Krzyżem i kijem

Rząd i Kościół postanowiły zatroszczyć się o wychowanie i morale uczniów. Polskie szkoły mają opuszczać dobrzy patrioci i chrześcijanie.

Instytut Wychowania

Reklama

Nad nową jakością wychowania ma czuwać Instytut Wychowania, który ma powstać jeszcze w tym roku i - jak twierdzi wiceminister edukacji Jarosław Zieliński - jego głównym zadaniem będzie praca nad wyrobieniem w młodzieży postawy obywatelskiej i patriotycznej.

- Mamy kryzys, a szkoła jest wobec niego całkowicie bezradna. Musimy na nowo nauczyć młodzież, czym jest dobro, prawda i piękno. Przypomnieć, czym jest patriotyzm, postawa obywatelska, poświęcenie dla dobra ogółu - mówi Zieliński.

Projekt przewiduje powołanie zespołu specjalistów, którzy opracują strategię wychowawczą dla szkół. Ruszy strona internetowa, będą szkolenia i kursy, broszury i podręczniki - dla nauczycieli i wychowawców, dla wszystkich, którzy pracują z młodzieżą.

Instytut ma też współpracować z uczelniami kształcącymi nauczycieli, aby odpowiednio przygotować ich do roli wychowawców młodzieży.

Odpowiednio, czyli po chrześcijańsku

Pomysł ministerstwa edukacji nie wzbudza powszechnego zachwytu. Przede wszystkim dlatego, że - jak zapowiedział minister edukacji Michał Seweryński - wychowywanie młodzieży będzie się odbywać w oparciu o wartości chrześcijańskie. Budzi to obawę, że rząd działa w kierunku stworzenia państwa wyznaniowego. Narzucenie wychowywania w nurcie chrześcijańskim narusza też konstytucję, która daje rodzicom prawo do wychowania religijnego i moralnego dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami.

Klaps nie zaszkodzi?

To nie jedyne obawy przeciwników powstania Instytutu. Nieoficjalnie mówi się, że kandydatem na jego szefa jest jeden z wiceministrów edukacji, Stanisław Sławiński. Jego poglądy na wychowanie młodzieży już kilka lat temu wzbudzały liczne kontrowersje. Pracując w ministerstwie edukacji na początku lat 90. przekonywał do wychowywania młodzieży w posłuszeństwie. Jest też autorem książki "Spór o posłuszeństwie", w której pisze między innymi, że "kary fizyczne, jak popularny klaps, potrząśnięcie dzieckiem, dotkliwe pociągnięcie np. za rękę, przykry uścisk czy tzw. lanie, jeśli nie da się ich uniknąć, muszą być wykonywane ze zwróceniem szczególnej uwagi na niebezpieczeństwo urazów".

Religia na maturze

Ostatnio sporo kontrowersji wzbudził pomysł Episkopatu Polski, który zaproponował, żeby religię można było zdawać na maturze, a także żeby ocena z religii była wliczana do średniej. Jak twierdzą biskupi, przedmiot ten jest niedowartościowany i spychany na margines. - Skoro można zdawać egzamin maturalny z wiedzy o tańcu, to dlaczego nie z religii? - argumentuje biskup Stanisław Wielgus, przewodniczący Rady Naukowej Konferencji Episkopatu Polski.

Biskup podkreśla, że ludzie, którzy nie przeszli przez lekcje religii, nie rozumieją właściwie kultury europejskiej. - ­Kto nie zna Biblii, nie rozumie malarstwa, nie rozumie literatury, która jest pełna odniesień biblijnych -­ dodaje bp Wielgus.

Internauci są przeciwko

Sprawa nie jest jednak prosta. Religia to teraz przedmiot nadobowiązkowy, których na maturze wybierać nie wolno, a poza tym katecheci nie są nauczycielami licencjonowanymi przez władze edukacyjne.

Zdecydowanie przeciwni wprowadzeniu religii na maturze są główni zainteresowani, czyli młodzi ludzie. W sondzie internetowej INTERIA.PL aż 84 proc. ankietowanych opowiedziało się przeciwko temu projektowi. Wśród internautów przeważa opinia, że jest to kolejny przykład na coraz większe uzależnienie państwa od Kościoła katolickiego.

Dowiedz się więcej na temat: krzyż | Kościół | rząd | wychowanie | instytut | edukacja

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje