Karczewski w RMF o głosowaniu rodzinnym: To propozycja. Ja jej nie popieram

"To nie jest program, to jest propozycja. Ja jej nie popieram" - stwierdził w Porannej rozmowie w RMF FM marszałek Senatu Stanisław Karczewski pytany o przedstawiony przez Jarosława Gowina pomysł głosowania rodzinnego.

Robert Mazurek: Panie marszałku o jesieni rzeczywiście trochę porozmawiamy, ale o jesieni politycznej. W listopadzie miałoby się odbyć referendum konstytucyjne - tak w każdym razie planuje to pan prezydent. Rok temu 3 maja zgłosił projekt referendum i co? I nic.

Reklama

Stanisław Karczewski: - Tak, powiedział pan prezydent 3 maja o referendum, o takim zamiarze przeprowadzenia referendum. Ten pomysł ciekawy, interesujący, ale nie do końca podobał mi się szczególnie właśnie dotyczący samej daty. 11 listopada to wielkie święto, wielkie święto, które obchodzimy raz na sto lat, więc chciałbym żebyśmy i... większość obywateli chce świętować. Również przemieszczać się, to także kłopoty z uczestnictwem w referendum. Ja jestem umówiony z panem ministrem Paweł Muchą na piątek na godzinę 12 i będziemy bardzo intensywnie rozmawiać.

No właśnie, bo pan prezydent nawet powołał specjalnego ministra od referendum tylko, że jest jeden kłopot. My nawet nie znamy nawet żadnego pytania, które miałoby być Polakom zadane.

- No tak, ale jestem przekonany, że pan prezydent opracował, albo opracowuje i przygotowuje te pytania.

Ale jak się z rok wcześniej mówi, że będzie referendum, to może należałoby powiedzieć: "drodzy Polacy chcemy was zapytać o trzy rzeczy - o to, o to i o to. Wy sobie na razie podyskutujcie, a potem zagłosujcie".

- Nie, panie redaktorze, Senat podejmie decyzje dlatego że Senat jest tą ostateczną instancją, która podejmuje decyzje zerojedynkowo. Jeśli pan prezydent, jak pan prezydent przyśle taką propozycje dotyczące i pytań, ilości pytań i terminu, to możemy powiedzieć albo "tak", albo "nie". Dlatego porozmawiamy. 

To na razie porozmawiajmy o opinii marszałka Karczewskiego, czyli primo: pan marszałek nie chce żeby to było 11 listopada.

- Tak, wolałbym żeby to był inny termin, choć sam pomysł przeprowadzenia referendum jest interesujący...

I właśnie to jest moje drugie pytanie....

- to już uprzedziłem. Tak, jest ciekawy, interesujący. Obywatele powinni się wypowiedzieć, to jest wypowiedź kierunkowa w jaką stronę powinny pójść zmiany w konstytucji.


Pamięta pan takie referendum. Pan jest człowiekiem, który to może....

- Starszym. Dziękuję.

Proszę. Jak pan sobie odpowiada na moje pytania, których nie zdążyłem zadać, to proszę bardzo, możemy to tak pociągnąć. Ja sobie pójdę tam kawę zostawię, dopiję.

- Nie, nie, pijemy razem, wspólnie. Bardzo proszę, wsłuchuję się.

A mówiąc poważnie, bo pan pamięta takie referendum, w którym pan premier Messner - był taki premier w PRL-u - pytał o drugi etap reformy. To jest mniej więcej też pytanie kierunkowe: "czy chcesz żeby było gorzej żeby później było lepiej".

- Panie redaktorze, są takie pytania, co do których nie znamy tak na sto procent odpowiedzi, prawda? Czy mamy wprowadzić system prezydencki, czy system kanclerski? Ja jestem zwolennikiem systemu kanclerskiego, więc to o czym zresztą wczoraj było powiedziane, spotkanie mieliśmy wczoraj....

System kanclerski to od razu dodajmy taki system, w którym....

- Mocniejszy premierowski...

...tak, więcej władzy ma premier. Ale może byśmy spytali o sens istnienia Senatu? I to nie jest złośliwość akurat, tylko mówię zupełnie poważnie. Przecież tak naprawdę Senat w Polsce jest ciałem z gruntu obcym.

- Dlaczego obcym? To jest zawsze, w czasach demokracji, w czasach kiedy byliśmy...

W czasach demokracji szlacheckiej.

-...zawsze był Senat i chciałbym żeby ten Senat....

Ale dlatego że Polska była krajem de facto federalnym.

- Panie redaktorze...

Polska nie jest dziś krajem federalnym. Nie mamy regionów ekonomicznych.

- Tak, ale też Senat nie jest też reprezentantem regionów. Senat jest druga izbą parlamentu, która koryguje izbę...

To może wprowadźmy trzecią izbę, która będzie korygowała błędy dwóch pierwszych.

- Nie, nie, tu nie chodzi o błędy. Tu chodzi o pewne spojrzenie. Inne spojrzenie, nowe spojrzenie. Jest to potrzebne.

Ale jakie inne spojrzenie? Przecież to są politycy, niektórzy byli nawet byli w Sejmie, później przeszli do Senatu, a później czasami odwrotnie z Senatu do Sejmu - to są ci sami politycy.

- Możemy się zastanowić, kto być, ma się znaleźć w Senacie, prawda? Kiedy mają się odbywać wybory? Czy wybory do Senatu i Sejmu powinny odbywać się równolegle? Ja bardzo bym chciał żeby odbywały się nierównolegle.

No tak jaki jest model amerykański, że tam wybory do Izby Reprezentantów są co dwa lata i jakąś część tej Izby się wybiera.

- Tak jest w Czechach. Tak jest również w innych krajach, we Francji. Zresztą częściowe wybory do Senatu, wymiana 1/3 senatorów...

Panie marszałku, Senat w Polsce powstał po to żeby w wyniku Okrągłego Stołu mogła w parlamencie znaleźć się ekipa "Solidarności". Ale to już mieliśmy za sobą, to było prawie 25 lat temu, a nawet więcej, 30.

- Ale Senat się sprawdził. Panie redaktorze, tym, którzy uważają, że Senat powinien być zlikwidowany powtarzam, że gdyby Senat zajmował się tylko i wyłącznie Polonią to 24 godziny na dobę byłoby za mało. Mamy tak bardzo dużo pracy i bardzo cieszę się, bo Polonia organizuje się, chce współpracować...

Chce pan powołać Izbę Polonii, a nie Senat?

- Nie, nie.

Jest jeden powód dla którego...

- Jest pan przeciwnikiem istnienia Senatu panie redaktorze?

Z jednego powodu tylko jestem za, tam był najlepszy barek w parlamencie. Najlepsza kawa była w Senacie.

- Dalej ta kawa jest. Zapraszam pana redaktora. Dobra kawa.

No dobra, ale to nie jest...

- Natomiast my mamy swoją rolę, my tę rolę wzmacniamy. Po to jest panie redaktorze, bardzo dziękuję za zadanie tego pytania.

Włodzimierz Czarzasty proponuje - nie tylko on zresztą - likwidację Senatu.

- Ale to są pojedyncze głosy panie redaktorze. Kiedyś Platforma Obywatelska mówiła: "zlikwidować Senat" później się z tego wycofała.

Kiedyś PiS mówił o likwidacji Senatu.

- Nie, nie przypominam sobie tego.

A ja przypominam.

- Nie, ja sobie tego nie przypominam panie redaktorze.

Pan jest w PiS-ie od niedawna, a ja śledzę tę partię od początku.

- Nie no, ja już jestem od wielu, wielu lat. Nie, nie, ja sobie nie przypominam.

Dobrze, to ja panu później pokażę wypowiedzi polityków PiS, którzy mówili, że należy się zastanowić...

- A polityków? Być może któryś z polityków to mówił, ale nigdy w naszym programie, programie Prawa i Sprawiedliwości nie było likwidacji Senatu.  Jesteśmy za wzmocnieniem Senatu, za istnieniem Senatu.

Kropka. Panie marszałku, pan był rozważany jako kandydat na prezydenta Warszawy. Pan zrezygnował, pozostało dwóch na placu boju, bo doszlusował Michał Dworczyk. I teraz jest Michał Dworczyk i Patryk Jaki. A kogo widziałby na tym fotelu Stanisław Karczewski?

- Jeden i drugi jest bardzo dobrym kandydatem. Są młodzi, bardzo aktywni, zdolni. Już bardzo doświadczeni politycy. Uważam, że jeden i drugi jest bardzo dobrym kandydatem.

To się nazywa "embarras de riches", tak?

- Dokonamy wyboru i na pewno niebawem ogłosimy. Myślę, że to będzie dosyć szybko.

Macie ten kłopot z bogactwem. Sami fantastyczni kandydaci. A kogo by pan wolał?

- Ja, panie redaktorze, poprę i jednego i drugiego, w zależności od tego...

...co partia. Moje zdanie jest takie, jak zdanie partii...

- Nie, nie. Ja będę uczestniczył pewnie w tej nominacji. Będziemy rozmawiali niebawem na ten temat w ścisłym kierownictwie partii i niebawem, myślę, że to będzie w następnym tygodniu...

Moje zdanie jest takie, jak zdanie Związku Radzieckiego.

- Panie redaktorze, jeden i drugi jest bardzo dobrym kandydatem.

Ale pytam, który dla pana byłby lepszy, którego pan by poparł. A pan mówi, że "będziemy rozmawiać". To pan nie wie, kogo pan bardziej lubi?

- Ale dlaczego mam bardziej lubić? Ja lubię bardzo i jednego, i drugiego.

Dobrze, czyli się nie dowiemy, czy tatusia, czy mamusię.

- Bardzo wielu dziennikarzy lubię, nikogo nie preferuję i tutaj też naprawdę jeden i drugi jest bardzo dobrym kandydatem. Warszawiacy oczekują zmiany. Chcą innego prezydenta. Chcą prezydenta młodego aktywnego, niezwiązanego z PO. Nie idącego tą drogą, którą szła PO i idzie PO...

A propos Platformy. Ma pan jakichś kolegów w Platformie? Albo koleżanki?

- (Cisza)

No i teraz cisza zapadła.

- Wie pan, rozmawiamy, ale czy to... Są to koledzy politycy, koledzy senatorowie, nie jesteśmy na siebie obrażeni, choć z niektórymi...

Ale żeby jakaś przyjaźń? Nie, to nic?

- To nie.

Tylko we własnym partyjnym gronie.

- Nie, dlaczego? Kiedyś spotykałem się również osobami, które nie należą do partii, panie redaktorze. Natomiast tak szukam w pamięci. Kiedyś miałem bardzo dobrych kolegów, nawet przyjaciół, ale w tej chwili nie.

Ale co się stało?

- Nasze drogi się bardzo mocno rozeszły, więc jesteśmy w tej chwili partiami, które są...

Polityka przeszkadza w przyjaźni?

- Nie, nie pomaga. Nawet niezależnie od działań politycznych te znajomości po prostu umarły śmiercią naturalną.

Rozumiem, że odtrąbiliście wieli sukces konwencji PiS w sobotę...

- Nie, nie słyszałem fanfar.

Och, wszyscy tacy dumni chodziliście.

- Chodziliśmy zadowoleni. Faktycznie, oglądałem zdjęcia po zakończeniu konwencji. Faktycznie, wszyscy byli zadowoleni.

Faktycznie, wszyscy ładnie wypadli.

- Ładnie wypadli, dobrze wypadli. Cała konwencja była dobrze zorganizowana i pokazała przede wszystkim nasz program - najważniejszy jest program, najważniejsze są fakty. Fakty są takie, że mówimy o tym, co chcemy zrobić. Że mamy w połowie kadencji...

O jednym z elementów tego programu, dość kontrowersyjnym, czyli o głosowaniu rodzinnym, chciałbym porozmawiać w części internetowej...

- To nie jest program...

To jest propozycja Jarosława Gowina.

- Tak, to jest propozycja. Ja jej nie popieram. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje