Kontrowersje i krytyka NIK towarzyszyły prywatyzacjom LOT i STOEN

Zarzuty wyprzedaży majątku narodowego i krytyczne raporty NIK towarzyszyły procesom prywatyzacyjnym PLL LOT i STOEN. Teraz zarzuty dot. korupcji i prania pieniędzy prokuratura postawiła osobom, wśród których jest b. szef UOP Gromosław C.

Historia prywatyzacji STOEN sięga maja 2000 roku. Rząd Jerzego Buzka przyjął wówczas harmonogram prywatyzacji sektora elektroenergetycznego i wprowadzenia rynku energii elektrycznej. Publiczne zaproszenie do rokowań kupna od 10 do 85 proc. akcji STOEN S.A. opublikowano 28 września 2001 r. przez ministerstwo skarbu, kierowane wówczas przez Aldonę Kamelę-Sowińską.

Reklama

Zgłosiło się siedmiu chętnych; rząd Leszka Millera, w którym ministrem skarbu był Wiesław Kaczmarek, dopuścił do rokowań czterech. W lipcu 2002 r. rząd, w odpowiedzi na dezyderaty sejmowych komisji, odpowiedział, że z powodu potrzeby zwiększenia dochodów budżetowych oraz utrzymania wiarygodności wobec inwestorów, zdecydowano się kontynuować prywatyzację m.in. STOEN-u.

Wiążące oferty złożyło trzech inwestorów. 5 września 2002 r. wyłączność negocjacyjną dostała firma RWE Plus AG. W październiku tego roku rząd dokonał korekty harmonogramu z maja 2000 roku - aktualizowanego w czerwcu 2001 r. - która umożliwiła ministrowi skarbu sprzedaż 85 proc. akcji STOEN S.A.

Umowę sprzedaży 85 proc. akcji podpisano 15 października 2002 r. RWE zapłaciło 1,5 mld zł. Według kierowanego przez Kaczmarka MSP, cena stanowiła ponad trzykrotność kapitałów własnych STOEN-u.

W październiku 2002 r. o zbadanie tej prywatyzacji zwrócił się do NIK klub parlamentarny PSL - będącego wówczas w koalicji rządowej z SLD.

W opublikowanym w styczniu 2005 r. raporcie NIK uznała sprzedaż STOEN za niecelową. Izba nie zakwestionowała ceny sprzedaży, ale stwierdziła, że transakcja może się okazać niekorzystna pod względem gospodarczym i może zagrażać bezpieczeństwu energetycznemu Polski. Była też sprzeczna z przyjętymi przez rząd strategicznymi założeniami polityki energetycznej.

NIK stwierdziła też m.in., że w kwietniu 2002 r. minister skarbu podjął decyzję o jednorazowej sprzedaży 85 proc. akcji STOEN jeszcze przed uzyskaniem zgody rządu (co nastąpiło tuż przed transakcją - PAP).

Jeśli chodzi o prywatyzację PLL LOT, to proces ten trwa już od 12 lat i wciąż nie jest sfinalizowany.

Zaczął się w połowie listopada 1999 roku, kiedy to szwajcarska grupa SAirGroup, właściciel linii Swissair, kupiła od Skarbu Państwa 10 proc. akcji spółki za 33,7 mln USD. Po podwyższeniu kapitału, udział inwestora wzrósł do 37,6 proc.

W listopadzie 2004 r. Najwyższa Izba Kontroli przedstawiła raport, w którym negatywnie oceniła przebieg prywatyzacji LOT w latach 1999-2003. Jej zdaniem nie zostały zrealizowane cele założone w strategii rządowej. Było to wynikiem między innymi błędnych decyzji ministra skarbu, braku rzetelności. Z raportu wynikało, że były zarząd PLL LOT otrzymał ponad 1 mln franków wynagrodzenia od SAirGroup za świadczenie usług doradczych w latach 2000-2001. Jak uznała NIK, świadczenie takich usług przez członków zarządu było sprzeczne z umowami o pracę oraz umowami o zakazie konkurencji, które zawarli z radą nadzorczą LOT- u. Ponadto prezes zarządu, na podstawie odrębnej umowy, otrzymywał miesięcznie 15 tys. franków szwajcarskich. Według NIK, w ten sposób SAirGroup zjednywał sobie przychylność członków zarządu. - Tutaj następował niewątpliwie konflikt interesów - mówił wówczas dziennikarzom wiceprezes NIK Krzysztof Szwedowski.

SAirGroup to holding, z którym LOT podpisał umowę o strategicznej współpracy dotyczącej przystąpienia Polskich Linii Lotniczych do sojuszu Qualiflyer.

Został on wybrany na strategicznego inwestora LOT-u, co wiązało się z przystąpieniem LOT-u do sojuszu Qualiflyer. Spółka zależna od SAirGroup, SAirLine Europe B.V., objęła 30,67 akcji LOT-u - wynikało z informacji NIK. Według NIK, zamiast zarobić, z majątku Skarbu Państwa do prywatyzacji dołożono nieplanowane wcześniej 264 mln zł, a syndyk masy upadłościowej inwestora strategicznego, posiadając 25,1 proc. akcji spółki, ma istotne uprawnienia decyzyjne, co ogranicza prawa właścicielskie skarbu w stosunku do LOT-u.

Jesienią 2001 z sojuszu wystąpiły Austrian Airlines, w tym samym roku zbankrutowała też belgijska Sabena. Sojusz Qualiflyer rozpadł się. W kwietniu 2002 roku LOT sfinalizował negocjacje na temat partnerstwa strategicznego z Lufthansą, decydując się tym samym na przystąpienie do Star Alliance.

W styczniu 2005 r. wiceminister skarbu Dariusz Marzec zapowiedział, że do syndyka masy upadłościowej, kontrolującego 25,1 proc. akcji PLL LOT ma zostać wysłany projekt porozumienia w sprawie przygotowań do prywatyzacji tej spółki. W lutym tego roku wygasał zapis umowy, który zabraniał syndykowi masy upadłościowej byłego inwestora strategicznego LOT-u sprzedaży akcji LOT-u bez konsultacji ze Skarbem Państwa. Projekt porozumienia z syndykiem zakładał, że przez 12 miesięcy lub do czasu upublicznienia spółki, żaden akcjonariusz nie będzie swobodnie dysponował swoimi akcjami bez porozumienia z drugą stroną.

W 2009 r. w kwietniu resort skarbu podał, że w ciągu ośmiu miesięcy możliwe będzie podwyższenie kapitału PLL LOT, co oznacza nowe źródło finansowania spółki. Uzależnione to miało być od rozmów z syndykiem spółki Swissair, byłego inwestora w LOT, poprzez spółkę SAirLines B.V., która posiadał 25 proc. akcji LOT-u.

- Jeżeli uda się nam wynegocjować porozumienie z syndykiem, to wedle planów i założeń, w ciągu 8 miesięcy, jest możliwe zrealizowanie podwyższenia kapitału spółki i pozyskanie w ten sposób źródeł jej finansowania - mówił wiceminister skarbu Zdzisław Gawlik. Dodał, że resort rozważa podwyższenie kapitału spółki w drodze emisji nowych akcji wraz z jednoczesnym zbyciem pakietu akcji należących do syndyka.

Wiceminister przypomniał, że założenia prywatyzacji LOT określone zostały w zawartej w lutym ub.r. umowie o współpracy z syndykiem w związku z wejściem spółki na giełdę. Zakładało ono prywatyzację LOT do końca 2008 roku, przy założeniu, że udział resortu skarbu w kapitale zakładowym nie spadłby poniżej 51 proc. W ramach publicznej emisji akcji, syndyk zbyłby posiadane akcje w LOT w drodze ich publicznej emisji(...).

Nie udało się jednak zakończyć tego procesu prywatyzacją i późną jesienią ub.r. na nowo podjęto rozmowy z syndykiem. - Okazuje się jednak, że osiągnięcie z nim porozumienia jest dziś trudniejsze - mówił Gawlik.

Skarb Państwa miał wówczas 67,97 proc. akcji PLL LOT. Pozostałe akcje były w rękach syndyka Swissaira, byłego inwestora w LOT, poprzez spółkę SAirLines B.V. (25,1 proc.) oraz pracowników (6,93 proc.).

Pod koniec maja 2009 r. Skarb Państwa i Towarzystwo Finansowe Silesia odkupiły od syndyka jego akcje. W kwietniu 2010 r. ówczesny minister skarbu Aleksander Grad powiedział, że prywatyzacja LOT powinna nastąpić w 2011 roku. Program restrukturyzacji spółki musi nabrać większego tempa, by móc rozmawiać w razie potrzeby o ewentualnej pomocy publicznej.

W marcu 2011 Morgan Stanley, doradca prywatyzacyjny PLL LOT, przedstawił resortowi skarbu propozycję harmonogramu prywatyzacji przewoźnika.

W maju 2011 resort Skarbu Państwa poinformował, że chce w ciągu najbliższych 12 miesięcy przygotować i przeprowadzić prywatyzację PLL LOT. Pierwszym etapem miałoby być podwyższenie kapitału spółki, by narodowy przewoźnik lotniczy miał środki na dalszą restrukturyzację.

Resort skarbu spodziewa się sprzedaży spółki w 2012 r.

Obecnie Skarb Państwa ma 67,97 proc. akcji przewoźnika, Regionalny Fundusz Gospodarczy - 25,1 proc., pozostałe 6,93 proc. należy do pracowników.

Dowiedz się więcej na temat: Gromosław C. | prywatyzacja | kontrowersje | PLL LOT | NIK | Stoen

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje