Kędzierski: Jednostronne opowiedzenie się po stronie USA można uznać za błąd

Premier Beata Szydło i minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski /Radek Pietruszka /PAP

Wizja polityki zagranicznej przedstawiona w czwartek w Sejmie przez szefa dyplomacji Witolda Waszczykowskiego ewidentnie pokazuje, że strategicznym partnerem Polski ma pozostać Ameryka. W świetle wysokiego stopnia nieprzewidywalności, jaki wiąże się z osobą Donalda Trumpa w roli prezydenta taka koncepcja, choć w pewnym sensie zrozumiała ze względu na obecność amerykańskich wojsk w Polsce, wydaje się być wątpliwa. - Expose szefa MSZ nie oddaje dynamiki zmian zachodzących na świecie. Takie jednostronne opowiedzenie się po amerykańskiej stronie można uznać za zmniejszanie sobie pola dyplomatycznego manewru - wskazuje w rozmowie z Interią doktor Marcin Kędzierski z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, szef Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego.

Reklama

Pod pewnymi względami niespodzianek nie było. Punktem wyjścia swojego expose Witold Waszczykowski uczynił to, co w ocenie rządzącej partii jest w dziedzinie polityki zagranicznej ich największą zasługą.

Podmiotowość polityki

"Przywróciliśmy jej podmiotowość i właściwą hierarchię priorytetów, przyjmując za punkt wyjścia szeroko pojęte interesy naszego kraju. To im właśnie poświęciliśmy wiele uwagi i działań. Zamiast stać na bocznej linii i kibicować głównym graczom - sami weszliśmy do gry na międzynarodowej arenie" - uzasadnił. - Okazało się, że potrafimy opracować taktykę, wyłożyć argumenty i przekonywać do swoich racji. Potrafimy wytrzymać pierwszą falę niechęci, ataków, a nawet napaści. Budować koalicje i wygrywać" - wypunktował.  

Reklama

Najwięcej miejsca szef dyplomacji w swoim wystąpieniu poświęcił kwestii bezpieczeństwa, którą zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami zaliczył do priorytetów. "Polska stawiana jest za wzór innym państwom członkowskim NATO, ponieważ poważnie traktuje kwestie bezpieczeństwa. Z pełną odpowiedzialnością podchodzimy do zalecanego przez NATO pułapu wydatków obronnych na poziomie 2 proc. PKB, przy czym minimum 20 proc. tych wydatków przeznaczane jest na modernizację. Spośród sprzymierzeńców podobne podejście winno być regułą, a nie wyjątkiem" - podkreślił.

Bezpieczeństwo podstawą rozwoju państwa

Doktor Marcin Kędzierski zwraca uwagę, że pod tym względem expose kontynuuje linię, którą minister przedstawił przed rokiem, a fakt, że kluczową część wystąpienia zajął temat bezpieczeństwa należy uznać za jego największy atut. - Dzisiaj ta kwestia rzeczywiście jest najważniejsza, bo bez gwarancji bezpieczeństwa nie ma w ogóle mowy o rozwoju państwa - argumentuje w rozmowie z Interią.

Jednocześnie zaznacza, że wątpliwości budzi wskazany strategiczny partner. - Jeżeli weźmiemy pod uwagę fakt, że mamy do czynienia z globalną grą o nowy ład międzynarodowy pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Chinami, to jednostronna deklaracja przedstawiona przez ministra Waszczykowskiego może dziwić, zwłaszcza w momencie, w którym główną zaletą idei Trójmorza jest właśnie budowa pomostu między Wschodem a Zachodem. W całym expose padło 7658 słów, spośród czego Chinom poświęcono zaledwie 92, podczas gdy USA co najmniej kilka razy więcej. To pokazuje wyraźnie, gdzie dzisiaj polski rząd lokuje swoje zainteresowanie - punktuje doktor Kędzierski.

- Uważam, że współpraca z USA nie powinna być zarzucana, ale jeśli jednocześnie budujemy strategiczne partnerstwo z Chinami, a przynajmniej takie są deklaracje, to ten wątek powinien być znacznie bardziej widoczny - dodaje.

Ograniczone pole dyplomatycznego manewru

Postawienie wszystkiego na amerykańską kartę w praktyce może okazać się błędem i nie oddawać dynamiki zmian zachodzących na świecie. - Dzisiaj ciężko powiedzieć, jak potoczy się ta międzynarodowa współpraca i jaką politykę będzie prowadzić Donald Trump, zatem takie jednostronne opowiedzenie się po amerykańskiej stronie można uznać za ograniczenie sobie pola dyplomatycznego manewru - uzasadnia. 

- Chyba że zarówno rząd Prawa i Sprawiedliwości, jak i Kancelaria Prezydenta Andrzeja Dudy chcą wysyłać jak najwięcej sygnałów w kierunku administracji prezydenta Donalda Trumpa, by zachęcić go do mocniejszego zaangażowania w Europie. Tylko w tym sensie można uznać ich działania za racjonalne, choć należy pamiętać, że w dłuższej perspektywie interesy amerykańskie na Starym Kontynencie, w tym reset z Rosją, mogą być rozbieżne z naszymi interesami - dodaje.

Wadą pominięcie państw nordyckich

Słabością expose ministra Waszczykowskiego jest także ogólnikowe potraktowanie państw nordyckich. - Co prawda pojawiła się całościowa koncepcja Trójmorza i współpracy wyszehradzkiej, ale poszczególnym państwom w regionie poświęcono znacznie mniej uwagi. Była mowa o relacjach z Litwą, ale w zasadzie pominięto kwestię relacji z Finlandią i Szwecją (była o nich mowa tylko w pierwszej części dotyczącej bezpieczeństwa). Uważam to za błąd - punktuje ekspert.    

Minister Waszczykowski zapowiedział również podjęcie kroków, które zaowocują lepszym wykorzystaniem Trójkąta Weimarskiego. "Porównanie do trzech muszkieterów może się wydać za daleko idące, ale dewiza jeden za wszystkich, wszyscy za jednego (un pour tous, tous pour un) byłaby idealna dla naszych relacji. Bez tej współpracy bowiem trudno wyobrazić sobie przyszłość projektu europejskiego, skoro Polska, Niemcy i Francja stanowią jedną trzecią terytorium Unii Europejskiej i ponad jedną trzecią jej ludności - wskazywał. 

Zdaniem doktora Kędzierskiego taka deklaracja nie jest nowatorska i niewiele zmienia. - Jeśli przejrzymy expose ministrów spraw zagranicznych z ostatnich kilkunastu lat, to w zasadzie w każdym znajdziemy podobne stwierdzenia - zauważa nasz rozmówca. - Niekiedy deklaracja chęci współpracy z Niemcami i Francją była wypowiadana na jednym oddechu, czasem pierwsze skrzypce w tym tandemie miały odgrywać Niemcy. Ale w zapowiedziach ministra Waszczykowskiego nie ma wielkiej rewolucji, choć warto odnotować silniejsze podkreślenie roli Niemiec - dodaje.

Marginalizacja znaczenia Rosji

O największym wschodnim sąsiedzie, czyli Rosji, w sejmowym wystąpieniu również było niewiele, co z góry determinuje jej postrzeganie i wrogą konotację. - W poprzednich wystąpieniach, obok wątku wskazującego na to, że w kontekście aneksji Krymu Rosja stanowi zagrożenie, pojawiał się element wskazujący na to, że mimo wszystko należy budować współpracę między społeczeństwem polskim i rosyjskim. W tym roku  tego zabrakło - wskazuje ekspert. 

- W dużej mierze w kontekście polityki wschodniej słusznie mówi się o Ukrainie, a zwłaszcza Białorusi, natomiast Rosja w porównaniu do expose z poprzednich lat pojawia się w zasadzie w marginalnym stopniu. Ale jest to zrozumiałe - tak naprawdę część wypowiedzi ministra spraw zagranicznych poświęcona problematyce bezpieczeństwa de facto dotyczyła właśnie Rosji -  puentuje nasz rozmówca.

***

Założenia polityki zagranicznej na 2017 rok zostały przyjęte na początku stycznia 2017 roku. Wśród najważniejszych kierunków dyplomacji mają się znaleźć między innymi bezpieczeństwo, silna pozycja Polski w Europie i Unii Europejskiej, integracja regionu, polityka wschodnia, ekonomiczne interesy Polski na świecie, a także sprawy konsularne i polonijne.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje