Krasnodębski o zatrzymaniu Frasyniuka: To jasny sygnał dla KE

"Jesteśmy krajem praworządnym, prawo obowiązuje wszystkich. Myślę, że będzie to też jasny sygnał dla Komisji Europejskiej, dla komisarza Timmermansa, że jesteśmy krajem praworządnym. Nie wiem, czy mu się to spodoba, ale to pokazuje, że prawo obowiązuje wszystkich – niezależnie od wielkich zasług w przeszłości” - powiedział w Porannej rozmowie w RMF FM Zdzisław Krasnodębski, komentując zatrzymanie Władysława Frasyniuka.

Robert Mazurek: Obchodzi pan Walentynki?

Reklama

Zdzisław Krasnodębski: Nie, nie obchodzę. Dzisiaj jest Środa Popielcowa.

To za chwilę o to spytam, ale najpierw jeszcze święto wina. Car winnicy jest wybierany dziś w Bułgarii, bo dzisiaj Trifon Zarezan (święto wina, obchodzone w Bułgarii i w innych państwach bałkańskich - red.). Też pan nie obchodzi?

- Nie jestem Bułgarem.

Ale to jest (święto - red.) ogólnobałkańskie.

- Też nie jestem w zasadzie z Bałkanów. Nasza grupa polityczna wybiera się do Bułgarii, więc na pewno spróbujemy też wina.

To proszę zabłysnąć wiedzą o Trifon Zarezan, a jakieś wyrzeczenia wielkopostne, bo dzisiaj Środa Popielcowa?

- Cała ciężka praca w Parlamencie Europejskim jest jednym wielkim wyrzeczeniem, panie redaktorze.

Wielkiej doświadczenie spadło na Władysława Frasyniuka, który właśnie teraz jedzie z Wrocławia do Warszawy w asyście, jak rozumiem, policji, która go dowozi na przesłuchanie do prokuratury.

- No niestety, jesteśmy krajem praworządnym, prawo obowiązuje wszystkich. Myślę, że będzie to też jasny sygnał dla Komisji Europejskiej, komisarza Timmermansa.

Myśli pan, że mu się to spodoba?

- Nie wiem, czy mu się spodoba, ale pokazuje, że prawo obowiązuje wszystkich, niezależnie od wielkich zasług w przeszłości.

Komisarz Timmermans jest teraz tak propolski, że oczy przecieram ze zdumienia. On nas bardzo kocha teraz. Ja nie wiem, co się stało.

- On zawsze deklarował swoją miłość. Wszyscy. Martin Schultz mówił o swoich ciepłych uczuciach. Im bardziej ktoś był krytyczny wobec Polski...

Ale już nie jest krytyczny, nie wiem, czy pan zwrócił uwagę. Ja mówię całkiem serio, że Frans Timmermans zdecydowanie zmienił ton. Już mówi, że nie chce głosowania w Parlamencie Europejskim i w Komisji dotyczącego Polski, już nie chce sankcji, chciałby, żebyśmy się dogadali w sprawie reformy sądownictwa.

- Niech się tego trzyma. Uważam, że to jest bardzo rozsądne stanowisko, zważywszy też na to, że myśmy zawsze chcieli rozmawiać i nie chcieliśmy, żeby były sankcje, żeby pan Timmermans tak ambicjonalnie traktował sprawy polskie. Rzeczywiście tak jest, ja czytałem jakieś doniesienia, generalnie podobno z Komisji Europejskiej ze strony wyższych urzędników płyną takie hasła, też ze strony naszej opozycji, że powinna już radzić sobie sama. Ten okres niemowlęcy już minął, należy skoncentrować się na pracy merytorycznej.

Tego nie wiem, ale rzeczywiście zmienił się ton w relacjach. Czemu to zawdzięczamy? To jest efekt Jacka Czaputowicza, czy efekt premiera Morawieckiego, czy może ot tak musiało to kiedyś przyjść?

- Ja myślę po pierwsze, że to jest efekt... Łatwiej się rozmawia z tymi nowymi osobami, choćby dlatego że są nowe. Poza tym doszła do pewnej granicy ta procedura. Wiadomo, że wiele państw nie jest skłonnych do tego, żeby wszczynać procedury przeciwko Polsce. Sama Bułgaria, która ma prezydencję... Wszystko to było przesadzone. 

Wszystko tutaj w stronę Bułgarii zmierza.

- Bułgaria - bardzo istotny kraj, przewodzi Unii Europejskiej. Potem będzie Austria, jak wiadomo.

Jest pan wiceprzewodniczącym parlamentu in spe na razie.

- Czekam na poparcie Platformy Obywatelskiej.

No właśnie chciałem powiedzieć, że pan czeka na to poparcie. Pan się teraz śmieje, a Grzegorz Schetyna napisał wczoraj na Twitterze, że to wcale nie jest pewne, że oni pana poprą, bo decyzja zapadnie 23 lutego na posiedzeniu zarządu krajowego.

- Ja myślę, że mają prawo rozważać, to jest oczywiście 19 głosów, więc to jest niezwykle istotne. Chciałem powiedzieć jasno, że jest paru kolegów w Platformie Obywatelskiej, z którymi bardzo dobrze współpracuję, których szanuję niezależnie od różnicy poglądów.

Niezależnie od tego, czy będą na pana głosować czy nie?

- Niezależnie od tego, czy będą na mnie głosować czy nie.

A propos, jak się wymawia "Zdzisław Krasnodębski" w rozmaitych europejskich językach?

- Ze Zdzisławem to sobie zawsze staram podarować, bo Krasnodębski, to jeszcze jakoś...

Ale "Krasnodębski" mówią czy "Krasnodebski"?

- To różnie. Ci, którzy się dowiadują, jak to należy wymawiać... Jak pan wie, kiedyś pamiętam w Niemczech takim pierwszym nazwiskiem, kiedy Niemcy się w ogóle zainteresowali jak to się poprawnie wymawia, był Wałęsa. Mówili "Waleza" na początku, to brzmiało jak "Walezy". A potem rzeczywiście jak się dowiedzieli, że to "Wałęsa" to byli bardzo zdziwieni.

Ale Zdzisławem ich pan załatwił, tego się moim zdaniem nie da wymówić.

- Ze Zdzisławem rzeczywiście jest trudno.

To jak do pana mówią po imieniu?

- Najczęściej mam ksywę "Profesor", studenci kiedyś w Stanach, to zawsze mówili: "Doktor".

Będzie pan tym wiceprzewodniczącym po Ryszardzie Czarneckim. A dobrze zrobił, że nie przeprosił Róży Thun, o przepraszam Róży Gräfin von Thun und Hohenstein, bo zdaje się, że w rozmowie z posłami PiS-u trzeba wymawiać wszystko?

- Prawdopodobnie. To jest pełne nazwisko, więc myślę, że uprzejmość nakazuje.

Dobrze zrobił Ryszard Czarnecki, że nie przeprosił?

- Nie wiem. To była oczywiście jego osobista decyzja, myślę, że bardzo to rozważył. To jest przykra sprawa, tak.

Dla kogo?

- Ja myślę, że dla obu stron i dla Polski. Pan redaktor widział ten reportaż?

Widziałem ten reportaż.

- Ja muszę powiedzieć, ja o nim słyszałem od kogoś z mojej rodziny, wstrząśniętego tym co zobaczył, poruszonego do głębi.

Powiedzmy, bo nie wszyscy nasi słuchacze widzieli: mówimy o reportażu w telewizji ARTE...

- Tak, ARTE.

...o Polsce, w którym się wypowiada Róża Thun.

- Tak, i ostatnio zresztą miałem wywiad dla telewizji ARTE. To było bardzo ciekawe i też mnie pytano o tę sprawę i powiedziałem o tym reportażu.

Reportaż reportażem, ale porównywanie kogoś do "szmalcownika" jest po prostu strasznie niegrzeczne. I koniec kropka.

- No tak, ale to też świadczy o tym - skądinąd wiemy, mamy sprawę w związku z nowelizacją IPN - jaki mamy stosunek do tego typu ludzi, którzy się zachowywali tak a nie inaczej.

W Warszawie powstaje pomnik ofiar katastrofy smoleńskiej. Powstaje na pl. Piłsudskiego. To dobrze, że wojewoda używa takiego fortelu, żeby tam ten pomnik powstał?

- Dobrze. Ja słyszałem wypowiedź pana Trzaskowskiego, który podobno ma być kandydatem PO na prezydenta Warszawy, który mówi, czy nie lepszy jest dialog i porozumienie.

No właśnie on wczoraj w naszym studiu mówił, że nie metodą faktów dokonanych trzeba było to postawić.

- Trzeba było w 2010 roku szukać dialogu i porozumienia, i zachowywać się przyzwoicie jak rząd polski.

Ale zgoda, tylko że jeżeli władze stolicy tego pomnika nie chcą, to my możemy to oczywiście oceniać bardzo krytycznie, ale od tego są warszawiacy, by tę władzę zmienić. Zresztą będą mieli w tym roku okazję.

- To na pewno zmienią.

Tego nie jestem pewien, czy na pewno zmienią. Natomiast, ja pana pytam serio, czy wojewoda...

- ... Wojewoda ma też swoje uprawnienia i skorzystał z tego prawnie.

Tak i wydzierać kawałek placu w centrum miasta, tylko po to, żeby postawić tam pomnik mówiąc, że: nie, nie, chodzi o bezpieczeństwo.

- Po pierwsze: władza wojewody jest też znacząca, więc korzysta ze swoich kompetencji, po drugie: Warszawa jest stolicą, więc nie spełnia tylko funkcji lokalnych, a po trzecie: taki pomnik powinien powstać już parę lat temu.

Krasnodębski o wizycie premiera w Niemczech

"To będą trudne rozmowy, bo nasz zachodni partner jest w bardzo trudnej sytuacji politycznej. Tam jest bunt młodzieżówek"- powiedział w internetowej części Porannej rozmowy w RMF FM Zdzisław Krasnodębski. Europoseł Prawa i Sprawiedliwości w ten sposób skomentował piątkową wizytę premiera Mateusza Morawieckiego w Niemczech. "Jesteśmy bardzo ważnym krajem europejskim, dla Niemców szczególnie ważnym. Tak samo jak Niemcy dla nas. Często jak spotykam kolegów niemieckich to proponuję może jakąś pomoc, bo myśmy tak sprawnie zrekonstruowali rząd" - podkreślił gość RMF FM.

W Porannej rozmowie Robert Mazurek pytał swojego gościa także o geoblokowanie. "Będzie zniesione w pewnym zakresie" - zadeklarował Krasnodębski i dodał: "Teraz to jest jeden z podstawowych projektów w tej kadencji Unii Europejskiej, tzn. jednolity rynek cyfrowy". Gość RMF FM wyjaśnił również, że zniesienie geoblokowania nie jest proste, "bo są różne interesy jeżeli chodzi o prawa autorskie", a do tego "licencje są terytorialne". 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje