Kurator dla rodziców podejrzanych o znęcanie się nad dzieckiem

Rodzice z podłódzkiego Rzgowa podejrzani o znęcanie się na czteroletnim synem będą pod nadzorem kuratora - zdecydował we wtorek Sąd Rodzinny w Pabianicach. Ma zostać im przyznany także asystent rodziny.

Prokuratura Rejonowa w Pabianicach przedstawiła 35-letniej matce Joannie W. i 31-letniemu ojcu Marcinowi P. zarzuty znęcania się nad 4-letnim synem. Zdaniem prokuratury, chłopczyk od pół roku był bity po całym ciele m.in. skórzanym pasem, głodzony lub karmiony resztkami jedzenia. Śledczy chcieli aresztowani obojga rodziców z uwagi na obawę matactwa, ale sąd się na to nie zgodził.

Reklama

We wtorek Sąd Rodzinny w Pabianicach zdecydował o poddaniu rodziny nadzorowi kuratorskiemu. Zobowiązał także rodziców do współpracy z asystentem rodziny. O decyzji sądu powiadomiony został już Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej w Pabianicach - powiedziała PAP Grażyna Jeżewska z biura prasowego łódzkiego sądu okręgowego.

Według niej sąd na razie nie podjął decyzji o ograniczeniu praw rodzicielskich.

Za zarzucane czyny obojgu rodzicom grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności. Śledczy nie wykluczają, że zarzuty zostaną zaostrzone do znęcania się ze szczególnym okrucieństwem. Za to grozi do 10 lat więzienia.

Podejrzani mieszkają wspólnie z czwórką dzieci w podłódzkim Rzgowie. Czteroletni chłopiec jest najmłodszym z dzieci. Kilka dni temu do policji dotarło zawiadomienie, że chłopiec jest ofiarą przemocy. Informacje te potwierdziły się - interweniujący funkcjonariusze zauważyli na ciele dziecka siniaki.

Chłopczyk na kilka dni trafił do szpitala. Podczas badania lekarze stwierdzili liczne sińce i otarcia naskórka niemal na wszystkich częściach ciała dziecka. Biegły stwierdził u niego cechy charakterystyczne dla dziecka maltretowanego.

Jak ustalono, od jesieni 2013 roku chłopiec był bity po całym ciele, w tym skórzanym pasem, szarpany, głodzony lub karmiony resztkami pozostałego jedzenia. Zdarzało się, że rodzice związywali mu nogi, aby nie mógł dostać się do jedzenia. Używali w stosunku do niego słów wulgarnych, a kary cielesne stosowali bez powodu.

Z relacji świadków wynika m.in., że agresja matki w stosunku do dziecka wynikała z jej przekonania, że nie jest on jej synem. Kobieta mówiła, że został "podmieniony" w szpitalu. Oboje podejrzani nadużywają alkoholu.

Prokuratura wnioskował o ich aresztowanie z uwagi na obawę matactwa. Według Kopani sąd przyznał, że są dowody wskazujące na podejrzenie popełnienia zarzucanego im przestępstwa, ale uznał, że zebrano znaczny materiał dowodowy i nie ma obawy, że będą utrudniać postępowanie. Prokuratura prawdopodobnie złoży zażalenie na tę decyzję - zapowiedział Kopania.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje