Kobieta, której prof. Chazan odmówił aborcji, rozważa pozew

Mec. Marcin Dubieniecki, pełnomocnik kobiety, której prof. Bogdan Chazan odmówił wykonania aborcji poinformował, że jego klientka rozważa wystąpienie do sądu z pozwem.

- Pozew będzie uzależniony od wyników śledztwa prokuratorskiego, które toczy się nadal w sprawie. Prokuratura będzie musiała zbadać, po złożeniu przez nas wniosków dowodowych, czy zachowanie prof. Bogdana Chazana wypełniło znamiona czynu zabronionego. Dopiero po ewentualnych wynikach tego postępowania będziemy podejmować działania na drodze cywilno-prawnej - powiedział dziś Dubienicki.

Reklama

Wyjaśnił, że decyzja o wstrzymaniu się z pozwem wynika m.in. z tego, że Chazan, jako strona mógłby składać wnioski o zawieszenie postępowania do czasu rozstrzygnięcia sprawy karnej.

Dubieniecki poinformował również, że ani poszkodowana kobieta, ani jej mąż nie złożyli do tej pory zeznań w prokuraturze. - Jest to oczywiście naturalna konsekwencja uruchomionego postępowania. Moja klientka jest w tej sprawie osobą pokrzywdzoną - dodał.

"Rokowania są bardzo złe"

Prokuratura prowadzi śledztwo od 18 czerwca tego roku. Dotyczy ono "narażenia pacjenta na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu przez lekarza szpitala im. Świętej Rodziny w Warszawie w związku z odmową przeprowadzenia zabiegu usunięcia ciąży".

Wcześniej w oświadczeniu przesłanym PAP Dubieniecki podkreślił, że według jego klientów brak podjęcia ze strony Chazana "zdecydowanych i właściwych działań medycznych doprowadził do sytuacji, w której dziecko urodziło się z ciężkimi wadami ośrodkowego układu nerwowego, zniekształceniem twarzoczaszki, z przepukliną oponową, rozszczepem twarzy, masywnym wodogłowiem z zanikiem tkanki mózgowej, brakiem nosa, brakiem powiek i wytrzeszczem jednego oka". 

"W obecnej sytuacji dziecko pozostaje pod stałą opieką lekarzy i ma wprowadzone leczenie paliatywne. Nie jest możliwym, aby dziecko mogło egzystować w przyszłości samodzielnie o ile w ogóle będzie żyć. Pozostaje na silnych lekach przeciwbólowych, a rokowania są bardzo złe" - napisał.

- Powyższy stan w ocenie moich klientów jest wynikiem nieuzasadnionego zachowania prof. Bogdana Chazana, który powołując się na "klauzulę sumienia" spowodował cierpienie dziecka, jak również zagrożenie życia matki dziecka. Ponadto rzeczona klauzula sumienia, na którą powołał się pan profesor nie może rozciągać się na całą działalność szpitala i zakaz wykonania zabiegu usunięcia zagrożonej ciąży przez innych lekarzy - dodał.

Rzecznik praw pacjenta zabrała głos

W sprawie wypowiedziała się też w piątek rzecznik praw pacjenta Krystyna Barbara Kozłowska, która prowadzi postępowanie wyjaśniające w tej sprawie. W TVN24 poinformowała, że jest w stałym kontakcie z kobietą, której odmówiono aborcji. -

Moje postępowanie w stosunku do świadczeniodawcy będzie rozszerzone o prawa małego pacjenta. Będziemy sprawdzać, czy w momencie kiedy uzyskano informacje o tym, że są tak duże wady, czy zrobiono wszystko, żeby ewentualnie zmniejszyć, poprawić stan zdrowia dziecka i czy też niezbyt późno jednak postawiono tę diagnozę. Na tym chciałabym się skupić - dodała.

Poinformowała również, że jeżeli kobieta zdecyduje się na postępowanie cywilne, będzie chciała się w nie włączyć. - To znaczy, że w całym postępowaniu cywilnym występuje rzecznik praw pacjenta, jako prokurator. A wiemy, jakie są uprawnienia prokuratorskie. Wydaje mi się, że ta sprawa powinna być zbadana bardzo szeroko, dogłębnie. 

Proszę pamiętać o tym, że ta sprawa na pewno znajdzie się w sądzie i znajdzie się też zapewne w Strasburgu (w Europejskim Trybunale Praw Człowieka), bo myślę, że pacjentka jest na tyle zdecydowana, żeby doprowadzić tę sprawę do końca. To będzie kolejna sprawa przeciwko Polsce i zapewne ją przegramy i oczywiście koszty tego poniesiemy wszyscy - dodała.

Chazan odmówił wykonania aborcji, mimo że były do tego wskazania medyczne ze względu na wady płodu, powołując się na klauzulę sumienia. Nie wskazał też pacjentce - do czego zobowiązują go przepisy - innego lekarza lub placówki, gdzie można by wykonać zabieg. W szpitalu zakończyła się m.in. kontrola Narodowego Funduszu Zdrowia. Efektem jest kara nałożona na szpitala, którego szefem jest Chazan -  wysokości 70 tys. zł.

Matka czy nienarodzone dziecko? W czyjej obronie powinien stanąć, według was, lekarz?



Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje