Kłopoty w PSL. Sprawą zajmie się sąd koleżeński

Sprawą działaczy PSL w pow. sandomierskim, którzy gromadzili środki finansowe poza kontem ludowców, zajmie się wojewódzki sąd koleżeński - poinformował w poniedziałek PAP prezes świętokrzyskiego PSL, marszałek województwa Adam Jarubas.

Ze względu na działanie zarządu powiatowego PSL w Sandomierzu, Państwowa Komisja Wyborcza odrzuciła sprawozdanie finansowe partii za 2013 r.

Reklama

Jak napisano w opublikowanym w środę uzasadnieniu uchwały PKW, sandomierski zarząd powiatowy PSL "podjął i wykonał decyzję o gromadzeniu środków finansowych partii poza jej rachunkiem bankowym". Chodzi o 17 498 zł. Ludowcy złożyli do Sądu Najwyższego skargę na tę decyzję. W przypadku jej odrzucenia PSL straci prawo do subwencji na 3 lata.

W poniedziałek w Kielcach, o sprawie działaczy PSL z Sandomierza rozmawiano na spotkaniu prezydium zarządu wojewódzkiego partii w woj. świętokrzyskim.

"Mamy rozstrzygnięcie PKW, które jest bardzo niekorzystne dla PSL. Tak naprawdę dopiero ono zwróciło uwagę na ten problem. Nie analizowaliśmy tego nigdy wcześniej na zarządzie wojewódzkim, bo korespondencja - jeśli chodzi o formalną stronę tego zdarzenia - dotyczyła Sandomierza i władz naczelnych partii - bo to one odpowiadają za finanse ugrupowania" - powiedział PAP Jarubas.

Szef PSL w regionie dodał, że organem upoważnionym do reakcji na działania członków partii z pow. sandomierskiego jest sąd koleżeński. "Jeszcze w tym tygodniu będzie się zastawiał, jak zareagować - w granicach naszego statutu. Czy jakieś konsekwencje powinny być wyciągnięte. Moim zdaniem powinny" - dodał Jarubas.

Pytany o to, dlaczego wcześniej władze partii nie zareagowały na działania przedstawicieli ludowców z Sandomierza marszałek tłumaczył, że sprawa wyszła na jaw, gdy jej różne wątki badała prokuratura.

Z dokumentu PKW wynika, że sprawą decyzji zarządu powiatowego PSL w Sandomierzu zajęła się prokuratura rejonowa w Opatowie, a członkowie zarządu "przyznali się do popełnienia wykroczenia". Jak ustaliła PAP, sąd ukarał działaczy grzywnami.

"Dopóki sprawa się toczyła, nie mogliśmy jej komentować, bo ani władze wojewódzkie, ani krajowe nie były powiadomione o procederze. (...) Dopiero to rozstrzygniecie PKW uświadomiło nam rangę tej sprawy. Ja osobiście uznawałem, że to iż parę osób decyduje się na zbieranie jakiś pieniędzy na swoim koncie, to jest to ich prywatna sprawa. Nie traktowałem tego jako sprawy PSL. Jednak PKW podeszła inaczej i dzisiaj ta sprawa jest rzeczywiście bardzo poważna. Mleko się rozlało, trzeba się z tego wytłumaczyć i pokazać, jak sprawa rzeczywiście wyglądała" - dodał marszałek.

Zapytany o podjęcie sprawy na forum partii i publicznym, w kontekście jego ewentualnego startu w wyborach prezydenckich jako kandydata PSL, Jarubas odpowiedział: "Mam świadomość tego, że ta sytuacja w żadnym razie ani mi nie pomoże, a wręcz może zaszkodzić - jeśli chodzi o wizerunek".

PKW wskazała, że działanie zarządu powiatowego PSL w Sandomierzu skutkuje odrzuceniem sprawozdania finansowego partii, o czym mówi przepis 38 a ust. 2 pkt 3, który - według PKW - "ma charakter kategoryczny i nie pozostawia żadnego marginesu ocen". W tym także - podkreślono w uchwale - co do zgodności działań zarządu PSL w Sandomierzu, które "doprowadziły do naruszenia prawa, z postanowieniami naczelnych władz partii i ustalonymi przez nie zasadami gospodarki finansowej". Według PKW ludowcy nie uwzględnili w swoim sprawozdaniu 17 498 zł, a łącznie w 2013 r. wykazali przychody wysokości 8 523 460 zł.

W piśmie wyjaśniającym skierowanym w sierpniu 2014 r. do PKW skarbnik Stronnictwa Tadeusz Nalewajk tłumaczył, że działania lokalnych władz partii w Sandomierzu "były prowadzone bez organów zwierzchnich partii", a "rachunki bankowe zostały założone bez stosownych pełnomocnictw". Według polityka PSL sprawą "przepływu środków finansowych" w ramach świętokrzyskich struktur PSL zajęła się komisja rewizyjna partii.

Nazwisko szefa świętokrzyskich ludowców jest wymieniane w kontekście kandydata partii w najbliższych wyborach prezydenckich. Obradujący w piątek Naczelny Komitet Wykonawczy PSL - wbrew zapowiedziom - nie podjął wstępnej decyzji dotyczącej wyborów prezydenckich, a po raz kolejny ma się zebrać 21 stycznia. Ostateczną decyzję ma podjąć Rada Naczelna Stronnictwa zaplanowana na 31 stycznia.

Z nieoficjalnych informacji PAP wynika, że w piątkowej dyskusji padały trzy nazwiska: Bronisława Komorowskiego, o poparciu dla którego dyskutowano, a także Jarubasa i Janusza Piechocińskiego. Ten deklarował, że nie chce startować.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje