Łapówka za wolność Rywina

Krzysztof W., zatrzymany we wtorek za korupcję warszawski prokurator, chciał załatwić zwolnienie z więzienia Lwa Rywina - ustaliła "Rzeczpospolita".

Lew Rywin i jego obrońcy zaprzeczają doniesieniom "Rzeczpospolitej". "Kategorycznie oświadczam, że nikt nie składał mi żadnej propozycji korupcyjnej, zarówno podczas procesu sądowego, jak i podczas odbywania kary" - brzmi oświadczenie Rywina, które przekazał w piątek PAP jego obrońca, Marek Małecki.

Reklama

"W trakcie każdego posiedzenia sądu, dotyczącego przerwy w odbywaniu kary lub mojego zwolnienia prokuratorzy zawsze sprzeciwiali się wnioskom moim i moich obrońców, robili wszystko, aby przedłużyć postępowania, nie dopuścić do mojego zwolnienia i uniemożliwić mi leczenie w warunkach wolności" - napisał producent filmowy.

W oświadczeniu dodał, że "skutki tej restrykcyjnej polityki i zaniedbań w leczeniu odczuwa do dzisiaj".

Z kolei adwokaci Lwa Rywina, Wojciech Tomczyk, Piotr Rychłowski i Marek Małecki, w przekazanym PAP oświadczeniu napisali, że w trakcie reprezentowania spraw Rywina nikt nie składał im żadnej propozycji korupcyjnej.

Jak pisze "Rz", z materiałów śledztwa wynika, że Krzysztof W. miał zaoferować pomoc w zakończeniu sądowej batalii, jaką prokuratura toczyła z obrońcami Rywina o jego wcześniejsze wyjście na wolność (ostatecznie sąd zwolnił go w listopadzie 2006 r.). Informatorzy dziennika z prokuratury i policji twierdzą, że Krzysztof W. rozmawiał o łapówce przez telefon. Śledczy z warszawskiej Prokuratury Apelacyjnej ustalają, komu Krzysztof W. oferował takie usługi.

- Nie odpowiem na żadne pytanie w tej sprawie - ucina prokurator Marzena Kowalska, szefowa warszawskiej Prokuratury Apelacyjnej. Nie wiadomo, kiedy dokładnie podejrzany o korupcję prokurator rozmawiał o zwolnieniu Rywina - zaznacza "Rz". Centralne Biuro Śledcze zaczęło go rozpracowywać jeszcze w ubiegłym roku. Wiadomo, że miał założony podsłuch.

Policjanci rozpracowujący Krzysztofa W. sprawdzają, czy w tej sprawie prokurator nie był tylko pośrednikiem. - Pracował w obu stołecznych prokuraturach okręgowych, a obie prowadziły śledztwa w sprawach Rywina i obie zajmowały się jego zwolnieniem z więzienia - tłumaczy wysoki rangą oficer CBŚ.

"Rzeczpospolita" odnotowuje, że policjanci zatrzymali Krzysztofa W. we wtorek, po tym, gdy ten przyjął 300 tys. łapówki od agentów CBŚ udających gangsterów.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje