KGP: W 2017 r. dziewięć postępowań w sprawie prób sprzedaży dziecka

W 2017 r. wszczęto dziewięć postępowań w sprawie ofert sprzedaży dziecka nienarodzonego lub niemowlęcia - wynika z danych Komendy Głównej Policji. Policja przypomina, że tzw. dzika adopcja jest karalna.

Komenda Główna Policji zwraca jednocześnie uwagę, że w polskim porządku prawnym nie występuje odrębne pojęcie "handlu dziećmi", a art. 211a kk (dotyczący organizowania adopcji wbrew przepisom ustawy) nie pozwala ścigać przypadków tzw. dzikiej adopcji.  

Reklama

Według ustaleń reporterów programu "Alarm!" w TVP1, w Polsce noworodka można kupić już od kilkuset do 10 tys. zł. Zainteresowane strony mają się w tej sprawie umawiać przez internet - w sieci można znaleźć ogłoszenia zarówno rodziców, którzy chcą przyjąć dziecko, jak i tych, którzy chcą je oddać.   

KGP o tzw. dzikiej adopcji

KGP w przekazanym PAP komunikacie podała, że "tzw. dzika adopcja z pewnością zasługuje na potępienie. Co więcej, jest karana, gdyż oznacza nielegalne wejście w posiadanie dziecka. Nie może być jednak ścigana z art. 211a kk (dotyczącego organizowania adopcji wbrew przepisom ustawy), gdyż z reguły zaangażowane strony nie podejmują działań mających na celu wszczęcie procedury adopcyjnej".  

"Jak się okazuje, nie zawsze może też być kwalifikowana jako przestępstwo handlu ludźmi, gdyż wówczas konieczne jest, aby celem działania sprawcy było wykorzystanie dziecka. Brak kontroli sądowej jedynie utrudnia zweryfikowanie intencji i realnych możliwości osób podejmujących się dalszej opieki nad dzieckiem" - zwróciła uwagę KGP.  

Jak zaznaczyła policja, art. 211a kk, dotyczący organizowania adopcji wbrew przepisom ustawy, penalizuje wyłącznie zachowania pośredników, a nie odnosi się zupełnie do działań przedsiębranych przez rodziców zarówno tych biologicznych, jak i adopcyjnych; penalizuje też wyłącznie te zachowania pośredników, które są obliczone na osiągnięcie korzyści majątkowych.  

"Organizowanie adopcji wbrew przepisom z innych pobudek aniżeli komercyjna, nawet w sposób widoczny stojących w sprzeczności z interesem dziecka, pozostaje poza regulacją tego przepisu" - wskazuje KGP.   

Adopcja ze wskazaniem

W ocenie psycholog Izabelli Ratyńskiej z Fundacji Rodzin Adopcyjnych, umawianie się rodziców w kwestii adopcji przez internet - przed urodzeniem dziecka - jest bliskie adopcji ze wskazaniem. "W takim przypadku matka w czasie ciąży poszukuje rodziców dla swojego dziecka. Potem, jak je urodzi, wskazani rodzice występują o adopcję. Ale w przypadku adopcji ze wskazaniem wszystko jest w świetle prawa i nikt nikomu za to nie płaci" - powiedziała w rozmowie z PAP ekspertka. Dodała, że w przypadku adopcji ze wskazaniem rodzice muszą przejść szkolenie i otrzymać kwalifikację w ośrodku adopcyjnym.  

Według Ratyńskiej, płacenie za adopcję dziecka jest przestępstwem. "Nie można sprzedawać ludzi. Jeżeli ktoś wie o takim procederze, to powinien zawiadomić o tym służby" - podkreśliła w rozmowie z PAP.  

W 2015 r. weszły w życie zmienione przepisy Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego oraz Kodeksu postępowania cywilnego, które miały uregulować tzw. adopcję ze wskazaniem i - zgodnie z zamysłem autorów ustawy - ukrócić podziemie adopcyjne oraz handel dziećmi. Po zmianie rodzice mogą wskazać osobę przysposabiającą ich dziecko - może być to jednak tylko ich krewny albo małżonek jednego z nich. W pozostałych przypadkach konieczne jest - wspominane przez Ratyńską - pośrednictwo ośrodka adopcyjnego.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy