Ks. Wierzbicki w "GW": Konwencja może pomóc rodzinom

Ksiądz Alfred Wierzbicki, filozof z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, powiedział "Gazecie Wyborczej", że konwencja antyprzemocowa może pomóc w uzdrowieniu rodziny.

W wywiadzie udzielonym dziennikowi, duchowny podkreśla, że wśród katolików duży lęk budzi pojęcie "płci społeczno-kulturowej".

"Ale ja uważam, że bez tego pojęcia nie poradzimy sobie z opisem rzeczywistości. Bo płeć społeczno-kulturowa to są te role, które są faktycznie spełniane, na ich charakter wpływają zmiany mentalnościowe, i w tym sensie są niezależne od biologii, ale wcale nie muszą jej negować" - twierdzi ks. Wierzbicki.

Za zideologizowanie, zdemonizowanie tego pojęcia rozmówca "GW" obciąża osobiście myślicieli katolickich i księży.

Reklama

"Można rozumieć lęki spowodowane pewnymi programami edukacyjnymi, które są dyskusyjne, ale samo pojęcie jest naprawdę nam potrzebne. I konwencja, tak jak spokojnie ją przeczytałem, posługuje się tym pojęciem neutralnie" - uważa filozof katolicki.

Więcej w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej".

Stanowisko Episkopatu

Na początku marca sekretarz Episkopatu biskup Artur Miziński wydał oświadczenie, w którym przypomina główne zarzuty Kościoła rzymskokatolickiego w Polsce przeciw konwencji.

Biskup podkreśla, że przemoc wobec kogokolwiek jest sprzeczna z zasadami wiary chrześcijańskiej i powinna być eliminowana. Jednak jego zdaniem, konwencja błędnie łączy zjawisko przemocy z tradycją, kulturą, religią i rodziną, nie zaś z błędami czy słabościami konkretnych ludzi.

Ponadto "konwencja nie zmierza do budowania pozytywnych relacji pomiędzy ludźmi, ale służy przebudowie społeczeństwa na bazie ideologicznej i z tego powodu nie może być zaakceptowana."

Według sekretarza, konwencja nie wnosi żadnych nowych rozwiązań prawnych przeciwdziałających przemocy, wobec czego jej wprowadzanie w Polsce jest bezzasadne.

Konwencja antyprzemocowa

Polska podpisała Konwencję Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej w grudniu 2012 r. W kwietniu ub. roku Rada Ministrów podjęła uchwałę ws. przedłożenia jej do ratyfikacji i przyjęła projekt odpowiedniej ustawy. Sejm uchwalił ustawę ws. ratyfikacji konwencji Rady Europy 6 lutego. 5 marca ustawę poparł Senat. Prezydent miał 21 dni na podpisanie ustawy od dnia jej przedstawienia, a więc do 27 marca. Zrobił to w sobotę.

Konwencja ma chronić kobiety przed wszelkimi formami przemocy oraz dyskryminacji; oparta jest na idei, że istnieje związek przemocy z nierównym traktowaniem, a walka ze stereotypami i dyskryminacją sprawiają, że przeciwdziałanie przemocy jest skuteczniejsze.

Konwencja budzi liczne kontrowersje; jej przeciwnicy obawiają się, że uderzy w tradycyjnie rozumianą rodzinę, a także polską tradycję i religię. Obawy budzą głównie zapisy o konieczności wykorzenienia uprzedzeń, zwyczajów, tradycji oraz innych praktyk opartych na idei niższości kobiet lub na stereotypowych rolach kobiet i mężczyzn oraz o tym, że kultura, zwyczaje, religia, tradycja lub tzw. "honor" nie mogą być uznawane za usprawiedliwiające akty przemocy.


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje