Kalisz: Bratobójcza walka wykończy PO. Szykujmy się do przejęcia władzy

- Między Tuskiem i Schetyną toczy się bratobójcza walka, która doprowadzi do całkowitej dezintegracji PO, ale Leszek Miller uratuje koalicję rządzącą. Twierdzi, że nie? Twierdził też, że nie pójdzie do Samoobrony - mówi Ryszard Kalisz w Kontrwywiadzie RMF FM.

Konrad Piasecki: Kerry przyjechał, żeby wytłumaczyć się z tego, czy nas podsłuchiwał czy nie?

Reklama

Ryszard Kalisz: - Wątpię, bo gdyby miał się tłumaczyć, to by pojechał do Niemiec.

Ale myśli pan, że polscy politycy rzeczywiście będą walili pięścią w stół i krzyczeli: "Kerry wytłumacz nam, o co chodzi!"?


- Nie będą walili, dlatego że do tej pory nic w tej sprawie nie zrobili. Powinno być zawiadomienie do prokuratury przez pana premiera, przez pana ministra spraw zagranicznych.

Może wiedzą, że nie byliśmy podsłuchiwani i trochę im wstyd?

- Nie, bardziej się na to godzą, że tak powiem. Nawet jakby byli, to oni się na to godzą, bo mają taką mentalność. W ogóle robienie z wizyty Kerry'ego w Warszawie pierwszej wiadomości, kiedy on przyjeżdża - moim zdaniem - w czysto merkantylnych sprawach amerykańskich...

Brzydko mówiąc: chce nam opchnąć trochę uzbrojenia?

- Oczywiście, my ogłosiliśmy nowy program zbrojeniowy - jest wiele miliardów do wydania. Jutro, panie redaktorze, 6 listopada na pustyni w stanie Nowy Meksyk odbędzie się próba systemu nowej broni antyrakietowej. Myślę, że nie bez przypadku - jest to ze sobą związane. My potrzebujemy, ale Amerykanie chcą w tej chwili zrobić to za polskie pieniądze.

Ale oni mieli nam dawać systemy rakietowe, a nie sprzedawać.

- Teraz oni chcą jeszcze na tym zarobić. Ta ekscytacja wizytą Kerry'ego... W Ameryce depesze o tej wizycie są publikowane w jednej na dziesięć gazet i malutkim druczkiem. A u nas...

Ale tak serio mówiąc.

- Mówię serio.

Ale myśli pan, że oni nas rzeczywiście podsłuchują. Nas w sensie prezydenta, premiera?


- Mówiłem już o tym publicznie. W swoim czasie Stany Zjednoczone, kraje do których mają największe zaufanie, tak zwane pierwszej kategorii, czyli Wielka Brytania, Nowa Zelandia, Kanada i Australia założyli system ECHELON, którym mogli podsłuchiwać wszystkie rozmowy telefoniczne. Na zupełnie innej zasadzie, to nie jest podsłuchiwanie...

... ja wiem, to jest wychwytywanie czegoś ważnego.

- Złożyłem trzy tygodnie temu... już cztery tygodnie temu, miesiąc, wniosek do sejmowej komisji sprawiedliwości, której już nie jestem przewodniczącym, tylko zwykłym członkiem...

...takie życie...

- ...o specjalne posiedzenie komisji praw człowieka dotyczące podsłuchów PRISM w Warszawie i do dzisiaj nie zostało ono zwołane.

Nikt się tym nie przejmuje.


- Premier milczy, minister spraw zagranicznych milczy...

...tylko Ryszard Kalisz walczy.

- ...dokładnie. Ja o to walczę, żeby pan wiedział. Żebyśmy w końcu wszczęli postępowanie, żebyśmy sprawdzili, czy my byliśmy podsłuchiwani. Czy podsłuchiwany był premier, prezydent? Jaka suwerenność polska? Jaka to mentalność, że my się boimy nawet postępowania karnego.

Ale jak Merkel podsłuchują to nie jest kwestia suwerenności. To jest po prostu kwestia tego, że wszyscy wiedzą, że są podsłuchiwani i nikt sobie z tego niczego nie robi specjalnie.

- Wie pan, tak się mówi. Ja zadaję proste pytanie, mnie się nie podoba to, że polski prezydent, premier i inni byli podsłuchiwani. Tak samo mnie by się nie podobało, gdybym ja, czy pan redaktor był podsłuchiwany nielegalnie. Bo to jest złamanie prawa. Prawo przede wszystkim.

Pan sercem z Tuskiem, czy ze Schetyną?


- Wie pan, z żadnym z nich.

Z żadnym?

- To jest wewnętrzna sprawa...

... serduszko nie bije w rytmie cza-cza za którymś?

- Jak pan wie, ja Donalda Tuska znam od wielu lat, wielokrotnie rozmawialiśmy. Grzegorza Schetynę znam od wielu, wielu lat. Natomiast między nimi toczy się bratobójcza walka, która doprowadzi do całkowitej destrukcji PO.

Destrukcji?

- Destrukcji. Dlatego, że ja już mówiłem o tym wielokrotnie. Trzy lata temu mówiłem. Tusk nie potrafił wychować sobie delfina, czyli nie będzie w stanie odejść, żeby PO się nie rozwaliła.

Uważa, że delfina nie potrzebuje, bo jest wieczny.

- I w tym się myli.

Wszyscy liderzy partyjni tak myślą.

- I w tym się mylą.

A jak Schetyna wyjdzie, to kto uratuje koalicję rządzącą? Kalisz?

- Nie, Miller.

Miller? Miller mówi, że nie w tej kadencji.

- Bo Miller tak mówi. Co mówił Miller? Mówił kiedyś, że nie będzie w Samoobronie, a był. Startował z listy Samoobrony. Miller tyle rzeczy mówił, ale przecież pan wie, że Miller dzisiaj jest takim tylko wizerunkiem zewnętrznym, a za nim stoją młode chłopaki żądne posad, rad nadzorczych.

A nie poczekają jeszcze sobie dwa lata, albo jak będą przyspieszone wybory to nawet pół roku?

- Miller ich nie przytrzyma! No, co pan żartuje! Miller - taki spokojny człowiek już?

Kalisza wyrzucił ten spokojny człowiek...

- On sam twierdzi, że ja się chciałem wyrzucić. Nie, ale to z innego powodu, bo SLD jest dzisiaj partią taką historyczną już, tzn. zatrzymała się w rozwoju w 2005 roku.

I dlatego musi pan założyć swoją własną partię...

- Jeżeli ja chcę funkcjonować politycznie, ale oczywiście - obywatelsko, to muszę stworzyć nowy system reprezentacji politycznej. A nowa partia...

Wyobraża pan sobie ugrupowanie Kalisza, które samodzielnie wystartuje w wyborach?

- Ja dzisiaj namawiam do współpracy. Ja jeszcze raz powtórzę - ta nowa partia nie będzie taką partią, jak partia Tuska, Millera, czy partia Kaczyńskiego.

Bo ona będzie partią Kalisza.

- Nie, to będzie struktura obywatelska. Dopiero na bazie tej struktury obywatelskiej ukształtuje się partia polityczna, która będzie te kwestie, które są wypracowywane wśród obywateli reprezentowała w parlamencie. Po drugie - odpowiedź na kolejne pańskie pytanie - oczywiście staram się namówić wszystkich, żeby na lewicy ściśle współpracować. Ja jestem gotowy.

Ale widzi pan, co się dzieje - Ruch Palikota, który teraz nazywa się Twoim Ruchem, Europa Plus... Przecież biedny wyborca lewicy - nawet założywszy, że taki jest - kompletnie ma w głowie pomieszane.


- Dlatego się tym martwię, dlatego namawiam..

No, ale po co tworzyć nowe byty?

- Januszu Palikocie, proszę ciebie o bliską współpracę, bo to ważne. Leszku Millerze, ja cię proszę zejdź z tych swoich wygórowanych pragnień i ambicji, przestań mówić te swoje bon moty, które już dawno się przejadły, tylko usiądź do stołu. Wszyscy na lewicy powinniśmy...

A oni mówią - Ryszardzie Kaliszu - przyjdź do nas, tzn. Palikot mówi, bo Miller to pana wyrzucił.

- Widzi pan, Twój Ruch powstał kiedy?

Ze trzy tygodnie temu...

- Pan powie dokładnie: za dzień będzie miesiąc - no i co?

No jakoś sobie żyją, ale Dom Wszystkich Polska powstał kiedy? Pół roku temu?

- Uuuu, pół roku temu? To zapraszam do mnie do biura to pan zobaczy, przedstawię. Więcej czasu musimy mieć.

Palikot mi to samo powie.

- Ok, dlatego my wszyscy powinniśmy rozmawiać. Powinniśmy doprowadzić do tego, żeby już do europarlamentu wystąpiła wspólna koalicja.

Ale od SLD po Palikota, przez Kalisza?

- Od wszystkich na lewicy. Oczywiście dzisiaj ja bardzo dążę do tego, żebyśmy wystartowali w ramach koalicji Europa Plus. Zobaczymy, co z tego będzie. W piątek się spotykamy. Drodzy państwo, to będzie dla was nowa propozycja, zapraszamy SLD. Zapraszam, dlatego że w momencie destrukcji Platformy, tą mnogą siłą, która musi być gotowa na przejęcie odpowiedzialności za Polskę - musi być polska centrolewica.

Ale wyobraża pan sobie tę destrukcję Platformy, jako wyrzucenie Schetyny i utworzenie przez niego nowej partii?


- Nie, to będzie coś takiego, że nikt z Platformy niewiele zrobi.

Jak SLD Millera w czasach afery Rywina?

- Dokładnie. Zatrzymają się na dziesięciu procentach i później być może dalej się rozejdą. Dlaczego? Dlatego, że Platforma wbrew swojej nazwie, jest osadzona w swoim aparacie, który ma interesy, które trzeba zaspakajać, bo jest ciągle żarłoczna.

Jak każda stara partia. Widział pan jakąś starą partię, która nie jest osadzona w aparacie?

- Dlatego ja chcę nową partię założyć, która taka nie będzie.

Która za dziesięć lat się osadzi w aparacie.

- Nie, ale co pan mówi. To może jak ja umrę: za pięćdziesiąt lat, bo jeszcze chcę tyle pożyć. No może dwadzieścia...

Zwłaszcza dzisiaj...

- No właśnie, to może trzydzieści.

Słuchacze interesują się pańskim potomkiem i pytają: czy któreś z państwa Kwaśniewskich zostanie rodzicem chrzestnym?


- Drodzy państwo to są moje sprawy osobiste.

Nie ujawnia pan.

- O sprawach osobistych po prostu nie mówię.

Dziecko bardzo zburzyło swobodę życia Ryszarda Kalisza?

- Fajnie, no wie pan. Teraz weekend spędziłem cały z nim - wspaniale.

Już coś mówi?

- Jasne, dyskutujemy. No, co pan...

Znając ojca musi coś mówić.

- No może nie mówi w sensie takim jak pan, ale wydaje dźwięki, które są albo aprobatą albo negacją. W ogóle jest bardzo grzeczny, inteligentny i mądry.

To po co panu polityka? Może czas się w ojcostwo rzucić?

- W ojcostwo się rzuciłem, ale polityka jest jak nieuleczalna choroba - nigdy się z niej wyleczyć nie można.

Konrad Piasecki


Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje