Koncern HP posądzany o korupcję zapłaci 108 mln dolarów w ramach ugody

Koncern Hewlett-Packard (HP), oskarżany o stosowanie praktyk korupcyjnych m.in. w Polsce, zapłaci ok. 108 milionów dolarów w ramach ugody, jaką zawarł w tej sprawie z amerykańską komisją papierów wartościowych i giełd (SEC) oraz resortem sprawiedliwości USA.

SEC poinformowała w środę, że chodzi o trzy przypadki przekupywania funkcjonariuszy państwowych w Rosji, Polsce i Meksyku w celu uzyskania kontraktów. Przedstawicielka SEC Kara Brockmeyer podkreśliła, że w koncernie "brakowało kontroli wewnętrznej".

Z kolei przedstawiciel kierownictwa HP John Schultz cytowany w komunikacie opublikowanym na stronie internetowej koncernu, powiedział, że praktyk, objętych obecnie ugodą, dopuszczała się "niewielka grupa ludzi" i że nie pracują już oni w tej firmie. Podkreślił, że w śledztwie HP w pełni współpracował z resortem sprawiedliwości i SEC; zapewnił, że HP "nadal, bez przerw, będzie dostarczał klientom na całym świecie produkty i usługi najwyższej jakości".

Reklama

Amerykański resort sprawiedliwości w informacji nt. ugody poinformował, że "według uzgodnionego stwierdzenia faktów" w Polsce od 2006 r. do co najmniej 2010 r. oddział koncernu w Polsce fałszował księgi HP i obchodził kontrole wewnętrzne HP, by realizować i ukryć spisek mający na celu korupcyjne zabezpieczenie i utrzymanie milionów dolarów w kontraktach technologicznych z Komendą Główną Policji.

Poinformowano, że HP Polska wniósł "korupcyjne płatności" łącznie na ponad 600 tys. dolarów w formie łapówek pieniężnych i upominków, podróży i rozrywek "dyrektorowi technologii informatycznych i komunikacyjnych KGP". HP Polska - jak napisano w informacji - dawał mu torby wypełnione setkami tysięcy dolarów w gotówce, zaopatrywał go w komputery i laptopy HP, urządzenia mobilne i inne produkty oraz zabrał go na wycieczkę do Las Vegas, obejmującą drinki, posiłki, rozrywki i przelot nad Wielkim Kanionem.

Ujawniono również, że w celu potajemnego komunikowania się z tą osobą, jeden z członków kierownictwa HP Polska korzystał z anonimowych kont e-mailowych, telefonów komórkowych na kartę i innych metod, by uniknąć wykrycia.

Amerykański resort sprawiedliwości poinformował też o korupcyjnych praktykach HP w Rosji (infrastruktura komputerowa i telekomunikacyjna w biurze prokuratora generalnego Federacji Rosyjskiej) i w Meksyku (sprzedaż sprzętu, oprogramowania i licencji państwowej firmie naftowej Petroleos Mexicanos).

Wcześniej w środę polski minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz podkreślił, odnosząc się do zapowiedzi koncernu Hewlett-Packard, że przyzna się on do stosowania w Polsce praktyk korupcyjnych (chodzi o tzw. infoaferę m.in. w byłym MSWiA i Komendy Głównej Policji), że koncerny muszą mieć świadomość, iż jeśli będą próbować w Polsce praktyk korupcyjnych, poniosą za to konsekwencje finansowe, wizerunkowe i prawne.

Od 2011 r. CBA prowadzi czynności śledcze w postępowaniu Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie ws. nieprawidłowości w przetargach z lat 2007-2010 na zakup sprzętu i usług teleinformatycznych przez Centrum Projektów i Usług Informatycznych b. MSWiA i Komendy Głównej Policji. W październiku 2011 r. zatrzymano b. dyrektora CPI Andrzeja M., jego żonę oraz szefa jednej z firm Janusza J., podejrzanego o wręczenie łapówki za wygraną w przetargu dotyczącym informatyzacji. W toku postępowania zebrano też dowody przestępstw związanych z zamówieniami także w innych instytucjach, w tym MSZ i GUS.

"Śledztwo dotyczące korupcji w teleinformatyce jest skomplikowane, wielowątkowe. Już 41 osób usłyszało 69 zarzutów. Wśród tych osób są urzędnicy, b. policjanci i przedstawiciele firm teleinformatycznych. Najważniejsze jest to, że to śledztwo przez cały czas idzie do przodu i jeszcze nie postawiliśmy kropki nad i" - powiedział PAP rzecznik CBA Jacek Dobrzyński. Jak dodał jeśli z oświadczeniem HP wiązałaby się współpraca przy wyjaśnianiu sprawy, byłby to duży przełom.

Pod koniec 2013 r. prokurator generalny Andrzej Seremet mówił, że sprawę bada dziesięcioosobowy zespół, w którego skład wchodzi trzech prokuratorów i siedmiu oficerów CBA. Zespół ten zamierzał sprawdzić 127 kontraktów. Funkcjonariusze CBA byli w USA, aby zabezpieczyć z tamtejszych serwerów maile między koncernami informatycznymi a polskimi urzędnikami.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje