Kolejne zarzuty dla ​Adamowicza. Prezydent Gdańska odpowiada

"Im bliżej wyborów, tym częściej można się spodziewać kreowania przez podporządkowaną politycznie prokuraturę kolejnych spraw i wątków" - napisał prezydent Gdańska Paweł Adamowicz w oświadczeniu dotyczącym postawienia mu przez śledczych kolejnych zarzutów.

W czwartek Prokuratura Krajowa poinformowała, że Adamowiczowi zarzucono popełnienie trzech przestępstw, w tym dwóch dotyczących złożenia nieprawdziwego oświadczenia majątkowego za 2012 r. Według prokuratury, Adamowicz zataił posiadanie pieniędzy w kwocie prawie 150 tys. zł oraz jednostek uczestnictwa w ARKA BZ WBK Stabilny Wzrost o wartości prawie 30 tys. zł. Prokuratura podała, że Adamowicz podejrzany jest również o zatajenia informacji o dochodach w zeznaniach podatkowych za 2011 i 2012 roku, co w konsekwencji miało spowodowało uszczuplenie podatku dochodowego od osób fizycznych w łącznej kwocie prawie 131 tys. zł.

Reklama

"Im bliżej wyborów tym częściej można się spodziewać kreowania przez podporządkowaną politycznie prokuraturę kolejnych spraw i wątków. I kolejnych sensacji medialnych" - napisał Adamowicz w oświadczeniu przesłanym PAP.

Dodał, że nie może odnieść się do decyzji prokuratury, bo ta "nie przedstawiła żadnego pisemnego uzasadnienia swojej decyzji". "Jak rozumiem po 2 latach pracy prokuratura wrocławska znalazła nowy wątek w sprawie oświadczeń majątkowych - sprawie, która od dawna znajduje się w sądzie. Przypomnę, że w grudniu (ub.r.-PAP) prokuratura wrocławska postawiła zarzuty w sprawach podatkowych, mimo że nie zakończono postępowań żadną ostateczną decyzją podatkową, która mogłaby być podstawą do postawienia tych zarzutów" - napisał Adamowicz.

"W tych sprawach prokuratura postępuje gorliwie. W innych nie. W sprawie naszego lokalnego klubu Gedania, a chodzi o 16 milionów zł, śledztwo się ślimaczy. Cicho o działaniach prokuratury w sprawie mającej wymiar krajowy - kolekcji Czartoryskich kupionej przez wicepremiera (Piotra) Glińskiego za 100 milinów euro i przerzucenia pieniędzy do księstwa Lichtenstein. Wnioski nasuwają się same" - czytamy w oświadczeniu.

Śledztwo, w którym badane są oświadczenia majątkowe Adamowicza prowadzi Dolnośląski Wydział Zamiejscowy Departamentu do spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej we Wrocławiu. W postępowaniu tym, w grudniu ub.r. prokuratura postawiła małżonkom Magdalenie i Pawłowi Adamowiczom zarzut dotyczący nieujawnienia dochodów. Przestępstwo miało polegać na ukryciu środków pieniężnych, poprzez zatajenie ich na rachunkach bankowych, w kwocie ok. 326 tys. zł w 2011 r. i 124 tys. zł w 2012 r. oraz zatajeniu informacji o dochodach uzyskiwanych z wynajmu mieszkań w kwocie 25 tys. zł w 2011 r. i w kwocie 20 tys. zł zł w 2012 r., przez co uszczuplono podatek na rzecz Skarbu Państwa w kwocie 130 tys. zł.

Od września 2017 r. przed gdańskim sądem rejonowym toczy się też proces przeciwko Adamowiczowi, w którym jest on oskarżony o podanie nieprawdziwych danych w oświadczeniach majątkowych w latach 2010-2012. Adamowiczowi zarzuca się, że posiadając już pięć mieszkań i dwie działki, kupił wraz z żoną w styczniu 2009 r. i lutym 2010 r. dwa kolejne mieszkania w Gdańsku, nie umieszczając ich jednak w oświadczeniu majątkowym; nie zgadzały się również dane dotyczące zgromadzonych oszczędności, wszystkie były zaniżone - najmniej o kwotę ponad 51 tys. zł, a najwięcej o ok. 320 tys. zł.

To już drugie sądowe postępowanie w tej sprawie. Po raz pierwszy trafiła ona do gdańskiego sądu rejonowego w grudniu 2015 r. Wówczas wniosek o warunkowe umorzenie postępowania, na okres dwóch lat próby, oraz zasądzenie od prezydenta Gdańska świadczenia w wysokości 40 tys. zł, złożyła prowadząca śledztwo Prokuratura Apelacyjna w Poznaniu. Sąd wniosek prokuratury w marcu 2016 r. uwzględnił. Wydając takie postanowienie, gdański sąd rejonowy uznał wtedy, że wina i społeczna szkodliwość zarzucanych prezydentowi czynów nie są znaczne, a także nie ma podstaw do uznania, że działał on z zamiarem bezpośrednim popełnienia przestępstwa.

Po tym orzeczeniu, polecenie złożenia apelacji na niekorzyść Adamowicza wydał poznańskim prokuratorom dyrektor Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej - prokurator tym samym zaskarżył postanowienie, o jakie sam wcześniej wnosił.

Rozpatrując to odwołanie, Sąd Okręgowy w Gdańsku w grudniu 2016 r. uwzględnił wniosek prokuratury i uznał, że sprawa podawania przez prezydenta Adamowicza nieprawdziwych danych w oświadczeniach majątkowych w latach 2010-2012 musi być ponownie rozpatrzona przez sąd niższej instancji. Zdaniem sądu okręgowego, sąd niższej instancji powinien m.in. wnikliwie zbadać motywy i pobudki postawy Adamowicza.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL