Kajetan P. zatrzymany. "To dowód na to, że policja jest profesjonalną służbą"

Zatrzymanie poszukiwanego za zabójstwo Kajetana P. to dowód na to, że policja jest profesjonalną służbą - ocenił w środę szef MSWiA Mariusz Błaszczak, pytany o niedawną dymisję komendanta głównego tej formacji.

Na briefingu w MSWiA, który był poświęcony zatrzymaniu Kajetana P. na Malcie, minister ocenił, że ta sprawa jest świadectwem tego, że policja nie zajmuje się sobą, ale staniem na straży bezpieczeństwa obywateli. - Dziś mamy dowód tego, że wbrew temu, co mówi opozycja, nie ma chaosu w polskiej policji. Polska policja jest profesjonalną służbą, a cała reszta to gra polityczna ze strony tych, którzy wciąż jeszcze nie mogą pogodzić się z wynikiem wyborów - powiedział Błaszczak pytany o dymisję komendanta głównego policji insp. Zbigniewa Maja, do której doszło w ostatni czwartek.

Reklama

Maj tłumaczył, że postanowił zrezygnować, bo byli pracownicy Biura Spraw Wewnętrznych KGP przygotowywali wobec niego prowokację. - Kiedy doszło do sytuacji, w której policja zajęła się sama sobą, ja rozstrzygnąłem, przeciąłem ten spór. Komendant Maj złożył rezygnację, rezygnacja została przyjęta. Dziś, jak widać, policja pracuje profesjonalnie i odnosi sukcesy - powiedział w środę Błaszczak.

Podkreślił, że zatrzymanie Kajetana P. to nie jedyny sukces policji w ostatnich dniach.

Minister, pytany o nowego komendanta głównego policji, przypomniał, że mł. insp. Andrzej Szymczyk może pełnić te obowiązki przez maksymalnie trzy miesiące. - Rozstrzygnięcie oczywiście będzie - zapewnił.

W środę PO zażądała, by na posiedzeniu Sejmu w przyszłym tygodniu premier Beata Szydło przedstawiła informację nt. okoliczności powołania i dymisji insp. Maja, a także, na części niejawnej obrad, treść audytu, który Maj zlecił w BSW po tzw. aferze podsłuchowej.

Pod koniec 2015 r. insp. Maj powołał grupę, która miała sprawdzić, czy funkcjonariusze BSW, czyli tzw. policji w policji, podsłuchiwali dziennikarzy w związku z tzw. aferą taśmową. Z audytu wynika m.in., że w KGP działały dwie grupy, które zajmowały się sprawą "afery taśmowej". Informowano ponadto, że kontrolerzy natrafili na materiały, które świadczą, że w zainteresowaniu śledczych pojawiali się dziennikarze i ich rodziny. Sam Maj mówił, że wobec dziennikarzy i ich rodzin "były stosowane formy pracy policji".

- W związku z codziennie pojawiającymi się nowymi informacjami dotyczącymi afery w MSWiA i w Komendzie Głównej Policji, związanej z ministrem (SWiA) Mariuszem Błaszczakiem i odwołanym już komendantem Zbigniewem Majem i tym, co pani premier Szydło wczoraj raczyła powiedzieć, czyli że nie widzi sprawy i dla niej temat jest zamknięty, chcieliśmy poinformować, że nie zgadzamy się na tego typu postawienie sprawy - powiedział na środowej konferencji prasowej szef klubu PO Sławomir Neumann.

"Żądaliśmy odtajnienia tego audytu"

W ostatni piątek Prokuratura Okręgowa w Warszawie podjęła decyzję o odmowie wszczęcia śledztwa w związku z audytem KGP. Rzecznik prokuratury Przemysław Nowak mówił, że raport KGP z audytu ws. działań funkcjonariuszy Biura Spraw Wewnętrznych w związku z "aferą podsłuchową" nie wskazuje na podejrzenie popełnienia przestępstwa, w tym na przekroczenie uprawnień.

Neumann zaznaczył, że politycy PiS wielokrotnie, powołując się na ustalenia audytu, formułowali pod adresem rządu PO-PSL zarzuty o nielegalne podsłuchiwanie dziennikarzy.  - Wiemy dzisiaj, również po informacji prokuratury, że jest to nieprawdziwa teza. Żądaliśmy odtajnienia tego audytu, żeby Polacy mogli zapoznać się z tymi informacjami. Do dzisiaj tej informacji nie udało się uzyskać - podkreślił szef klubu PO.

Politycy PO od kilku dni domagają się również dymisji Błaszczaka i nie wykluczają złożenia w Sejmu wniosku o wotum nieufności wobec niego. W środę Neumann podtrzymał to stanowisko.

Premier: Nie będzie dymisji Mariusza Błaszczaka

Szydło wykluczyła we wtorek dymisję szefa MSWiA. - Nie będzie dymisji Mariusza Błaszczaka. Minister Mariusz Błaszczak jest bardzo dobrym ministrem i nie widzę powodu do tego, żebyśmy rozważali kwestię jego dymisji - powiedziała premier.

Insp. Maj podał się do dymisji w zeszły czwartek. Oświadczył wówczas, że zrezygnował ze stanowiska m.in. dlatego, że przygotowywano wobec niego prowokację przez b. funkcjonariuszy Biura Spraw Wewnętrznych Komendy Głównej Policji (tzw. policja w policji) i wykorzystano materiały sprzed kilkunastu lat, kiedy prowadził pracę operacyjną. Jak mówił, złożył rezygnację, "żeby nie obciążać całej formacji".

Według medialnych doniesień chodzi o wydarzenia sprzed kilkunastu lat, kiedy Maj pracował w Kaliszu. Były informator policji miał go szantażować; sugerował, że Maj przyjął od niego pięć butelek alkoholu, a także pożyczył dziesięć tys. zł, których nie oddał. Insp. Maj oświadczył, że badane są "okoliczności i donosy, które nie mają żadnego pokrycia w faktach". Jak powiedział, chodzi o sprawę z 2003 roku, która została wyjaśniona w roku 2010. "Teraz cały czas wraca, od kiedy zostałem komendantem głównym policji" - powiedział Maj. Dodał, że o sprawie dowiedział się od dziennikarzy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje