Kolejna wojna o lektury szkolne

O wycofanie się z prac nad zmianą kanonu lektur szkolnych zaapelowali do minister edukacji narodowej Katarzyny Hall parlamentarzyści PiS z województwa świętokrzyskiego - poinformował w poniedziałek lider PiS w regionie Przemysław Gosiewski.

Jak podkreślił Gosiewski na konferencji prasowej w Kielcach, polityków PiS zaniepokoiły dwa obszary działalności rządu dotyczące edukacji i szkolnictwa wyższego. Według niego dwie reformy przedstawiane przez minister Hall oraz przez minister nauki i szkolnictwa wyższego Barbarę Kudrycką "zawierają wiele błędów, które mogą mścić się na procesie wychowawczym młodych ludzi".

Reklama

Gosiewski dodał, że parlamentarzyści PiS są zbulwersowani propozycją wprowadzenia bonu oświatowego, który - jego zdaniem - może prowadzić do degradacji wielu mniejszych szkół, oraz propozycją zmiany rozporządzenia minister edukacji dotyczącego kanonu lektur.

Polityk skrytykował wykreślenie z projektu nowego kanonu lektur gimnazjum książek Stefana Żeromskiego, którego jeden wybrany utwór poznają jedynie licealiści klas o profilu humanistycznym.

Parlamentarzyści PiS protestują też przeciwko propozycji, by gimnazjaliści poznawali jedną powieść Henryka Sienkiewicza do wyboru, a licealiści nie czytali książek tego pisarza.

Oburza ich także skreślenie książki Jana Pawła II "Pamięć i tożsamość" i "Nad Niemnem" Elizy Orzeszkowej, a także propozycja, by twórczość Juliusza Słowackiego i Witolda Gombrowicza licealista poznawał tylko we fragmentach.

Gosiewski zapowiedział, że parlamentarzyści PiS wystąpią do środowiska oświatowego, by włączyło się do dyskusji na temat lektur m.in. podczas wojewódzkiej konferencji oświatowej organizowanej przez MEN.

Poseł dodał, że politycy PiS są także zaniepokojeni planami minister Barbary Kudryckiej wobec szkół wyższych i obawiają się degradacji uczelni, które nie zostaną zaliczone do "okrętów flagowych" szkolnictwa wyższego.

Senator Adam Massalski podkreślił, że sprzeciw budzi likwidacja habilitacji oraz propozycja, by o granty doktorskie mogli się ubiegać studenci po licencjacie. Zdaniem senatora, powinno się najpierw podnieść poziom doktoratów oraz lepiej finansować naukę.

Według Massalskiego, niepokój budzi także m.in. kwestia rozdziału pieniędzy między uczelnie publiczne i niepubliczne, kwestia pełnego finansowania przez państwo jedynie kierunków studiów, które posiadają prawo doktoryzowania oraz finansowanie państwowych szkół zawodowych przez samorządy.

- Chciałbym, by politycy PO powiedzieli wreszcie, czy chcą likwidować bezpłatne studia czy nie - dodał Gosiewski. Jak zauważył, z jednej strony premier Donald Tusk zapowiada utrzymanie bezpłatnych studiów, a z drugiej strony świętokrzyscy posłowie PO mówią na prywatnych uczelniach, że studia będą płatne.

Zdaniem Gosiewskiego, lista ministrów rządu PO, których należałoby wymienić jest długa, ale "chyba najgorszą sytuację mają trzej ministrowie": zdrowia, nauki i szkolnictwa wyższego oraz edukacji.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje