Kolejna zmiana żołnierzy USA rusza do Polski. Brandenburgia nie jest zachwycona

Amerykańskie oddziały stacjonują w Polsce i krajach bałtyckich od ponad roku. Zmiany żołnierzy przejeżdżając tranzytem przez Niemcy, nie mogą liczyć na wylewne powitanie. Szczególnie dużą rezerwę wobec armii USA wykazuje Brandenburgia.

Wydawany w Berlinie "Tagesspiegel" podał w środę, że amerykańscy żołnierze wraz z ciężkim sprzętem będą pod koniec maja i w czerwcu przejeżdżać tranzytem przez Niemcy w drodze do Polski i trzech krajów bałtyckich. Amerykańskie dowództwo wymienia żołnierzy stacjonujących w Polsce, na Litwie, w Estonii i na Łotwie, biorących udział w operacji Atlantic Resolve. Równocześnie na tym obszarze odbędą się międzynarodowe manewry Saber Strike.

Konwoje na autostradach

Reklama

Według "Tagesspiegla" okręty z 3,5 tys. żołnierzami i 1,4 tys. pojazdami na pokładzie przypłyną tym razem nie do niemieckiego portu Bremerhaven, jak w styczniu 2017 roku, lecz do belgijskiej Antwerpii. Kierowcy muszą liczyć się z utrudnieniami w ruchu od 20 maja, gdy na autostradach pojawią się kolumny wojskowych pojazdów.

Armia USA przemieści na wschód ponad 2000 pojazdów w 102 konwojach, które będą się poruszały autostradami A2 i A9. Postoje planowane są nie tylko w leżących po drodze koszarach, lecz także na ogólnodostępnych parkingach. Po ominięciu Berlina konwoje pojadą do Szczecina lub autostradą A12 w kierunku Cottbus. Czołgi mają być transportowane koleją. Pod koniec maja w Polsce i krajach bałtyckich odbędą się też manewry Saber Strike. Będzie w nich uczestniczyć 20 tys. żołnierzy z 19 krajów, w tym 12,5 tys. Amerykanów.

"Tagesspiegel" pisze, że pomimo protestów Rosji, która mówi o prowokacji i zagrożeniu bezpieczeństwa, kontyngent NATO w Europie Wschodniej byłby w przypadku ataku ze strony Rosji jedynie "drutem, o który można się potknąć". Zdaniem redakcji chodzi raczej o symbol i solidarność wobec partnerów, niż realną siłę, zdolną do odparcia przeciwnika. "Tagesspiegel" zwraca uwagę, że szczególnie Brandenburgia podchodzi do tranzytu amerykańskich oddziałów z dużą rezerwą.

Chłodne przyjęcie

Premier tego kraju związkowego, Dietmar Woidke oświadczył, że Niemcy i Polską są sojusznikami w NATO, dlatego Polska może zawsze liczyć na Niemcy. Zastrzegł, że jest zwolennikiem intensywnego dialogu z Rosją. W styczniu 2017 roku Woidke zbulwersował opinię publiczną w Polsce swoją wypowiedzią, że potrzebny jest raczej dialog z Moskwą, a nie "jeżdżenie wzdłuż granicy tam i z powrotem czołgami". Polityk SPD jest koordynatorem niemieckiego rządu do dialogu Polską. Woidke odmówił powitania amerykańskich żołnierzy, nie chciał także wdrapać się na czołg.

Silna w Brandenburgii Lewica wzywała wówczas do protestów przeciwko oddziałom USA. W Bundeswehrze panuje duże zdziwienie, a nawet irytacja z powodu stanowiska Brandenburgii, która wykazuje większe zrozumienie dla Moskwy, niż dla sojuszników. By ocieplić atmosferę, dowództwo amerykańskie zaproponowało zorganizowanie w brandenburskich miastach koncerty wojskowych zespołów muzycznych, jednak odzew miejscowych władz jest niewielki. "Zdjęć takich jak z Polski, gdzie amerykańscy żołnierze przyjmowani są z entuzjazmem, w Brandenburgii raczej nie będzie" - czytamy w "Tagesspieglu".

Redakcja Polska Deutsche Welle

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje