Kornel Morawiecki gościem Porannej rozmowy w RMF FM

- To już jest cud, że jest konstytucja biznesu, nie było tego przez tyle lat. To propozycja dla wszystkich - tak poseł Kornel Morawiecki mówi w Porannej rozmowie w radiu RMF FM o "Konstytucji dla biznesu", którą dziś ma przedstawić jego syn, wicepremier Mateusz Morawiecki. Według gościa Roberta Mazurka ta "konstytucja" przełoży się na nasze portfele. - Bardzo cieszę się, że mój syn rzucił pracę w banku dla polityki, że skończył z taką karierą. Dawno mówiliśmy: Synku, powinieneś kończyć zarabiać te pieniądze, to stanowczo za mało - ujawnia Kornel Morawiecki. - Uważam, że zarobił za dużo, ale jego zarobki były nieporównywalne z tym, jakie zarobki mieli ludzie dawnego układu, którzy rozkradli majątek narodowy - dodaje gość Porannej rozmowy w RMF FM.


Reklama

Robert Mazurek: Dzień dobry, moim i Państwa gościem jest Kornel Morawiecki, wybrany z listy Kukiza przewodniczący koła Wolni i Solidarni, a przede wszystkim bohater Solidarności, podziemia, twórca Solidarności walczącej. Panie pośle, dzisiaj pański syn, wicepremier Mateusz Morawiecki, przedstawia konstytucję biznesu. Doczekamy się polskiego cudu gospodarczego?

Kornel Morawiecki: To już jest cud, że jest konstytucja biznesu..

Na razie jeszcze nie ma.

- No nie, to jest cud, bo dotychczas tego nie było, przez tyle lat, to przecież jeden z elementów cudu, że on zainteresował i że daje propozycję, która będzie dla wszystkich, dla biedniejszych, dla bogatszych, dla wszystkich.

No dobrze, tylko to będzie papier. Konstytucja biznesu i cud właściwie, ma się przełożyć na nasze życie, na nasze portfele.   

- No tak będzie. Ja myślę, że taka jest rola rządzących, żeby proponować dobre rozwiązania. To jest dobra propozycja, bo ułatwia biznes, bo go wspomaga, to jest bardzo dobre rozwiązanie.

Z całym szacunkiem dla dokonań pańskiego syna. Ale na razie, po roku, tych efektów jakoś nie widać...

- Przepraszam no, ale jakie pan chciał efekty?

Np. wzrost gospodarczy, większy niż ten, który jest teraz. 

- To tak się nie dzieje, że wzrost gospodarczy... Wzrost gospodarczy jest w miarę stabilny...

Jest najniższy od 3 lat.

- Ja rozumiem, że inwestycje wyhamowały. To jest powodem, że rok 2015 był rokiem wyborczym i te inwestycje nie były przygotowane. To nie jest tak... Zobaczymy, jakie będą inwestycje w roku 2017. To będzie obrazem tego... Gospodarcze życie jest z pewnym opóźnieniem.

To dobrze, że pana syn rzucił pracę w banku i wszedł do polityki?

- To jest bardzo dobrze. Bardzo się cieszę z tego powodu, że skończył z tą karierą - bo to nie była też jego, w tym banku też publicznie się udzielał, wspomagał polską edukację, polską kulturę jako taką itd. 

Ale nie pytał pana o radę, sam zdecydował oczywiście? 

- Nie, że pytał o radę, ale na ten temat rozmawialiśmy od dłuższego czasu. Ja mówię: synku, już dawno mówiliśmy, że powinieneś kończyć zarabiać te pieniądze, to za mało, stanowczo za mało. 

Pieniądze to za mało? 

- Tak.

Bo myślałem, nie daj Boże, że pan myśli, że za mało zarobił.  

- No nie, uważam, że za dużo zarobił. Tylko te zarobki były nieporównywalne z tym, jakie zarobki mieli ludzie dawnego układu, którzy się wzbogacili na transformacji, którzy w pewien sposób rozkradli majątek narodowy. I to jest tragedią Polski. 

A pan uważa, że po roku rządów PiS-u Polska jest lepsza?

- Uważam, że to jest taki pierwszy rok użyźniania społecznej gleby. I jest bardziej użyźniona, bardziej taka przygotowana do tego, by przyjąć dobre ziarno. 

To poetyckie porównanie, chyba nie do końca rozumiem...

- Dlatego że to jest pierwszy rok, w którym ludzie dostali trochę więcej pieniędzy, biedni ludzie zwłaszcza, tak? Więc są przygotowani na konsumpcję, nie tylko, bo to nie chodzi o konsumpcje, ale o to, żeby im się lepiej żyło. Bo od tego jak się ludziom żyje, takie będą nasze osiągnięcia czy to narodowe, czy nawet międzynarodowe. Powiedziałbym, że to jest taki pierwszy rząd solidarnościowy. Tak bym to nazwał.

Pierwszy rząd solidarnościowy?

- Pierwszy rząd solidarnościowy, tak. W tym sensie, że to jest rząd, w którym ta solidarność międzyludzka rzeczywiście ma znaczenie, dwustronnie. 500 plus i konstytucja dla biznesu - to z dwóch stron idzie. Pan redaktor wie o co mi chodzi, prawda?

Tak, rozumiem, to znaczy z jednej strony: rozdajemy pieniądze, a z drugiej strony mamy nadzieję, że ktoś je zarobi, tak? 


- Nie, z drugiej strony te rozdawane pieniądze, jak będą wchodzić na rynek, to będą stymulować produkcję, naszą produkcję. Mamy nadzieję.

Miejmy nadzieję, że tak będzie. Panie pośle, pan jest przewodniczącym koła Wolni i Solidarni. To jest trójka posłów, którzy odeszli z ruchu Kukiza. I właściwie, kiedy ostatni raz pan w jakiejś ważnej sprawie głosował inaczej niż PiS?

- No na pewno inaczej niż PiS głosowałem w sprawie aborcji. Inaczej głosowałem wtedy niż cały PiS. 

No dobrze, ale to jest sprawa światopoglądowa. 

- Tak, tak. A wcześniej głosowałem inaczej, i uważam że to była zła reforma, o przywróceniu tych siedmiu lat...

W sprawie siedmiolatków, tak. 

- Tak, tak i uważam, że to zła reforma i głosowałem inaczej... Ostatnio innych takich głosowań sobie nie przypominam.

Ja też sobie nie przypominam, dlatego pytanie: dlaczego w takim nie weszliście po prostu do PiS-u? 

- Nie no, dlaczego mieliśmy wchodzić do PiS-u? Bardzo się różnimy. Ja osobiście bardzo krytykuję politykę zagraniczną PiS-u, panie redaktorze, to, jak oni przedstawiają rzeczywistość, w jakimś stopniu dookoła jest budzona psychoza konfrontacji z Rosją. To mi się bardzo nie podoba. To jest zła polityka. To jest polityka, która dwa wielkie narody europejskie, Polaków i Rosjan, nastawia przeciwko sobie.

Nadzieją na lepszą politykę jest to, co się dzieje na opozycji? Np. gabinet cieni?

- Nie, nie, no gabinet cieni to jest też troszeczkę... No tak, cieszę się, że mój kolega Grzegorz Schetyna rezygnuje z opozycji totalnej i zaczyna taką opozycję, jaką chcielibyśmy usłyszeć.

Cieszy się pan? 

- No cieszę się, cieszę się. 

"Chłopaki, Rafał, Grzesiek" - mówił pan do swoich kolegów Rafała Grupińskiego, Grzegorza Schetyny, kolegów jeszcze z Solidarności walczącej. 

- No tak. 

"Daliście się kupić, źle budujecie ten kraj, nie umiecie tego robić, zostawcie to". 

- Gabinet cieni... No tam mi trochę, zażartuje sobie, brakuje od finansów może pani Gronkiewicz-Waltz, bo ona bardzo dobrze to robi. Pana Nowaka, który pojechał na Ukrainę, i tam za marne pieniądze wspomaga...

Myślę, że pański sarkazm może być niewyczuwalny.

- No, ale chciałbym, żeby był wyczuwalny. Pan Niesiołowski byłby bardzo dobrym rzecznikiem prasowym gabinetu cieni, no ale niestety odszedł i teraz stracił tę szansę.

Za to do polityki wraca Lech Wałęsa. Był na kongresie PO, pojawił się na spotkaniu założycielskim Unii Europejskich Demokratów i mówi, że wszystko, tylko nie PiS.

- To już nie jest żartobliwe, to jest bardzo smutne. Chciałbym, żeby Lech Wałęsa wrócił poważnie do polityki i powiedział prawdę. Bo w polityce ma królować prawda. A on tego nie mówi. On jest na kongresie miesiąc temu PO, a teraz...

Jaką prawdę powinien powiedzieć Lech Wałęsa?

- Prawdę o sobie. Polakom powinien powiedzieć, że był tajnym współpracownikiem, powinien przeprosić, powinien powiedzieć, jakie to były warunki, jakim naciskom był poddawany. Taką zwykłą prawdę.

Ludzie by mu wtedy wybaczyli?

- Ja nie wiem... Tak, myślę, że tak, bo to jest symboliczna postać, która ma wielkie znaczenie w polskiej historii, i tak, moglibyśmy mu nawet wybaczyć, bo jesteśmy chrześcijanami. Tak powinno być. Wróciłby do polityki wtedy, a tak to tylko są tylko takie gry i zabawy. Trochę niepoważne. On kompromituje w ten sposób siebie, politykę i Polskę.

Lech Wałęsa kompromituje Polskę?

Tak, w ten sposób tak. Takim zachowaniem kompromituje. Moim zdaniem tak. 

****

Kornel Morawiecki zaprasza do współpracy Pawła Kukiza. "To nie są żarty"

- Dzisiaj liderem opozycji jest Grzegorz Schetyna, który ma największy klub parlamentarny - mówi w internetowej części Porannej rozmowy w RMF FM Kornel Morawiecki. Dodaje, że na bazie koła Wolni i Solidarni "chce zbudować partię, zbudować siłę, która będzie konstruktywną opozycją". Zaprasza do niej Pawła Kukiza. - Paweł będzie razem z nami. To nie są żarty, to jest poważna propozycja - twierdzi marszałek senior. W rozmowie z Robertem Mazurkiem krytykuje też realizację pierwszych ekshumacji ofiar tragedii z 10 kwietnia 2010 roku. - Uważam, że to niepotrzebne, że to jest po prostu zbyteczne,  jeśli chodzi o wyjaśnienie katastrofy smoleńskiej - tłumaczy.











Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje