Krzysztof Czabański: Abonament do likwidacji

- Powinien być nowy system finansowania mediów publicznych, ale o to już proszę pytać w Ministerstwie Kultury - powiedział w Porannej rozmowie w RMF FM przewodniczący Rady Mediów Narodowych Krzysztof Czabański.

Robert Mazurek, RMF FM: Dzień dobry, poseł PiS, szef Rady Mediów Narodowych Krzysztof Czabański jest Państwa i moim gościem. 

Reklama

Krzysztof Czabański: - Dzień dobry, witam państwa, witam pana. 

Czy 4 czerwca powinien być świętem narodowym? 

- No na pewno jest to duże święto z punktu widzenia tego, co się w Polsce stało, zmieniło, otwarcie możliwości itd. Czy święto państwowe - trudno mi odpowiedzieć na to pytanie.

Bo to jest taki spór, czy 4 czerwca czy 31 sierpnia - rocznica podpisania porozumień gdańskich. 

- Na pewno i drugie wydarzenie było bardzo istotne i zmieniło Polskę.

No ale wtedy tak naprawdę nie było wolnych wyborów, prawda? Przypomnijmy, że to było bardzo kontraktowe. 

- Nie było wolnych wyborów poza wyborami do Senatu. I w tych wyborach 99 mandatów na 100 zdobyli przedstawiciele komitetów obywatelskich, co oznaczało wyrażenie woli większości społeczeństwa. 

Pan był wtedy dziennikarzem, który działał w okolicach komitetów obywatelskich.

- W drugim obiegu, wtedy w przeglądzie agencyjnym głównie, no i w Wolnej Europie, dla której relacjonowałem m.in. wybory.

Trzy lata później odbyło się coś, co jest pamiętane do dzisiaj, czyli odwołanie rządu Jana Olszewskiego, również 4 czerwca, przy próbie przeprowadzenia lustracji.

- Tak było, ja pamiętam, bylem wtedy w Polskiej Agencji Prasowej i przyszło oświadczenie...

Ale zaraz o to zapytam. Najpierw o to odwołanie Jana Olszewskiego. Jak to było - to była próba odsunięcia nieudolnego premiera czy też pucz?

- To trzeba sięgnąć właśnie m.in. do wyborów trzy lata wcześniej, które się odbyły, a może jeszcze wcześniej, do okrągłego stołu. Nie, chodzi o pewien rodzaj uprawianej polityki. Bo zwracam uwagę, że rząd Mazowieckiego, który powstał w wyniku wyboru, był rządem niesłychanie koalicyjnym z poprzednią władzą - bo to i Siwicki, i Kiszczak, no i przede wszystkim koncepcja...

Ale czym było odwołanie w takim razie Jana Olszewskiego?

- No była to chyba próba, żeby to się dalej nie rozlało. To, co miało się stać, czyli pewnego rodzaju m.in. lustracja...

To była próba zablokowania lustracji?

- Między innymi, wydaje mi się. Bo za lustracją mogły iść wiele poważniejsze zmiany.

Pan był wtedy prezesem PAP. 

- Tak było.

Bo co to było za oświadczenie Lecha Wałęsy? Bo wtedy...

- Było oświadczenie Lecha Wałęsy...

... wtedy poseł Świtoń powiedział z mównicy sejmowej, że w tajnych dokumentach jest również zobowiązanie Lecha Wałęsy do współpracy z SB i pseudonim TW Bolek. 

- Do Polskiej Agencji Prasowej wtedy wpłynęło oświadczenie Lecha Wałęsy...

Prezydenta ówczesnego.

- Prezydenta. W którym to oświadczeniu, no trochę w stylu, z jakiego Wałęsa zawsze słynął, takim trochę mętnym, nie do końca jasnym było, że kiedyś coś podpisał, ale nie miało to znaczenia, ale czyjeś tam podpisał, jakieś tam papiery. 

No nie, on się wtedy przyznał do tego, że podpisał to zobowiązanie.

- Tak, tak, ale oczywiście z tego zobowiązania nic nie wynikało, bo i tak ograł komunistów. No, znamy znamy ten tekst. Chodzi o to, że błyskawicznie to oświadczenie zostało wycofane.

I pytanie do pana: Dlaczego pan to wycofał?

- To nie ja wycofałem. Oświadczenie było własnością. To nie był materiał dziennikarski. To była własność prezydenta.

A dlaczego dziennikarze nie zrobili z tego materiału w takim razie?

- Ja przypominam, że parę dni wcześniej PAP nadał szeroką depeszę o tym, że Skubiszewski był tajnym współpracownikiem - ówczesny minister spraw zagranicznych. Rozmowę na ten temat przeprowadził z PAP-em Krzysztof Wyszkowski - jeden z doradców, już wówczas nieaktualny doradca rządu Olszewskiego. I myślę, że to pokazywało, w jaką stronę idą wydarzenia.

To zostawmy wspomnienia. Chcę spytać o przyszłość, bo nawet nie teraźniejszość. Obecnie obowiązuje abonament. Mało kto płaci. Abonament radiowo-telewizyjny. Pan jest zwolennikiem tego, by go zlikwidować.

- Obecny system jest niewydajny po pierwsze, a po drugie niesprawiedliwy. (...) Rzecz polega na tym, że ten system, który w tej chwili obowiązuje i to cały czas trzeba przypominać, że trzeba płacić abonament. To jest obowiązujące prawo, choć niestety, nad czym ubolewanie, nieprzestrzegane przez wiele osób. Płaci 8 proc. gospodarstw domowych, czyli jest niewydajny ten system. I niesprawiedliwy, bo jeżeli na media publiczne płaci tylko 8 proc. gospodarstw domowych, to niby dlaczego oni mają płacić?

O mediach publicznych jeszcze z panem porozmawiam, ale najpierw to pytanie: kiedy ma zostać zlikwidowany abonament i czym ma zostać zastąpiony?

- To jest pytanie do ministra kultury, nie do mnie. Ja od dwóch lat...

No pan jest szefem Rady Mediów Narodowych i cały czas się wypowiada pan na temat abonamentu...

- Wypowiadam się.

Pan najpierw mówił o tym, że najpierw powinna zostać wprowadzona opłata audiowizualna, czyli jak rozumiem zmieniony abonament, płacony inaczej.

- Dwa lata temu, jak byłem wiceministrem kultury, złożyłem w Sejmie - to jest jedyny projekt, który trafił do Sejmu i jest w podkomisji, został niestety zamrożony - projekt, który naprawiał ten system abonamentowy, znaczy stwarzał nowy - płatności przy okazji płatności za prąd.

Ale w kwietniu tego roku mówił pan, że...

- Od dwóch lat zajmuje się tym Ministerstwo Kultury. Rada Mediów Narodowych, którą od dwóch lat kieruję, nie ma uprawnień do inicjatywy ustawodawczej, także proszę pytać w Ministerstwie Kultury.

W kwietniu mówił pan, że od przyszłego roku zamiast abonamentu będzie dopłata z budżetu - 2-3 miliardów rocznie.

- W tej chwili obserwujemy to, że w różnych formach są to pieniądze, które wypływają z innych tytułów, niż bezpośrednio abonament - pieniądze publiczne.

To może pan powiedzieć naszym słuchaczom, żeby już zakończyć ten temat  - jasno i klarownie - czy pana zdaniem powinien być abonament, czy nie, a jeśli nie - to jak?

- Powinien być nowy system finansowania mediów publicznych, bo ten który jest, jest zły, ale niestety ten obowiązuje, a kiedy będzie nowy system, proszę pytać w Ministerstwie Kultury.

Czyli po prawie trzech latach dobrej zmiany nadal nie wiemy, co z abonamentem. Dobrze.

- Nad czym ubolewam. 

To zapytam pana, bo pan jest posłem sprawozdawcą. To jest taki poseł, który zajmuje się jakąś ustawą w Sejmie...

- Nie, nie jestem posłem sprawozdawcą.

Był pan...

- Posłem przedstawicielem wnioskodawców.

Przedstawicielem. Dobrze. 

- Ten projekt, o który pan zapewne zaraz spyta, nie wszedł jeszcze do procedowania sejmowego.

To jest zmiana nazewnictwa wyłącznie.

- Ale istotna.

Czyli jeszcze nie sprawozdawca, ale zaraz będzie sprawozdawcą...

- Jeśli ten projekt będzie procedowany. 

Chodzi o ustawę o ochronie zwierząt de facto, która zakazuje hodowli zwierząt na futra. Tak? Dobrze mówię, prawda?

- Tak, jest zakaz.

I coś, co wzbudziło pewne zainteresowanie, nie tylko nasze. Otóż drodzy państwo, jeżeli macie na parapetach takie kolce przeciwko temu, żeby tam siadały gołębie, nie robiły sobie toalety na waszym parapecie, to pan poseł jest tego przeciwnikiem. I w ustawie jest - uwaga - zakaz montowania takich kolców.

- A teraz panie redaktorze... Ja spokojnie słuchałem tego, co pan mówi. Nie ma zakazu kolców jako takich, jest zakaz urządzeń raniących lub zabijających ptaki.

A kolce nie są takimi urządzeniami?

- Są wymienione jako jedno z takich urządzeń, które może ranić.

Czyli de facto również kolców.

- Dotarli do mnie zwolennicy kolców, nie tylko pan do mnie dotarł dzisiaj rano w tej sprawie.

Ja akurat nie mam żadnych kolców na parapecie.

- Inni zwolennicy kolców też dotarli i powiedzieli, że są kolce, które nie ranią. Jeżeli takie są, to one zakazane oczywiście nie będą. Bo nie chodzi o typ urządzenia - kolce jako takie - tylko o to, żeby one nie raniły, nie zabijały ptaków. Można sobie wyobrazić kolce o tępych końcach, prawda?

Zakaz hodowli zwierząt na futra będzie bezdyskusyjny?

- Tak jest w projekcie, ale jest parę wrażliwych spraw, dla których - okazuje się - może nie być większości w parlamencie.

Na to będzie większość w parlamencie?

- Na zakaz ferm? W tej chwili wydaje mi się, że nie będzie.

Czyli cała ustawa legnie w gruzach.

- Nie, nie. Ale pan ulega propagandzie tych zwolenników ferm. Otóż cała ustawa jest w ogóle o czymś innym.

Krzysztof Czabański: Akceptowałbym klapsa jako sposób karcenia dzieci

W internetowej części Porannej rozmowy w RMF FM Robert Mazurek pytał swojego gościa o wyniki sondażu dla "Rzeczpospolitej", z którego wynika, że prawie połowa pytanych akceptuje stosowanie klapsów wobec dzieci. "Ja bym się znalazł się w tej grupie, że bym akceptował klapsa jako sposób karcenia" - stwierdził Krzysztof Czabański. "Dzieci należy rozpieszczać, ale klaps nie przeszkadza w tym - czasem pomaga" - uznał poseł Prawa i Sprawiedliwości.

Parlamentarzysta ocenił również sprawę romansu posła Stanisława Pięty. "Nie odniosłem wrażenia, żeby on był problemem. Strona obyczajowa jest wizerunkowo bardzo niekorzystna" - mówił. "Pewne rzeczy z tej sprawy możemy zostawić samemu posłowi, niech przeprowadzi rachunek sumienia i wyciągnie wnioski" - dodał Czabański.


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje