Ks. Kloch: To wprowadza niepokojące zmiany cywilizacyjne

​Polskie prawo, jeśli będzie egzekwowane, przeciwdziała przemocy; konwencja nic nowego nie wnosi - tak rzecznik KEP ks. Józef Kloch skomentował ratyfikowanie konwencji o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej.

Prezydent Bronisław Komorowski ratyfikował w poniedziałek konwencję Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. Podkreślił przy tym, że w sprawie ratyfikacji konwencji nie można kierować się kalkulacją polityczną, ale trzeba stać po stronie ofiar, po stronie osób słabszych. Przekonywał też, że ta kwestia jest na tyle ważna, iż nie powinna podlegać żadnym kalendarzom politycznym ani wyborczym.

Reklama

W komunikacie zamieszczonym na stronie Konferencji Episkopatu Polski ks. Kloch napisał, że biskupi polscy, katolickie środowiska kobiece i w ogóle katolicy w Polsce są przeciwni jakiejkolwiek formie przemocy, ale uważają, że konwencja wprowadza niepokojące zmiany cywilizacyjne.

Przypomniał wielokrotne wypowiedzi biskupów oraz środowisk katolickich w tej kwestii, w których nie zgadzano się na te zapisy konwencji Rady Europy, które dotyczą m.in. definicji płci społecznej i niestandardowych ról społecznych oraz kompetencji GREVIO - organu mającego kontrolować właściwe wdrażanie przepisów konwencji.

Według ks. Klocha, w krajach, gdzie konwencja działa od wielu lat, poziom przemocy jest daleko większy, niż w Polsce. Dodał, że w konwencji są sformułowania, na które absolutnie nie można się zgodzić, np. mówiące o tym, że religia czy tradycja są źródłem przemocy. Chodzi m.in. o art. 12 ust. 5 konwencji, który mówi, że kultura, zwyczaje, religia, tradycja czy tzw. "honor" nie będą uznawane za usprawiedliwienie dla wszelkich aktów przemocy objętych zakresem konwencji.

Art. 42 konwencji mówi zaś, że w postępowaniu karnym wszczętym w wyniku popełnienia aktu przemocy, o których mowa w konwencji, nie będzie dla nich usprawiedliwienia względami kulturowymi, zwyczajowymi, religijnymi, tradycyjnymi ani tzw. względami "honoru".

Konwencja Rady Europy została uchwalona w 2011 r. w Stambule. Ma ona chronić kobiety przed wszelkimi formami przemocy oraz dyskryminacji; oparta jest na idei, że istnieje związek przemocy z nierównym traktowaniem, a walka ze stereotypami i dyskryminacją sprawiają, że przeciwdziałanie przemocy jest skuteczniejsze.

Polska podpisała konwencję w grudniu 2012 r. W kwietniu 2014 r. rząd podjął uchwałę ws. przedłożenia jej do ratyfikacji i przyjął projekt odpowiedniej ustawy. Sejm uchwalił ją w lutym tego roku, a Komorowski podpisał ją 14 marca.

Konwencja wzbudziła w Polsce kontrowersje. Jej przeciwnicy - m.in. przedstawiciele Kościoła i prawej strony sceny politycznej - podnosili argumenty o jej niekonstytucyjności. Wyrażali również obawy, że uderzy ona w tradycyjnie rozumianą rodzinę, a także polską tradycję i religię.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje