Kolejny świadek w procesie Szwedki przeciwko gdańskiemu szpitalowi

Pielęgniarki skarżyły się, że nad pacjentami z łóżek komercyjnych nie ma pełnej opieki lekarza - zeznał w piątek przed gdańskim sądem b. szef oddziału chirurgii naczyniowej w Pomorskim Centrum Traumatologii, gdzie obywatelka Szwecji zapadła w śpiączkę po zabiegu powiększenia piersi.

W szpitalu tym (obecnie nosi nazwę Copernicus Podmiot Leczniczy) w 2010 r. 31-letnia wówczas Christina Hedlund z Malmoe poddała się operacji powiększenia piersi. Po zabiegu zapadła w śpiączkę i do dziś znajduje się w stanie wegetatywnym - kobieta nie mówi, jej kontakt ze światem jest bardzo ograniczony.

Reklama

Rodzina poszkodowanej kobiety złożyła w gdańskim sądzie pozew cywilny, w którym żądała od Pomorskiego Centrum Traumatologii ok. sześciu milionów złotych odszkodowania, zadośćuczynienia i pokrycia kosztów leczenia. Sąd, w ramach zabezpieczenia powództwa, orzekł, że szpital ma wypłacać rodzinie rentę w wysokości ok. 12,5 tys. zł miesięcznie. Szpital odwołał się od tej decyzji, ale skarga ta nie została jeszcze rozpatrzona.

W piątek przed Sądem Okręgowym w Gdańsku jako kolejny świadek w procesie przeciwko szpitalowi wystąpił Marek C., który w tym czasie pełnił w Pomorskim Centrum Traumatologii (PCT) funkcję kierownika oddziału chirurgii naczyniowej.

- Dochodziły do mnie informacje od pielęgniarek, że mają one wątpliwości, czy lekarze operujący chorych na łóżkach komercyjnych sprawują w wystarczający sposób opiekę nad pacjentami bezpośrednio po zabiegu - powiedział Marek C.

Przyznał, że odczuwał z tego powodu dyskomfort, ale - jak podkreślił - nie mógł w tej sprawie w żaden sposób zainterweniować. - Łóżka komercyjne nie wchodziły bowiem formalnie w skład oddziału, którym kierowałem. To było inaczej rozliczane finansowo. Nie miałem żadnych uprawnień do kontroli zabiegów wykonywanych komercyjnie. Mój kontrakt ze szpitalem dotyczył tylko pacjentów z chirurgii naczyniowej, a nie np. z chirurgii plastycznej - podkreślił Marek C.

Świadek dodał, że poradził pielęgniarkom, aby swoje uwagi o niedostatecznej opiece lekarskiej nad pacjentami z łóżek komercyjnych przekazały na piśmie dyrekcji PCT.

Tragedia wydarzyła się w 2010 roku

Na poprzedniej rozprawie pod koniec listopada ub. roku chirurg plastyczny, która przeprowadzała operację Szwedki, zeznała m.in., że pacjentka nie poinformowała jej o tym, że w przeszłości miała przyjmować leki na epilepsję. Tłumaczyła m.in., że obciążenie padaczką to istotna wiedza dla lekarza podejmującego operację powiększenia biustu, wymagająca dodatkowej konsultacji z anestezjologiem.

W listopadzie 2010 r. szwedzkie media poinformowały o przeprowadzonej w sierpniu tamtego roku w Pomorskim Centrum Traumatologii w Gdańsku operacji, po której 31-letnia wówczas Szwedka zapadła w śpiączkę. W reportażu narzeczony, który towarzyszył pacjentce w Polsce, mówił, że dopiero po sześciu godzinach od operacji kobieta, która nie mogła się obudzić, została przeniesiona na oddział ratunkowy. Kontrola wojewody pomorskiego wykazała, że PCT nie miała uprawnień do przeprowadzania tego typu operacji plastycznych, w latach 2008-2010 doszło tam do 78 nielegalnych zabiegów.

Prokuratura Okręgowa w Gdańsku w związku ze sprawą Szwedki postawiła zarzuty pięciu osobom z Pomorskiego Centrum Traumatologii: dwóm pielęgniarkom, lekarce anestezjolog, lekarce specjalistce z zakresu chirurgii plastycznej i b. dyrektorowi szpitala.

Następna rozprawa w procesie odbędzie się za tydzień; mają być podczas niej przesłuchane trzy pielęgniarki.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje