Karczewski: Budżetu nie stać na 500 zł dla protestujących

Marszałek Senatu Stanisław Karczewski powiedział w środę, że budżetu nie stać na zrealizowanie postulatu przyznania 500 zł w gotówce, którego domagają się protestujący w Sejmie niepełnosprawni. "Mamy dokładnie wyliczenia" - stwierdził. Karczewski zapewnił, że "na pewno nie dojdzie" do usunięcia siłą protestujących z Sejmu.

Karczewski mówił w środę w "Radiowej Trójce", że "problemów, które mają niepełnosprawni jest więcej niż postulatów, które zostały zgłoszone" przez protestujących w Sejmie. Zapewnił, że "zna te problemy, dlatego że do jego biura zgłaszają się rodzice osób niepełnosprawnych". "Wiem, że nie wszystkie problemy, ale bardzo dużo problemów zostało już rozwiązanych" - zaznaczył.

Reklama

"W bardzo szybkim tempie uchwaliliśmy ustawy - i w Sejmie, i w Senacie; one zostały już również podpisane przez pana prezydenta (...), więc tutaj wszyscy stanęli na wysokości zadania" - podkreślił. "Bardzo szybko i sprawnie podjęliśmy kroki wychodzące naprzeciw" - dodał. Dopytywany, co z postulatem 500 zł w gotówce, którego domagają się protestujący w Sejmie, Karczewski powiedział: "mamy dokładne wyliczenia i wiemy, że po prostu budżetu na to nie stać".

Rząd zapowiada wsparcie, protestujący reagują

We wtorek szefowe resortów finansów i rodziny Teresa Czerwińska i Elżbieta Rafalska zapowiedziały powstanie nowego państwowego funduszu celowego - Solidarnościowego Funduszu Wsparcia Osób Niepełnosprawnych. Będzie on zasilany przede wszystkim z dwóch źródeł: obowiązkowej składki z "przekierowania" 0,15 proc. podstawy składki na Fundusz Pracy i daniny solidarnościowej od dochodów osób fizycznych - w wysokości 4 proc. od nadwyżki dochodów powyżej 1 mln zł za rok podatkowy.

"Powiedzmy sobie otwarcie, Polska nie rozumie, każdy rząd polski nie rozumie, na czym to wszystko polega, na czym polegają potrzeby osób niepełnosprawnych. Zaczynamy budowę systemu od tyłu, znowu się nachapią fundacje i stowarzyszenia, a do nas żadne środki nie trafią" - powiedział Kuba Hartwich, jeden z protestujących w Sejmie, w reakcji na rządowe zapowiedzi wsparcia osób niepełnosprawnych.

Katarzyna Milewicz zaapelowała do osób, które mogą być objęte daniną solidarnościową, aby nie płacili tego podatku. "Żebyście protestowali, nie zgadzali się na to, bo my się na to nie zgadzamy. Wolimy, żeby firmy i prywatne osoby przekazywały nam dobrowolnie pieniądze, a nie przymusowo. Prosimy was, nie zgadzajcie się na tę daninę solidarnościową" - mówiła.

Jedna z matek zaapelowała do społeczeństwa, aby "zrobić wszystko, by w nadchodzących wyborach żadna osoba z PiS nie weszła do samorządu". "W reakcji na jej słowa Iwona Hartwich powiedziała, że "protest nie jest polityczny". "Ale rząd pokazuje, gdzie jest miejsce niepełnosprawnych - na marginesie" - oceniła inna z protestujących.

"Panie to (propozycję daniny solidarnościowej - PAP) skrytykowały; później ta niepotrzebna zupełnie uwaga dotycząca niegłosowania na polityków PiS, a później komentarz, że to jest protest niepolityczny - też niepotrzebny. Spodziewałbym się kroku wstecz, porozumienia i powrotu do normalnej sytuacji, dialogu w miejscu, w którym powinien ten dialog być prowadzony, a Sejm powinien być wolny od protestujących" - powiedział w środę Karczewski.

Co jeśli protestujący nie opuszczą Sejmu?

Dopytywany, co się stanie, jeśli osoby protestujące nie opuszczą Sejmu, Karczewski powiedział: "będziemy się wtedy zastanawiać". "Marszałek Marek Kuchciński jest w trudnej sytuacji, ale to nie tylko marszałek Kuchciński, tylko wszyscy politycy" - przyznał Karczewski.

Pytany o wiosenną sesję Zgromadzenia Parlamentarnego NATO w kontekście protestujących w Sejmie osób niepełnosprawnych Karczewski zapewnił, że zgromadzenie się odbędzie. "Odbędzie się w Sejmie, musi się odbyć" - podkreślił.

"Jestem przekonany, że wszystko pójdzie dobrze. Jest to na pewno jakąś przeszkodą, natomiast zorganizujemy, zobowiązywaliśmy się do tego, przygotowywaliśmy się przez kilka lat do tego szczytu, więc nic nie może nas powstrzymać przed tym, aby szczyt się odbył, bo jest ważny z wielu powodów" - mówił marszałek Senatu.

Na pytanie, czy protestujący zostaną usunięci z Sejmu siłą, marszałek Karczewski zapewnił, że "do tego na pewno nie dojdzie".

Pod koniec maja Sejm i Senat będą miejscem międzynarodowej debaty parlamentarnej o aktualnych wyzwaniach i zagrożeniach dla współczesnego bezpieczeństwa światowego. W tych dniach w Warszawie odbędzie się wiosenna sesja Zgromadzenia Parlamentarnego NATO z udziałem kilkuset parlamentarzystów z państw członkowskich Sojuszu Północnoatlantyckiego, a także delegatów z krajów stowarzyszonych i obserwatorów.

Protest w Sejmie

Protest opiekunów osób niepełnosprawnych i ich podopiecznych trwa od 18 kwietnia. Protestujący zgłaszali dwa postulaty - zrównania renty socjalnej z minimalną rentą z tytułu niezdolności do pracy oraz wprowadzenia dodatku "na życie", zwanego też "rehabilitacyjnym" dla osób niepełnosprawnych niezdolnych do samodzielnej egzystencji po ukończeniu 18. roku życia w kwocie 500 zł miesięcznie; zaproponowali, by dodatek był wprowadzany krocząco: od września 2018 r. 250 zł, od stycznia 2019 roku - dodatkowo 125 zł i od stycznia 2020 r. również 125 zł.

Protestujący uważają, że do tej pory zrealizowano jeden ze zgłaszanych przez nich postulatów. Chodzi o podniesienie renty socjalnej do 100 proc. kwoty najniższej renty z tytułu całkowitej niezdolności do pracy. Zgodnie z ustawą podpisaną przez  prezydenta renta socjalna wzrośnie z 865,03 zł do 1029,80 zł.

Prezydent podpisał również ustawę wprowadzającą szczególne uprawnienia w dostępie do świadczeń opieki zdrowotnej, usług farmaceutycznych oraz wyrobów medycznych dla osób ze znacznym stopniem niepełnosprawności. Zdaniem autorów ustawy (posłów  PiS), spełnia ona jeden z postulatów protestujących w Sejmie i przyniesie gospodarstwom z osobą niepełnosprawną miesięcznie około 520 zł oszczędności. Innego zdania są protestujący, którzy uważają, że ustawa to "wydmuszka" i nie realizuje ich żądań ws. dodatku.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje