Koalicja: Na tyle nas stać. Opozycja: To nie wystarczy

Pomoc na miarę możliwości państwa - tak przyjęte dziś rozwiązania ws. opiekunów osób niepełnosprawnych ocenia koalicja PO-PSL. Opozycja ocenia, że zmiany są niewystarczające i zarzuca rządowi nieuzasadniony podział opiekunów na dwie grupy w zależności od wieku podopiecznych.

Sejm uchwalił w piątek ustawę podwyższająca świadczenia pielęgnacyjne - od maja do 1000 zł, od 2015 r. do 1200 zł, a od 2016 r. do 1300 zł netto. Przyjął też ustawę przywracającą zasiłki dla opiekunów dorosłych osób niepełnosprawnych.

Reklama

Szef klubu PO Rafał Grupiński opowiedział dziennikarzom, że przyjęcie w piątek przez Sejm ustaw ws. świadczeń dla opiekunów osób niepełnosprawnych to krok w dobrą stronę. Podkreślił, że tryb pracy nad ustawami był wyjątkowo szybki, bo w zasadzie w ciągu tygodnia opracowano obie ustawy.

- Elementy, które wynikają z dodatkowych rozmów wokół problemów opiekunów osób niepełnosprawnych, będą uzupełniane w Senacie. To jest naturalna droga - zaznaczył.

Żelichowski: Na dzień dzisiejszy nas na to nie stać

Z kolei poseł PSL Stanisław Żelichowski odnosząc się do uchwalonych w piątek ustaw powiedział, że było wiadomo, iż możliwości finansowe państwa są takie, a nie inne.  - I stąd propozycja rządu została przyjęta. W każdym demokratycznym państwie jest tak, że rząd odpowiada na budżet państwa i gdyby ten budżet nie został dotrzymany, to poszczególni ministrowie mogliby stanąć przed Trybunałem - powiedział Żelichowski.

Jak dodał, jeśli "rodzice czują się oszukani, to powinni się czuć oszukani z tytułu głupich obiecanek opozycji, bo z góry było wiadomo, że te propozycje nie mogą być wzięte pod uwagę, bo nie ma takiej możliwości w państwie". - My w Polsce, odkąd pamiętam, zawsze wybieraliśmy mniejsze zło, a nie większe dobro, więc wybraliśmy po raz kolejny, choć chciałbym móc zacząć wybierać większe dobro, ale na dzień dzisiejszy nas na to nie stać - dodał Żelichowski.

Z kolei zdaniem posła PiS Stanisława Szweda (PiS) rząd "nie realizuje swych obietnic i dzieli grupy niepełnosprawnych ze względu na wiek". - Z drugiej strony mamy przykład żenującej debaty, śmiechów, chichów na sali, co nie przystoi w polskim parlamencie i nie rozwiązuje żadnych problemów. Przeciwko takim zachowaniom protestujemy, protestujemy przeciwko takiemu prowadzeniu obrad, gdzie ze spraw poważnych robi się rzeczy kabaretowe - mówił Szwed na briefingu prasowym.

Posłanka PiS Józefa Hrynkiewicz przekonywała, że temat świadczeń pielęgnacyjnych wywołał b. minister finansów Jacek Rostowski, "bo to on zabrał 100 mln zasiłków dla opiekujących się osobami niezdolnymi do samodzielnej egzystencji". - Mimo że mamy wiele zastrzeżeń do tej ustawy, składaliśmy naszą własną ustawę, poprawki, to poparliśmy tę ustawę, tylko domagamy się na sali sejmowej powagi w rozwiązywaniu trudnych spraw, których mamy w Polsce bardzo dużo - powiedziała.

"Wystarczy likwidacja funduszu kościelnego"

Poseł TR Wincenty Elsner uznał, że uchwalone w piątek rozwiązania są niewystarczające. - Żałujemy, że nie przyjęto naszej poprawki zakładającej przyznanie opiekunom 1300 zł miesięcznie już od stycznia 2015 r. Wystarczy likwidacja funduszu kościelnego, by znaleźć większą część potrzebnych na to środków - powiedział.

Polityk TR zaznaczył, że uchwalone w piątek ustawy nie zawierają wielu potrzebnych opiekunom osób niepełnoprawnych - zarówno dzieci, jak i dorosłych - zapisów, m.in. dotyczących ich uzawodowienia, tzw. urlopu wytchnieniowego i świadczeń emerytalnych. Dlatego - zapowiedział Elsner - w przyszłym tygodniu jego klub wystąpi z projektem uchwały powołującej nadzwyczajną komisję sejmową, która miałby się zająć tą tematyką.

Natomiast szef klubu SP Arkadiusz Mularczyk po piątkowych głosowaniach nazwał "małym kroczkiem" i "pierwszą wygraną potyczką udręczonych matek z bezwzględnym premierem" uchwalenie ustawy podnoszącej świadczenie pielęgnacyjne. Podkreślił, że w jego przekonaniu tylko protest okupacyjny rodziców w Sejmie skłonił ministra pracy Władysława Kosiniaka-Kamysza do zapowiedzi złożenia w Senacie poprawki dotyczącej waloryzacji świadczeń. "Opiekunowie zbyt długo byli oszukiwani, by zaufać teraz obietnicy polityków. Robią słusznie kontynuując protest i pilnując swoich spraw na miejscu" - ocenił.

Początkowo rodzice niepełnosprawnych dzieci zapowiadali, że będą kontynuowali protest co najmniej do najbliższego posiedzenia Senatu, bo nie dowierzają zapowiedziom ministra pracy, że podczas prac senackich wprowadzona zostanie waloryzacja świadczeń. W piątek po południu rodzice poinformowali jednak, że zawieszają protest, chcąc wykazać dobrą wolę. Liczą też, że w ciągu miesiąca zostanie zorganizowany okrągły stół w sprawie świadczeń dla rodziców niepełnosprawnych dzieci.

"Rząd wybrał mniejsze zło"

Z kolei poseł SLD Tadeusz Iwiński odnosząc się do uchwalonych w piątek ustaw przypomniał, że SLD wskazywało, iż potrzebne na świadczenia środki można wziąć z Funduszu Pracy. - Rząd wybrał coś, co można określić mianem pojęcia, które Machiavelli 500 lat temu wprowadził do polityki "mniejsze zło", ale to nie jest zadowalające dla tych protestujących - ja ubolewam - stwierdził.

Iwiński ocenił ponadto, że najgorsze też jest to, że wyróżniono dwie różne grupy w zależności od wieku osób niepełnosprawnych. - Minęło równo 4 miesiące od wyroku Trybunału Konstytucyjnego z grudnia i rząd nie zaproponował niczego konkretnego tym osobom, które się opiekują dorosłymi niepełnosprawnymi, a odebrał im w lipcu ub. roku wszystkie świadczenia - powiedział poseł SLD.

Dowiedz się więcej na temat: protest rodziców niepełnosprawnych dzieci

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje