Kopacz z szansami na pierwszego wiceszefa PO

Posiedzenie Rady Krajowej PO, na której zostanie wybrany nowy zarząd partii, odbędzie się prawdopodobnie 14 grudnia. Politycy Platformy są zdania, że największe szanse na objęcie funkcji pierwszej wiceszefowej partii ma marszałek Sejmu Ewa Kopacz.

Wiceprzewodnicząca klubu PO Małgorzata Kidawa-Błońska poinformowała, że posiedzenie Rady Krajowej odbędzie się prawdopodobnie 14 grudnia w Warszawie. Przypomniała, że ostatnia Konwencja PO wybrała 120 członków Rady Krajowej, która zbierze się, aby wybrać nowy zarząd partii. W skład Rady Krajowej wchodzą też posłowie, senatorowie i europarlamentarzyści partii.

Kopacz: Czas pokaże

Reklama

Do zarządu, oprócz 16 szefów regionów wybranych w październiku, wejdą też nowi wiceprzewodniczący partii oraz sekretarz generalny. Ich kandydatury zaproponuje Donald Tusk, a zatwierdzi Rada Krajowa. Dotychczasowym pierwszym wiceprzewodniczącym PO jest Grzegorz Schetyna, wiceszefami Platformy są też: Hanna Gronkiewicz-Waltz, Ewa Kopacz i Radosław Sikorski.

Politycy PO wśród kandydatów na pierwszego zastępcę Tuska wymieniają Ewę Kopacz oraz Hannę Gronkiewicz-Waltz. Kopacz pytana przez PAP, czy obejmie to stanowisko, odparła: "Czas pokaże. To jest rzecz drugorzędna. Najważniejsze, żeby Platforma z tym zarządem była jedną wspólną drużyną".

Zdaniem Kidawy-Błońskiej, Kopacz jest naturalną kandydatką na funkcję pierwszego wiceszefa partii. - To druga osoba w państwie, jest od początku w Platformie, dobrze współpracuje ze strukturami partii, ja na nią zagłosuję - zadeklarowała posłanka PO.

Tusk wyśle go na emeryturę?

W Platformie trwają spekulacje, czy Schetyna wejdzie do nowego zarządu. Jego przeciwnicy twierdzą, że powinien stracić miejsce we władzach partii, obwiniają go m.in. o przecieki do mediów towarzyszące wyborom przewodniczącego PO na Dolnym Śląsku (Schetyna przegrał w nich z Jackiem Protasiewiczem). Z kolei otoczenie Schetyny przekonuje, że pozbawienie go jakichkolwiek funkcji w partii będzie błędem m.in. w kontekście zbliżających się wyborów europejskich i samorządowych.

Według nieoficjalnych informacji, uzyskanych od polityków PO niechętnych Schetynie, premier Donald Tusk dąży do całkowitego usunięcia z władz partii tego polityka uważanego za lidera wewnętrznej opozycji i "odesłania go na zasłużoną emeryturę",  dlatego nie zgłosi go do zarządu PO.

Zdaniem Kidawy-Błońskiej, Schetyna nie powinien być pierwszym wiceszefem partii, ponieważ - jak tłumaczyła - za dużo jest złych emocji między nim a premierem. - Tusk powinien dobrać zarząd, który dobrze by z nim współpracował, nie może być w zarządzie żadnych animozji, zarząd musi być bardzo zgrany, potrzebujemy spokoju - przekonywała.

Schetyna: Jestem do dyspozycji

Schetyna się jednak nie poddaje. Według informacji PAP jego zwolennicy zgłoszą go podczas wyborów do zarządu, bez względu na opinię premiera. Możliwość zgłaszania kandydatów do zarządu "z sali" - daje statut PO. - Schetyna ma teraz dwa tygodnie, aby zbudować poparcie w Radzie Krajowej, liczymy szable - powiedział polityk bliski Schetynie.

Sam Schetyna zadeklarował, że chce znaleźć się zarządzie partii. Jak ocenił, osoby mające doświadczenie w prowadzeniu kampanii wyborczych i organizowaniu działań partii przed wyborami, powinny się znaleźć w zarządzie krajowym PO. - Jestem do dyspozycji - podkreślił.

Andrzej Halicki (PO), uważany za polityka bliskiego Schetynie powiedział, że Schetyna jest ważną osobą w Platformie i dlatego powinien być w zarządzie partii.

- Dla spokoju wewnętrznego, dobrego koordynowania zbiorowego podejmowania decyzji, powinien się znaleźć we władzach partii - zaznaczył. Zauważył też, że aby znaleźć się w zarządzie PO, nie musi być wcale wskazany przez premiera. - Decyzja należy do Rady Krajowej, wierzę w zbiorową mądrość Platformy - podkreślił Halicki.

Dowiedz się więcej na temat: Ewa Kopacz | Marszałek Sejmu | Donald Tusk | Platforma Obywatelska

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy