Koalicja prawicowo-chłopska

Po ponad 8-godzinnym, piątkowym posiedzeniu klubu Prawa i Sprawiedliwości w Falentach pod Warszawą jest coraz bliżej do zawarcia kolacji z Samoobroną i PSL.

Prezes PiS Jarosław Kaczyński tłumaczył dziennikarzom, że rozmowy w sprawie przyszłej koalicji z Samoobroną i PSL wynikają z obawy, iż Polska może być pozbawiona władzy.

Reklama

- Nie możemy doprowadzić do takiej sytuacji, że jest uchwalony budżet, czyli Sejmu nie da się rozwiązać i jednocześnie nie ma w gruncie rzeczy żadnej władzy - podkreślił Kaczyński, pytany o rozmowy ws. przyszłej koalicji PiS z Samoobroną i PSL. Dodał, że w obecnej sytuacji, kiedy Polsce grożą "chociażby kolejne kryzysy w stosunkach ze Wschodem", byłoby to "skrajną nieodpowiedzialnością".

- Ci, którzy krzyczą o ewentualnych koalicjantach, powinni się zastanowić, bo sami doprowadzili do tego stanu. Wczoraj po raz kolejny pokazali, że nie chcą rozmawiać, a dzisiaj wykorzystują to dla małej partyjnej gry - dodał J. Kaczyński. Pytany, jak będzie się czuł, jeśli w rządzie znajdzie się Andrzej Lepper, prezes PiS odparł: "Jeśli dojdzie do takiej sytuacji, będę się czuł jak człowiek, który uratował Polskę przed tym, co najgorsze, tzn. przed sytuacją kiedy w istocie żadnego rządu nie ma". - Bo rząd, który nie ma poparcia w parlamencie, nie jest do końca rządem - argmentował Kaczyński.

Kaczyński pytany, czy możliwa jest jeszcze koalicja z LPR, odpowiedział, że podczas czwartkowej rozmowy z Romanem Giertychem lider LPR postawił warunki, które PiS uznał za niemożliwe do spełnienia. - W związku z tym rozstaliśmy się w spokoju, w zgodzie - w tym sensie, że bez żadnych jakiś gwałtownych wydarzeń i histerii (...) i tyle - powiedział Kaczyński. - Pan Roman Giertych uznał, że dobrze mu w opozycji, a ja uznałem, że jego warunki są nierealne do spełnienia - dodał.

O nowej koalicji prawicowo - chłopskiej mówiło się w kuluarach już wczoraj. Jarosław Kaczyński jest jednak ostrożny. - Nie chwalmy dnia przed zachodem słońca - mówi. Dziś przewodniczący klubu PiS Przemysław Gosiewski mówi wprost: rozmowy o współpracy trwają i są obiecujące. - Życzymy powodzenia młodej parze na nowej drodze życia - kwituje to Bronisław Komorowski z PO. Z kolei Roman Giertych mówi, że LPR jest zainteresowana stworzeniem koalicji programowej, ale nie chce wchodzić do rządu.

- PSL otrzymało dzisiaj od prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego pisemną propozycję rozmów koalicyjnych - poinformował prezes ludowców Waldemar Pawlak. Propozycja obejmuje dwanaście punktów, od poparcia których PiS uzależnia ewentualną koalicję. Te punkty to m.in.: poparcie dla budżetu, dla proponowanych przez PiS ustaw antykorupcyjnych, powołania Centralnego Biura Antykorupcyjnego oraz lustracji majątkowej.

- Propozycja została przedstawiona, będziemy teraz rozmawiać, o zasadniczych i wiążących sprawach dotyczących ewentualnego porozumienia - powiedział Pawlak. Jak dodał, rozmowy z PiS będą kontynuowane w sobotę. Wiceprezes PSL Jan Bury powiedział, że Stronnictwo w najbliższym czasie przygotuje odpowiedź dla PiS, również na piśmie. Odpowiedź będzie zawierała stanowisko PSL do przedstawionych przez PiS założeń programowych oraz własne propozycje PSL.

Prawdopodobnie o koalicji rządowej z PiS zadecyduje w przyszłym tygodniu Rada Naczelna PSL. Poseł PSL Marek Sawicki ocenił szansę na powstanie koalicji rządowej z udziałem PSL na 50 proc.

Dobry klimat

W ocenie Przemysława Gosiewskiego, klimat dla rozmów z Samoobroną i PSL jest dobry. Jak zapewnił, nie były prowadzone rozmowy o stanowiskach i warunkach, na jakich obie partie miałyby wejść do koalicji.

- Najpierw chcemy mieć jasność co do programu. Na podstawie programu poparliśmy rząd premiera Kazimierza Marcinkiewicza. Zgoda programowa jest bardzo duża. Trzeba co do szczegółów usiąść i uwiecznić to na papierze - mówi Andrzej Lepper.

Jak zaznaczył szef Samoobrony, jego partia będzie szukała także poparcia dla swoich poprawek do budżetu, które m.in. "zwiększają środki na infrastrukturę, politykę regionalną i sferę socjalną".

Rozmowy PiS z Samoobroną i PSL o utworzeniu koalicji raczej nie będą kontynuowane w piątek, ale dopiero w przyszłym tygodniu.

Prezes PSL Waldemar Pawlak przewiduje, że rozmowy będą trudne, a najbliższe dni i tygodnie będą "politycznie skomplikowane". Pytany, jakie warunki stawiają ludowcy, odpowiedział: - My myślimy o szeroko rozumianych sprawach związanych z gospodarką i rozwojem regionalnym. To są te obszary, na których skupialibyśmy swoje zainteresowanie - dodał.

Premier Kazimierz Marcinkiewicz twierdzi, że nie było jeszcze rozmów z PSL i Samoobroną o ich wejściu do rządu. Na razie negocjacje dotyczyły tylko poparcia przez te partie konkretnych ustaw, w tym budżetu.

Nowe trójprzymierze ma mieć na razie charakter parlamentarny. Po kilku tygodniach, może miesiącach współpracy - jeśli będzie dobra - dojść ma formalnej i jawnej koalicji rządowej. Samoobrona ma wówczas otrzymać fotele wicepremiera i ministra rolnictwa, zaś PSL stanowiska w rządowych agencjach rolnych. Posłuchaj relacji reportera RMF Konrada Piaseckiego:

Nowymi planami koalicyjnymi rozczarowana jest Platforma Obywatelska. Przemysław Gosiewski tłumaczy, że PiS o współpracy rozmawiał z klubami, które były zainteresowane stabilizacją sytuacji w Sejmie. Wyraził żal, że kontynuacją rozmów nie była zainteresowana PO. Tymczasem Jan Rokita komentuje to krótko: - Zostaliśmy oszukani trzeci raz.

Wicemarszałek Sejmu Bronisław Komorowski uważa, że Platforma "nie ma już o czym rozmawiać" z PiS. - Zrobiliśmy ostatnią próbę, był to ruch ostatniej szansy, którą daliśmy PiS - podkreślił Komorowski. Jego zdaniem okazało się, że Jarosław Kaczyński wykorzystał ofertę PO, "by sklecić koalicję z Samoobroną". - Obawiamy się, że nie będzie to droga łatwa i niekoniecznie korzystna dla Polski - ocenił wicemarszałek i dodał: - Życzymy powodzenia młodej parze na nowej drodze życia.

Z kolei prezydent Lech Kaczyński ocenił w Krakowie, że w Sejmie "doszło do pewnego kryzysu, zawinionego jednak w największym stopniu przez opozycję". - Myślę, że udało się zażegnać ten kryzys przynajmniej na dzisiaj - dodał Kaczyński.

Odnosząc się do zarzutów opozycji, że nie zajął w ostatnich dniach stanowiska mówił, że monitorował sytuację, w czwartek co 15 minut, ale nie było potrzeby, żeby wkraczał.

Poprawka zamiast autopoprawki

Tymczasem rząd zdecydował się ze względów proceduralnych wycofać autopoprawkę do budżetu. Jest to konieczne, by mogło się odbyć przewidziane na sobotę drugie czytanie budżetu na 2006 rok. Jednak jutro rząd zgłosi w Sejmie poprawkę rządową, której treść będzie identyczna jak wycofanej autopoprawki. Zmiana jest więc czysto proceduralna.

Autopoprawka koryguje założenia budżetowe poprzedniego rządu. Chodziło o znalezienie miliarda 300 milionów złotych na sfinansowanie ustaw przyjętych pod koniec roku przez Sejm: tzw. ustawy becikowe i zwiększenie świadczeń socjalnych dla rolników.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy