Kaczyński: Być może Tusk milczy, bo zorientował się, co wiedzą prokuratorzy

"Zastanawia mnie brak aktywności przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska. Być może zorientował się, jak dużo wiedzą o jego rządach prokuratorzy i ten fakt wpłynął na ograniczenie jego aktywności" - powiedział w wywiadzie dla "Gazety Polskiej" Jarosław Kaczyński. Prezes Prawa i Sprawiedliwości poruszył też inne kwestie, m.in. reparacji.

Prezes PiS nawiązał do działalności szefa RE w związku z wygaśnięciem programu Komisji Europejskiej dotyczącego przyjmowania uchodźców z Grecji i Włoch, który zobowiązywał państwa członkowskie do przyjmowania osób relokowanych.

Reklama

"Udało się uchronić Polskę przed szaleńczym narażeniem bezpieczeństwa obywateli i w gruncie rzeczy nieskuteczną akcją. Zastanawia mnie jednak brak aktywności przewodniczącego Rady Europejskiej. Dobiegł końca program, który on tak gorąco popierał, a teraz milczy" - powiedział Kaczyński.

Pytany, co może być powodem tego milczenia, odpowiedział: "Niektórzy twierdzą, iż są nim przesłuchania prokuratorskie". "Być może Donald Tusk zorientował się, jak dużo wiedzą o jego rządach prokuratorzy, i ten fakt wpłynął na ograniczenie jego aktywności" - sugerował prezes PiS.

Były premier został przesłuchany jako świadek w śledztwie dotyczącym nieprawidłowości przy sekcjach zwłok ofiar katastrofy smoleńskiej. Jest to jedno z ośmiu śledztw prowadzonych przez zespół prokuratorów wyjaśniających okoliczności katastrofy smoleńskiej.

Kwestia reparacji

"Nadawanie rozgłosu sprawie reparacji to narzędzie informowania świata, jak wyglądała II wojna światowa" - mówi w wywiadzie dla "Gazety Polskiej" prezes PiS Jarosław Kaczyński. Według niego należy rozstrzygnąć, czy reparacjami powinna zająć się sejmowa komisja, czy zespół parlamentarny.

Kaczyński pytany, jakie kroki zamierza podjąć PiS w sprawie reparacji wojennych od Niemiec odpowiedział, że kolejnym etapem, który niebawem się rozpocznie, będzie praca na poziomie sejmowym.

"Musimy rozstrzygnąć, czy skuteczniejsza do tego będzie nadzwyczajna komisja, tak jak było choćby w Grecji, czy zespół. Każde rozwiązanie ma swoje wady i zalety. Komisja ma na pewno większe możliwości, ale jest też bardziej prawdopodobne, że w jej składzie znajdą się posłowie, którzy będą reprezentowali interes niemiecki, a nie polski" - powiedział prezes PiS w wywiadzie dla "GP", który ukaże się w środę.

"To zresztą dziś już widać, iż w szeregach tzw. totalnej opozycji są ambasadorowie stanowiska Niemiec. Chcemy precyzyjnie nakreślić scenariusz działań na kilka kroków do przodu i dopiero później zacząć go realizować" - dodał.

Dopytywany, czy celem PiS jest doprowadzenie do otwarcia negocjacji z rządem niemieckim, Kaczyński odpowiedział, że partia rządząca nie wyklucza takiej opcji, jednak dostrzega jeszcze jedną drogę - poprzez amerykańskie sądy.

"Sprawa jest bardzo intensywnie analizowana, ale poza wszystkim podnoszenie sprawy reparacji, nadawanie jej rozgłosu jest doskonałym narzędziem informowania świata, jak naprawdę wyglądała II wojna światowa, co Niemcy robili w Polsce, jak działali. Kto był ofiarą, a kto katem" - stwierdził lider PiS.

Więcej w "Gazecie Polskiej".

Dowiedz się więcej na temat: Jarosław Kaczyński

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje