Leszek Miller: Ogórek za Millera? Oczywiście, że się nadaje

- Gdybym kandydował na prezydenta, to nie wyszedłbym poza tradycyjny elektorat lewicy. Ogórek ma taką szansę – mówi w Kontrwywiadzie RMF FM szef SLD Leszek Miller. Pytany o doświadczenie kandydatki SLD na prezydenta odpowiada: - Nikt się nie rodzi prezydentem ani premierem. Ogórek jest przedstawicielką młodej, europejskiej Polski (...) Nadaje się na moją następczynię.

Konrad Piasecki: Patrzy pan na rzeź niewiniątek w otoczeniu Ewy Kopacz i zaciera pan ręce.

Leszek Miller: - Oczywiście, że jak dzieje się coś złego w rządzącej koalicji czy rządzącej partii, to opozycja nie płacze.

Reklama

Kłopoty rządzących - miód na serce opozycji.

- Opozycja zawsze - oprócz swojego programu, oprócz mówienia, co by się zrobiło lepiej - żywi się błędami rządzących.

W pańskiej głowie powstaje jakaś hipoteza, co tam się właściwie dzieje?

- Myślę, że rząd zaczyna wchodzić w okres wewnętrznej dezintegracji, mówiąc popularnym językiem: zaczyna się sypać.

Zaryzykowałby pan tezę, że to początek końca Ewy Kopacz?

- To może byłaby zbyt silna teza, ale to na pewno początek olbrzymich kłopotów Ewy Kopacz.

A zaryzykowałby pan podpowiedzenie jej, kogo wziąć sobie teraz na rzecznika prasowego?

- Nie, nie jestem doradcą pani Ewy Kopacz.

Ja nie mówię o doradztwie, mówię o pozycji nestora w polskiej polityce, człowieka, który obserwuje i mówi: "O, ten by się nadał".

- Nie, nie. Nie doradzam pani premier Kopacz.

A uważa pan, że na to stanowisko powinno się brać raczej polityka czy dziennikarza?

- Kogoś, kto ma niezbędne predyspozycje i kwalifikacje oraz do kogo pani premier ma zaufanie.

Pan też sądzi, że - cytuję - "Ewa Kopacz jest głupia"?

- Nie, nie sądzę.

Tak mówi szef mazowieckiego SLD, pan Czarzasty.

- Nie powinien tak mówić.

Nie przystoi.

- Trzeba pamiętać, że rząd pani premier Kopacz nie jest moim czy naszym rządem, ale jest rządem mojego kraju czy naszego kraju.

Czyli Czarzasty granice wolności słowa, dopuszczalne w SLD, przekroczył.

- To jest taka polemika, czasami używa się takich sformułowań, ale można to wyrazić inaczej.

Kto gorzej mówi: Napieralski czy Czarzasty? Albo Czarzasty czy Napieralski - w tej kolejności. O świecie, życiu i partii.

- Proszę pana, czy nie ma innych poważniejszych problemów w naszym pięknym kraju?

Zastanawiam się, dlaczego - jak Napieralski mówi, że warto by rozważyć zmianę SLD, albo zmianę szyldu SLD, albo rozwiązać SLD - to pan go zawiesza? Pan - człowiek, który rozwiązywał tak wiele partii w swoim życiu.

- Gdyby pan mówił, że nie należy słuchać radia RMF FM, bo to jest słabe radio, że słuchacze powinni przerzucić się na przykład na Radio Zet, i w ogóle w redakcji RMF FM dzieje się fatalnie, to jak długo by pan pracował w tej rozgłośni?

A ilu wyborców miało w ostatnich wyborach SLD?

- 1 milion 100 tysięcy.

Ale ile osób słucha codziennie RMF FM?

- Nie wiem.

8 milionów.

- Dlatego że pan nie nakłania ich do tego, żeby przełączyli się na inne radio.

Które miejsce SLD zajęło w ostatnich wyborach?

- To zależy, bo było 3 tysiące rezultatów.

Mówię o wyborach parlamentarnych.

- Parlamentarnych? Najgorsze w swojej historii.

No właśnie, a RMF FM jest od lat najlepsze w swojej historii. Gdyby RMF FM miał milion słuchaczy, to ja też bym mówił, że coś trzeba z tym zrobić.

- Pan zachęca do słuchania RMF, a nie do rozwiązywania RMF i pan nie wysyła sygnałów do szerokiej publiczności, żeby przełączyli się na Radio Zet czy na radio publiczne.

Ale gdyby się źle działo w RMF-ie, to może byłbym pierwszy, który mówiłby, że trzeba je reformować. Ponieważ jest dobrze to mówię, słuchajcie RMF-u, bo jest najlepsze.

- Może by pan mówił, ale na wewnętrznych zebraniach redakcji, a nie przed mikrofonem, bo pana szef zwolniłby pana natychmiast.

Tak, ale co jest w tym złego, że ktoś mówi: zmieńmy szyld. Przecież pan zmienił szyld PZPR i jakoś to się udało. Zmienił pan szyld SDRP na SLD i też się udało. Kolejnej zmiany szyldu już pan nie zniesie?

- Proszę pana, proszę mnie już nie męczyć na temat moich relacji z Grzegorzem Napieralskim, bo jedyne relacje, jakie ma w tej chwili Grzegorz Napieralski to są relacje z sądem partyjnym.

Boję się, że pan, który się tak często naigrawał z Jarosława Kaczyńskiego, że nie może znieść wewnątrzpartyjnej opozycji, pokazuje, że panu też trudno.

- W SLD można mówić co się chce, można prowadzić różne debaty, natomiast jak ktoś w obliczu dwóch kampanii, bardzo ważnych kampanii: prezydenckiej i parlamentarnej, mówi, że trzeba rozwiązać SLD, że SLD się przeżył, że formuła jest do niczego, nikomu nie potrzebna, to tego żadna partia by nie tolerowała. SLD też nie będzie tolerował.

Krótka jest droga od socjaldemokraty do autokraty.

- Proszę pana, przynależność do partii politycznej nie jest obowiązkiem. Jak ktoś wstępuje do partii politycznej to po to, żeby działał na rzecz sukcesu tej partii, a nie jej klęski.

To musi ją kochać? Od początku, od zarania, do śmierci?

- Nie musi kochać, ale nie musi działać na rzecz jej klęski.

Jakie doświadczenie i jakie funkcje publiczne sprawowane przez panią Magdalenę Ogórek predestynują ją do stanowiska Prezydenta Rzeczpospolitej, zwierzchnika sił zbrojnych, strażnika suwerenności i bezpieczeństwa państwa?

- A jakie funkcje publiczne miał Lech Wałęsa, kiedy przejmował rolę głowy państwa?

Był przewodniczącym Solidarności. Jawnej, podziemnej. Był laureatem Pokojowej Nagrody Nobla. Był twórcą Okrągłego Stołu. Był uczestnikiem obrad Okrągłego Stołu.

- Proszę pana, nikt nie rodzi się prezydentem, nikt się nie rodzi premierem. Pani Magdalena Ogórek jest przedstawicielką tej młodej Polski, tej europejskiej Polski. Tego pokolenia, które powinno wchodzić coraz szerzej do polskiej polityki. I SLD to umożliwia. Tak jak SLD otworzył kiedyś drzwi Polsce do Unii Europejskiej, to teraz chce otwierać drzwi młodym Polkom do zajmowania najwyższych stanowisk.

Ale zupełnie serio: Pan nie czuje tego, że partia, która wydała prezydenta, która wydała z siebie trzech albo czterech premierów, wystawia w wyborach prezydenckich kogoś bez kompletnie żadnego doświadczenia politycznego... Gdyby zrobiłby to ktoś inny, pan pierwszy łkałby ze śmiechu.

- Nie, uważałbym to za bardzo ciekawą propozycję, bo w polityce trzeba podejmować decyzje, które zawierają pewien ładunek ryzyka. Ale decyzje, które coś otwierają, coś wnoszą, coś zapowiadają nowego i pani doktor Ogórek jest symbolem takich zmian. Zmian skierowanych bardziej na przyszłość, zmian jakościowych. Ma największy potencjał rozwojowy.

Dla pana to jest podwójne ryzyko, bo jak ona dostanie zły wynik, to wszyscy "Huzia na Józia" i "Huzia na Lesia" powiedzą: wina Millera. Jak dostanie dobry, to wszyscy powiedzą: Widzisz Leszek, są lepsi od Ciebie, młodsi.

- Moje ryzyko jest tutaj nie tak bardzo istotne. Chodzi po prostu o to, by polscy wyborcy otrzymali propozycje, która ich zainteresuje, a jak ja się spotykam z ludźmi na ulicach, na dworcach kolejowych, to bardzo wiele osób podchodzi do mnie i mówi: panie Leszku, panie premierze, to bardzo ciekawa propozycja, na pewno będziemy głosować.

A myśli pan, że Leszek Miller by ich nie zainteresował jako kandydat na prezydenta?

- Nie, dlatego że ja bym nie wyszedł poza tradycyjny elektorat lewicy, natomiast pani doktor Ogórek ma taką okazję, że nie gubiąc elektoratu lewicy, może zogniskować wokół siebie poparcie nowych wyborców, w tym również takich, którzy do tej pory nie głosowali.

Rozumiem, że skoro nadaje się na prezydenta, to i na następcę Leszka Millera właściwie też się nadaje?

- Tak, oczywiście.

Czyli widzi pan w niej swoją następczynię?

- Widzę w niej wielki potencjał i na pewno już wygrała, bo stała się rozpoznawalnym politykiem i niezależnie jak się dalej potoczą losy kampanii prezydenckiej, to na pewno w polskiej polityce zaistnieje na trwałe.

A to, że politycy PIS-u tak strasznie się radują z tej kandydatury, to trochę pana nie niepokoi?

- Nie, chętnie bym zobaczył, że Magdalenę Ogórek popiera PiS, Platforma Obywatelska, PSL, SLD, Ruch Palikota. Proszę uprzejmie.

Panie premierze, co jest dla Polski ważniejsze? Sytuacja w Iraku albo w Afganistanie, czy to co dzieje się na wschodzie Ukrainy?

- W Iraku.

W Iraku? Ważniejsza jest niż w centrum Ukrainy?

- Zagrożenie z Państwa Islamskiego jest największe w tej chwili.

A 10 lat temu? Kiedy wchodziliśmy do Iraku też było większe niż dzisiaj?

- Teraz uważam, że jest ważniejsze dlatego, że międzynarodowy islamski terroryzm jest o wiele silniejszy niż kiedyś.

A dlaczego pan, który wysyłał wojska polskie w misje antyterrorystyczne dzisiaj tak bardzo burzy się, kiedy ktoś inny proponuje, żeby wysłać je na wschód Ukrainy?

- Bo to była operacja uzgodniona z sojusznikami, to była....

Sojusznicy o Iraku różne rzeczy mówili.

- ...operacja koalicji antyterrorystycznej. Proszę pana, mówię o tych, którzy się, wtedy zdecydowali na słuszny krok. Natomiast pchanie się teraz w awanturę na Ukrainie, opowiadanie o tym, że polskie wojska mogą tam gdzieś w Donbasie walczyć... Jak ktoś chce jechać to niech jedzie. Jest batalion Azow na przykład, symboliką ukraińskiej powstańczej armii, no może, by się to komuś spodobało?

Ale mówimy o polskich oficerach na przykład, którzy mogliby pomóc Ukraińcom w ich walce z separatystami. Dlaczego nie?

- Właśnie dlatego nie, bo nie ma takiej międzynarodowej akcji i nikt jej na planuje. Natomiast polscy oficerowie jako rozjemcy, na przykład w jakiś międzynarodowych siłach to tak , to sobie wyobrażam.

Leszek Miller, szef SLD, dziękuję bardzo.

- Dziękuję bardzo.

Konrad Piasecki


Ogórek wygra, bo jest młodą kobietą! Zgadzacie się z Millerem?

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy