Kontrowersyjne słowa ks. Lemańskiego. Publicyści komentują sprawę

Nie milkną kontrowersje wokół wypowiedzi księdza Lemańskiego. Sprawę szeroko komentują też publicyści. Kapłan ostatecznie nie został ukarany przez kurię za słowa wypowiedziane podczas Przystanku Woodstock. - Dostał od swego przełożonego kolejną szansę - uważa szef KAI Marcin Przeciszewski. - Nowe otwarcie byłoby wtedy, gdyby uchylono wobec księdza absurdalny zakaz wypowiedzi w mediach - ripostuje publicysta "Polityki" Adam Szostkiewicz.

Jeśli ktoś poczuł się urażony moimi słowami, przepraszam, być może niektóre słowa można było lepiej przemyśleć - powiedział ksiądz po wtorkowym spotkaniu z abp. Henrykiem Hoserem. Rzecznik kurii Mateusz Dzieduszycki mówił w kontekście tego spotkania o "nowym początku albo happy endzie, jak kto woli".

Reklama

Przyznając, że to dobra wiadomość, Szostkiewicz powiedział, że o nowym początku można by mówić wtedy, gdyby wobec księdza uchylono "absurdalny w dzisiejszych realiach i upokarzający zakaz wypowiedzi dla mediów; gdyby mógł wrócić do swej ukochanej parafii Jasienicy i nie był odesłany do bardzo ciężkiej orki, czyli do pracy kapelana w szpitalu psychiatrycznym dla młodzieży".

"Na żadną karę ksiądz nie zasłużył"

Zarazem pogratulował "obu stronom". - Kościół tym razem zrezygnował z konfrontacyjnej roli, którą ostatnio za często, moim zdaniem, odgrywa w naszym życiu publicznym, a poszedł w stronę dialogu i zdrowego kompromisu - ocenił. - Zobaczymy, czy ten kompromis jest silny i zdrowy - dodał Szostkiewicz.

Według niego słowa ks. Lemańskiego o "burzy medialnej", jakiej miałby paść ofiarą, "mogą świadczyć o cenie, jaką chciał zapłacić, żeby ten konflikt załagodzić". Zdaniem publicysty na żadną karę ksiądz nie zasłużył za swe wypowiedzi na Woodstocku, bo on tam "wychodził do młodych, by z nimi rozmawiać; za co byłoby go karać?".

- Po raz kolejny abp Hoser daje szansę ks. Lemańskiemu; widzi, że ma on autentyczne powołanie kapłańskie, że ma pewne zdolności duszpasterskie i żeby wykorzystywał to dla dobra Kościoła, niezależnie od swego trudnego charakteru -  powiedział red. Przeciszewski.

Dodał, że "widać, że zaistniał, i to nie od dzisiaj, o czym świadczy też nominacja do Zagórza, pewien korzystny dialog dla ks. Lemańskiego". - To nie jest tylko protest i podważanie, ale jakiś dialog mimo trochę niewyparzonego języka, co widzieliśmy na Wooodstocku, i pewnych błędów - oświadczył naczelny KAI.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje