Kosiniak-Kamysz apeluje do prezydenta w sprawie protestu rezydentów

- Ministerstwo Zdrowia zawiodło lekarzy rezydentów; nie ma dialogu i nie padają żadne konkretne propozycje - ocenił we wtorek prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz. Jego zdaniem w sprawę powinien zaangażować się prezydent, ponieważ do niego młodzi lekarze "mają jeszcze zaufanie".

Około 20 lekarzy rezydentów rozpoczęło w poniedziałek głodówkę w hallu głównym Dziecięcego Szpitala Klinicznego przy ul. Żwirki i Wigury w Warszawie w proteście przeciw zbyt niskim nakładom na ochronę zdrowia. Rezydenci zorganizowali też akcję oddawania krwi pod hasłem "Niech poleje się krew". Krwiodawcom przysługuje dzień wolny od pracy.  

Reklama

Do sytuacji odniósł się na konferencji w Sejmie szef PSL. "Trwa krwawy protest, polała się krew w dobrym celu, bo lekarze rezydenci i nie tylko oddają krew jako formę protestu. Jest to najpiękniejszy dar, jaki można przekazać drugiemu człowiekowi - dar ratujący życie, najważniejszy w wielu przypadkach lek, który jest ostatnim ratunkiem" - powiedział.  

Jednak w opinii Kosiniaka-Kamysza "sprawy idą w złym kierunku", bo - jak ocenił - nie ma dialogu z rządem i nie padają żadne konkretne propozycje ze strony Ministerstwa Zdrowia. "Ministerstwo Zdrowia zawiodło" - ocenił.  

Jak dodał rezydenci "nie wierzą już" szefowi resortu zdrowia Konstantemu Radziwiłłowi i dlatego - jak powiedział Kosiniak-Kamysz - "domagają się spotkania z prezydentem" Andrzejem Dudą. "Rozumiem intencję spotkania z osobą, do której mają jeszcze zaufanie (...). Prezydent albo przez swoich przedstawicieli, albo sam osobiście powinien zaangażować się w sprawy zdrowia" - powiedział prezes ludowców.  

"Ja bym się jeszcze zwrócił do premier o pilny przyjazd do głodujących lekarzy rezydentów" - dodał szef Stronnictwa. "Dbanie o bezpieczeństwo zdrowotne naszych rodaków, o bezpieczeństwo Polek i Polaków, jest podstawowym zadaniem rządu. Nie można przechodzić obojętnie obok aktu desperacji, jakim jest strajk głodowy, nie można obojętnie przechodzić obok sytuacji, kiedy młodzi lekarze mówią: "jeżeli nam nie pomożecie, to za chwilę wyjedziemy z kraju". Jest niedobór kadr medycznych" - mówił Kosiniak-Kamysz.  

We wtorek Radziwiłł zapewnił, że jego resort pracuje nad ustawą określającą sukcesywny wzrost finansowania ochrony zdrowia. Do 2025 r. na ten cel ma być przeznaczane 6 proc. PKB; dofinansowana będzie m.in. opieka nad dziećmi, seniorami, niepełnosprawnymi i kobietami w ciąży.  

Wzrost nakładów na ochronę zdrowia to główny postulat lekarzy rezydentów. Domagają się się oni wzrostu finansowania ochrony zdrowia do poziomu 6,8 proc. PKB w trzy lata z drogą dojścia do 9 proc. przez najbliższe dziesięć lat. Chcą też zmniejszenia biurokracji, skrócenia kolejek, zwiększenia liczby pracowników medycznych, poprawy warunków pracy i podwyższenia wynagrodzeń.  

Młodych lekarzy wspierają też przedstawiciele innych zawodów zrzeszonych w Porozumieniu Zawodów Medycznych, m.in. fizjoterapeuci, psychologowie i ratownicy

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy