Katowicka prokuratura wszczęła śledztwo ws. fałszywych alarmów

Prokuratura Okręgowa w Katowicach wszczęła śledztwo w sprawie fałszywych alarmów bombowych, które we wtorek sparaliżowały wiele obiektów użyteczności publicznej w kraju. Na razie nikomu nie przedstawiono zarzutów - poinformowała w czwartek rzeczniczka tej prokuratury Marta Zawada-Dybek.

We wtorek po fałszywych alarmach bombowych w kraju sprawdzono 22 obiekty - szpitale, prokuratury, sądy, komendy policji, centra handlowe i teren przyległy do siedziby Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Ewakuowano ponad 2,7 tys. osób. W akcję zaangażowanych było ponad 400 policjantów. Według resortu spraw wewnętrznych nie było realnego zagrożenia życia i zdrowia obywateli.

Reklama

Tego samego dnia po południu w Chrzanowie (Małopolskie) zatrzymano podejrzanego w tej sprawie mężczyznę. Późnym wieczorem w związku ze sprawą zatrzymano drugą osobę - jak donosiły media, w Zawierciu (Śląskie). Policja nie wykluczyła kolejnych zatrzymań.

Prok. Zawada-Dybek poinformowała podczas czwartkowej konferencji prasowej, że prokuratura wszczęła śledztwo w oparciu o materiały własne - informacja o podłożeniu bomby została przesłana pocztą elektroniczną także do tej prokuratury i także ten gmach ewakuowano. Śledztwo będzie jednak dotyczyło wszystkich alarmów wywołanych we wtorek.

W czwartek po południu do katowickiej prokuratury trafiły akta zgromadzone przez policję. Prokuratorzy zapoznają się z tym obszernym materiałem. Śledztwo określają jako "dynamiczne".

Zawada-Dybek poinformowała, że sprawa została wszczęta pod kątem wywołania zdarzenia zagrażającego zdrowiu, życiu lub szkody w wielkich rozmiarach i wywołania przez to reakcji służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo i porządek. Grozi za to do ośmiu lat więzienia.

Rzeczniczka prokuratury potwierdziła, że w związku z tą sprawą we wtorek zostały zatrzymane dwie osoby. Zaznaczyła jednak, że na razie nikomu nie przestawiono zarzutów. Śledczy ustalają czy faktycznie osoby te mają związek z alarmami.

- Obecnie wykonywane czynności koncentrują się na ustaleniu osób odpowiedzialnych za te fałszywe alarmy bombowe - powiedziała.

Maile z informacjami o podłożeniu bomby wysłano w nocy z poniedziałku na wtorek z serwerów w kraju i za granicą - w Stanach Zjednoczonych, Francji i Niemczech. Autorów wiadomości poszukuje specjalna grupa policjantów Centralnego Biura Śledczego wspierana przez funkcjonariuszy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Dowiedz się więcej na temat: fałszywe alarmy bombowe | śledztwo

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy