Krzysztof Szczerski: Prezydent oczekuje szybkiej pracy rządu w tej sprawie

Krzysztof Szczerski uważa, że kandydatura Donalda Tuska na prezydenta jest już nieoficjalnie ogłaszana "na stacjach benzynowych czy za śmietnikiem". Prezydencki minister w Porannej rozmowie RMF FM odniósł się również do protestu rodziców osób niepełnosprawnych.

Robert Mazurek: Wczoraj Donald Tusk miał urodziny. Może jakieś życzenia? Nieco spóźnione, ale serdeczne...

Reklama

Krzysztof Szczerski: - Donald Tusk z tego, co wiem, jest ode mnie starszy, a starszym życzy się chyba zdrowia.

A czego życzy pan panu Donaldowi Tuskowi w związku z dzisiejszymi zeznaniami przed sądem? Oprócz tego, żeby mówił prawdę, tylko prawdę i tak dalej.

- To jest obowiązek. To nie jest wydarzenie, które wymagałoby jakiejś specjalnej celebracji. Obowiązkiem każdego obywatela Rzeczpospolitej jest stawić się na wezwanie sądu do złożenia wyjaśnień, tym bardziej, że jest tutaj świadkiem, więc rozumiem, że powinien po prostu zrobić to, co do niego należy.

A nie jest tak, że rozpoczyna się taki polityczny sezon na grilla? Że w kwietniu grillujemy Donalda Tuska sądem w sprawie Arabskiego, a w czerwcu, w lipcu - komisją ds. Amber Gold?

- To jest właśnie wrażenie, które politycy Platformy chcą wywołać wokół tego, co jest normalną procedurą prawną. Rzeczywiście chcą wywołać wrażenie prześladowania opozycji - także już dzisiaj sądowego. Pewnie dlatego, że pojawiła się szansa na kompromis w sprawie artykułu 7, który jest istotną częścią polityki opozycji, więc trzeba cały czas podkreślać problem z wymiarem sprawiedliwości w Polsce.

Dobrze, ale zadajmy to pytanie, które sobie zadają wszyscy: czy pan myśli, że Donald Tusk wróci i będzie kandydował na prezydenta?

- To jest inna okoliczność i coś, co trzeba mówić otwarcie i jasno: Donald Tusk zadeklarował pośrednio, że chce kandydować - nie może oficjalnie, dlatego że wpadłby w konflikt z prawem europejskim, więc robi to trochę pokątnie. Grzegorz Schetyna potwierdził publicznie, że Donald Tusk powinien być ich kandydatem w 2020 roku.

Nie, Grzegorz Schetyna powiedział, że on chciałby, żeby był kandydatem.

- Dlatego, że obaj panowie wiedzą, że powiedzenie tego wprost byłoby po prostu konfliktem z prawem. Nie chcą wejść w konflikt z prawem, więc robią to pokątnie, tak trochę jak dawniej: na stacjach benzynowych czy za śmietnikiem. To jest taka forma kandydowania na razie, ale jest kandydatem.

Według was, według kancelarii prezydenta, Donald Tusk jest kandydatem na prezydenta i rywalem Andrzeja Dudy, tak?

- Nie, ja mówię tylko o tym, o czym mówił sam Donald Tusk, o atmosferze, jaką tworzy się wokół jego osoby tutaj, w Polsce, i co on sam, rozpoczynając teraz jakąś działalność podobno w mediach społecznościowych - wiadomo, że to jest przygotowanie po prostu do kampanii, tylko że ona oficjalnie nie może się rozpocząć, bo byłaby niezgodna z prawem.

Panie ministrze, pan wspomniał o możliwości porozumienia z Komisją Europejską. Jednym z tych warunków, o których słyszymy, byłoby np. zniesienie skargi nadzwyczajnej, czyli takiego sztandarowego pomysłu prezydenta w ustawach o Sądzie Najwyższym. Czy prezydent byłby gotów zrezygnować ze skargi nadzwyczajnej?

- Nie ma mowy o rezygnacji ze skargi nadzwyczajnej. To jest nie tylko pomysł, który pojawił się w kampanii wyborczej, był częścią tego porozumienia pana prezydenta z Polakami, które zawarł wraz z wyborem na prezydenta, więc pan prezydent realizuje po prostu swoje zobowiązania wyborcze i to jest część tych zobowiązań. I też nie sądzę, żeby Komisja Europejska miała prawo domagać się tak daleko idących zmian w polskim prawie. To jest suwerenne prawo Polski.

Oczywiście, że to jest suwerenne prawo Polski, ale skoro chcemy kompromisu, to możemy się jakoś dogadać, tak?

- Natomiast możemy dyskutować na temat tych zastrzeżeń, czy znaków zapytania, jakie stawia Komisja Europejska wobec skargi nadzwyczajnej. Wydaje się, że znaczna większość z nich wynika z nieznajomości tego instrumentu. Do takiej rozmowy jesteśmy zawsze gotowi.

Czyli będziecie im tłumaczyć, że tak naprawdę nie mają racji i mają się zgodzić na to, czego chcemy?

- Po pierwsze, jeśli ktoś się myli to trzeba mu powiedzieć gdzie popełnia błąd.

Znakomity sposób na szukanie kompromisu - powiedzieć Unii Europejskiej, że się myli.

- Ale jeśli ktoś by panu powiedział, że jest pan wysokim blondynem, to pan - w ramach kompromisu - powie: dobrze, w ramach kompromisu urosnę, albo pomaluję sobie włosy na blond?

Jak już mam całkiem jasne akurat, więc dziękuje.

- Więc byłoby łatwiej, rozumiem... Natomiast szok byłby pewnie taki sam dla żony.

Panie ministrze, puentując: nie ma mowy o rezygnacji ze skargi nadzwyczajnej, ale możemy o tym porozmawiać.

- Nie, natomiast jest otwartość na dyskusję o skardze nadzwyczajnej, o jej warunkach, o jej sposobie funkcjonowania, o tym, do czego ten instrument ma służyć. Bo rzeczywiście, jeśli tutaj ktoś może mieć wątpliwości niewynikające z błędu, ale z niewiedzy, albo z niejasności przepisów, możemy przepisy dopracowywać.

Gdyby I prezes SN prof. Małgorzata Gersdorf wniosła do prezydenta takie pismo, że chciałaby być jeszcze sędzią Sądu Najwyższego, to czy prezydent przychyliłby się do tego i pozwolił jej mimo ukończenia 65. roku życia pozostać w Sądzie?

- Nie mam w tej sprawie żadnej wiedzy.

Ale jak pan przypuszcza?

- Nie, to jest decyzja pan prezydenta, i zgodnie z prawem będzie to jego decyzja osobista i trudno mi dzisiaj spekulować.

Nie chce pan spekulować w tej sprawie, to ja zadam pytanie może nieco inne. Niepełnosprawni, o których proteście słyszeliśmy wcześniej, spotkali się z panem prezydentem Dudą, później pojechał do niepełnosprawnych pan premier Morawiecki, cały czas teoretycznie przyjeżdża do nich - co jakiś czas - pani minister Rafalska i trwa to tak strasznie długo, że ludzie sobie zadają pytanie: Ale dlaczego właściwie? Naprawdę nie ma tylu pieniędzy? Są pieniądze na wszystko, tylko na to nie ma?

- Prezydent oczekuje w tej sprawie dobrej współpracy z rządem. To nie jest zbyt długo, bo pamiętajmy, że poprzednio rzeczywiście ten protest trwał bardzo długo, wtedy, za czasów Donalda Tuska, reakcja jakiejkolwiek władzy była dopiero po dwóch tygodniach.

Ale chcecie być aż tak...

- Nie, nie, bo pan mówi, że już bardzo długo trwa...

Każdy dzień niepełnosprawnych tam...

- Każdy dzień jest dramatem, oczywiście, zwłaszcza w takich warunkach, w jakich ci państwo przebywają w Sejmie. Ale wydaje się, że dzisiaj praca nad tą ustawą jest pilna i szybka - to musi być wszystko zgodne z prawem.

Ale słyszy pan panią minister Rafalską, która mówi, że ustawy nie da się napisać na kolanie. Jak się dało napisać, przepraszam, ustawę o Sądzie Najwyższym "na chybcika", to może akurat ustawę, która pozwoli zapłacić więcej...

- Tutaj mówimy też o konsekwencjach prawno-finansowych, więc to nie jest takie proste, też zgodnie z polskim prawem - nie możemy łamać prawa, żeby wprowadzać... Powiem jeszcze raz: pan prezydent oczekuje szybkiej pracy od rządu w tej sprawie. Swoje wsparcie deklaruje dla tych prac. Jeśli będzie potrzeba, pracownicy pana prezydenta będą do dyspozycji rządu, żeby tę ustawę wypracować. Prezydent jest zdeterminowany, żeby tym ludziom pomóc i ten problem rozwiązać, bo o tym też wielokrotnie mówił.

Panie ministrze, Jarosław Kaczyński powiedział, że sprawa ustawy degradacyjnej jest zamknięta. Czyli nie będzie degradowania byłych komunistycznych generałów. Jednocześnie prezydent spotyka się z ministrem obrony narodowej w tej sprawie - przynajmniej takie są deklaracje. Przepraszam, to o czym panowie rozmawiają?

- Rozmawiali o możliwych inicjatywach, które wiążą się z celem ustawy degradacyjnej. Bo celem było potępienie i rozróżnienie honorowych żołnierzy od niehonorowych. Chodzi o wskazanie pewnego kręgosłupa wartości w wojsku.

Ale prezydent zawetował tę ustawę, mówiąc, że nie ma tam procedury odwoławczej.

- I zgodnie z tym, co powiedział, zwołał konsultacje - tam był nie tylko minister obrony narodowej, był też szef urzędu kombatantów, byli przedstawiciele organizacji kombatanckich, byli eksperci - po to, żeby zapytać, jakie są możliwe dalsze kroki - i są te kroki uzgodnione. Będą dalsze działania w tej sprawie, natomiast nie w formie ustawy degradacyjnej, bo na tę ustawę, jak usłyszeliśmy na tym spotkaniu od ministra obrony narodowej, nie ma woli większości parlamentarnej.

Tutaj zawieśmy rozmowę o polityce. Jedno ważne pytanie. Dzisiaj Światowy Dzień Książki. Panie profesorze, czy pan tylko książki pisze, czy również czyta?

- Teraz głównie czytam - i to bynajmniej nie książki naukowe, bo na to nie mam wolnej głowy. Czytam teraz "61 godzin" Lee Childa. Jack Reacher. Bardzo dobry kryminał.

Brak panu emocji i czyta pan kryminały?

- Jak mam tak obciążoną głowę jak dzisiaj, oglądam tylko horrory i czytam kryminały.

Dowiedz się więcej na temat: Krzysztof Szczerski

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje