Krzysztof Szczerski: To wstyd, że nie ma pomnika Lecha Kaczyńskiego w Warszawie

"Jest wstydem miasta stołecznego Warszawy, że do tej pory nie postawiono ani pomnika prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu, ani że nie zbudowano pomnika ofiar katastrofy smoleńskiej" - powiedział w Porannej rozmowie w RMF FM Krzysztof Szczerski, komentując sprawę budowy pomnika na Placu Piłsudskiego.

Robert Mazurek: Człowiek, który nie przyniósł szczęścia naszym skoczkom. Siedział pan na tej skoczni razem z nimi, i co?

Reklama

Krzysztof Szczerski: - I kibicowałem. Wydaje mi się, że gdyby warunki były dla wszystkich obiektywne, byłoby inaczej.

Naturalnie. Oczywiście. Zimno było strasznie?

- Rzeczywiście. Sam konkurs to była chyba antyreklama skoków i tego, jak to powinno być organizowane, ponieważ - po pierwsze - kibice wyszli po pierwszej serii...

To była północ.

- To było po 1:00 w nocy, do tego -25 stopni. Większość przypuszczała, że do drugiej serii nie dojdzie. I myślę, że pewnie by nie doszło gdyby nie to, że... Mam wrażenie, że gdyby Kamil Stoch prowadził w pierwszej serii, to drugiej by nie było.

Dlaczego?

- Dlatego, że Stefan Hula nie jest znanym sportowcem, nie aż tak bardzo jak inni. I nazwane by było, że jest to przypadkowy zwycięzca konkursu, więc na siłę próbowano dokończyć tę drugą serię. Natomiast widok Simona Ammanna, czterokrotnego złotego medalisty, który jest wielokrotnie ściągany z belki startowej - nawet to przejdzie do historii.  

Mam nadzieję, że trudno nam się dziwić, że ciągle gadamy o skokach, ale to rzeczywiście coś, co poruszyło na wszystkich. Prezydent przy okazji odebrał tytuł honorowego obywatela Seulu. Czy będzie mógł teraz jeździć za darmo metrem?

- Różne się z tym honorowym obywatelstwem wiążą zaszczyty i honory, także rzeczywiście możliwość korzystania z całej infrastruktury Seulu.

Muzea, metro, itd.

- Wszystko, co miasto Seul dla swoich obywateli dostarcza, to także dla honorowych obywateli jest dostępne.

Porozmawiajmy jednak może o tym, co się działo tutaj, a nie w Korei. Wojewoda stawia na pl. Piłsudskiego, w centrum Warszawy, blisko Grobu Nieznanego Żołnierza pomnik ofiar katastrofy smoleńskiej. Stawia go przy użyciu pewnego fortelu. Najpierw ten plac wyjęto spod jurysdykcji, czyli władania prezydent Warszawy, mówiono, że to z powodów bezpieczeństwa, i wojewoda stawia teraz tam ten pomnik. Podoba się panu taki sposób rozwiązania tej kwestii?

- Powiem wprost. Jest wstydem miasta stołecznego Warszawy, że nie postawiło do tej pory ani pomnika swojemu prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu, ani że nie doprowadziło do zbudowania pomnika ofiar katastrofy smoleńskiej, który jest pomnikiem ponadpolitycznym, który jest pomnikiem po prostu ofiar. I to jest wstyd dla miasta stołecznego Warszawa.

Nie jest pomnikiem ponadpolitycznym, choć powinien być, bo tam zginęli ludzie ze wszystkich partii, to jednak tak się złożyło, że ten pomnik chce stawiać wojewoda z PiS, a oponuje była wiceprzewodnicząca Platformy, działaczka Platformy Hanna Gronkiewicz-Waltz.

- To jest wstyd, skandal i rzecz, która nigdy nie powinna się zdarzyć. To że pani Gronkiewicz-Waltz wskazała, jako miasto stołeczne, na jakiś skwerek na miejsce upamiętnienia...

Nota bene jakieś 200 metrów obok, niewiele dalej.

- Ale każdy, kto zna Warszawę, wie, że to był rodzaj obrazy dla pamięci tych ofiar. Dopiero dzisiaj jest możliwe dzięki prawnemu uregulowaniu statusu terenu postawienie pomnika.

Ale jest to jednak fortel prawniczy.

- Powiedziałem, jest wstydem dla władz miasta Warszawy...

To słyszeliśmy, że to wstyd...

- Że dopiero prawne uregulowania statusu terenu pozwala postawić pomnik, który jest pomnikiem pamięci ofiar, pomnikiem, pod którym będzie można oddawać cześć wszystkim, którzy tam zginęli. Ja sobie nie wyobrażałem, że może dojść do takiego poziomu nienawiści politycznej, żeby nie być w stanie upamiętnić także swoich poległych koleżanek i kolegów.

Stanie ten pomnik na 10 kwietnia?

- Mam nadzieję, że tak. To jest najwyższy czas. Każdy kolejny miesiąc bez pomnika ofiar katastrofy smoleńskiej to kolejny miesiąc wstydu miasta stołecznego Warszawy.

Ale jednak działacze PO mówią, że jak oni odzyskają ten plac, jak odzyskają władzę, to ten pomnik zostanie rozebrany.

- To jest barbarzyństwo, zapowiedź rządów barbarzyńskich, ja mam nadzieję, że do barbarzyństwa w Polsce nie dojdzie.

No dobrze, a powstanie również pomnik Lecha Kaczyńskiego?

- Oczywiście, że powinien powstać pomnik Lecha Kaczyńskiego, i to z wielu powodów. I to nie tylko w Warszawie, dlatego, że Polska powinna szanować i oddawać cześć swoim najwyższym przedstawicielom.

A nie ma pan wrażenia, bez względu na to, czy pomnik powinien stanąć, czy nie, że taka forma na przykład takiego narzucania tego kończy się taką reakcja, zupełnie, odbiciem s w druga stronę?

- Ja protestuję przeciwko słowu "narzucanie". Narzuca się sprzeciw - sprzeciw jest rzeczą narzuconą, jest agresją. To sprzeciw jest agresywny, a upamiętnienie jest naturalne.

Są władze miasta, na przykład władze Warszawy, władze Bydgoszczy, które...

- Które są bardzo agresywne, z nienawiści są agresywne.

To jest wynik demokratycznych wyborów.

- Ale zachowują się z nienawiścią, agresywnie.

Ale to jest wynik wyborów. Ludzie takich przedstawicieli wybrali i mają prawo do tego, by Warszawą rządziła Hanna Gronkiewicz-Waltz, bo tak chcieli. Czy panu, czy mnie, czy komuś innemu się to podoba, czy nie, to jest zupełnie inna sprawa.

- Hanna Gronkiewicz-Waltz nie została wybrana do tego, żeby blokować upamiętnienie Lecha Kaczyńskiego. Została wybrana do tego, żeby miasto było dobrze zarządzane. 

Niech się pan nie gniewa, ale pan nawet nie mógł głosować w Warszawie, z całym szacunkiem.

- I dlatego obserwuję jako obserwator zewnętrzny to, jak funkcjonuje miasto stołeczne Warszawa i myślę, że pani Hanna Gronkiewicz-Waltz ma dużo innych rzeczy do zrobienia w Warszawie, a nie blokować budowanie tego, co powinno być dla nas naturalne, wyrazem pewnej wspólnoty narodowej, której po prostu pani Gronkiewicz-Waltz agresywną swoją polityką blokuje.

Panie ministrze, czy 1 marca, w dniu pamięci "żołnierzy wyklętych", będą wręczone nominacje generalskie, których w zeszłym roku nie było?

- Trwa na ten temat rozmowa, ustalenia między Biurem Bezpieczeństwa Narodowego, MON, panem prezydentem. Jeśli wszystkie przepisy, procedury będą wypełnione, to taka możliwość istnieje.

A proszę mi powiedzieć, na czym z waszego punktu widzenia polega zamiana ministra Macierewicza na ministra Błaszczaka?

- To minister Błaszczak bardzo wyraźnie pokazuje, na czym polega ta zmiana, bo dokonał bardzo dużych zmian personalnych, organizacyjnych i w ministerstwie, i w podległych mu spółkach.

Ja rozumiem, ale to wszyscy wiemy, że zmienili się jedni ludzie na innych. 

- Co to oznacza? To oznacza, że nowy minister chce dokonać korekty. Skoro dokonuje korekty personalnej, także chce dokonać korekty polityki. Najbardziej pewnie na taką, która jest według niego bardziej efektywna czy lepiej działająca, więc w tym sensie to nie jest zmiana, która jest wyłącznie zmianą jednej osoby. Na co zwracam uwagę, bo pan minister Błaszczak dokonał, tak jak powiedziałem spośród tych ministrów...

Trzęsienia ziemi w ministerstwie, to wiemy...

- Spośród tych ministrów, którzy zmienili się między rządem pani premier Szydło a pana premiera Morawieckiego, to jednak największe zmiany dotyczą MON-u.

Rozumiem, że nie będzie przesadą powiedzenie, że prezydent jest zadowolony z tej zmiany?

- Prezydent współpracuje z panem ministrem Błaszczakiem dzisiaj na rzecz polskiej armii. Ta współpraca dzisiaj jest znacznie lepsza niż poprzednio.

Czyli współpraca z ministrem Błaszczakiem jest znacznie lepsza niż współpraca z ministrem Macierewiczem, tak?

- Do tej pory tak to wygląda.

Proszę mi jeszcze powiedzieć, w zupełnie innej sprawie, czy podpis pana prezydenta pod nowelizacją ustawy o IPN miał rozładować napięcie? Zdaje się, że nie rozładował tak do końca... Czy będzie zmiana tej ustawy?

- Pan prezydent otworzył swoją decyzją przed wszystkim drzwi do rozmowy, bo do tej pory ta sprawa toczyła się w sposób taki, który za każdym razem decydował o zamykaniu kolejnych etapów prac bez otwierania możliwości rozmowy. Pan prezydent możliwość rozmowy otworzył swoją decyzją o skierowaniu tej ustawy do TK. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje