Leszek Miller uderzony w głowę i oblany nieznaną substancją

Przewodniczący SLD Leszek Miller został w piątek wieczorem uderzony w Sieradzu przez nieznanego mężczyznę i oblany nieznaną substancją. Działacze Sojuszu złożyli w tej sprawie doniesienie na policję. Nie wykluczają, że wystąpią o ochronę osobistą dla b. premiera.

O ataku poinformował PAP rzecznik Sojuszu Dariusz Joński.       

Reklama

Według jego relacji Miller - wraz z innymi politykami SLD - uczestniczył w Sieradzu w koncercie muzyki poważnej. Po zakończeniu koncertu został nagle zaatakowany przez nieznanego mężczyznę, który uderzył b. premiera w tył głowy foliową torebką napełnioną nieznaną substancją, wykrzykując przy tym coś niezrozumiałego.       

 "Uderzenie było tak mocne, że torba się rozerwała, a substancja o bardzo nieprzyjemnym zapachu oblała premiera" - powiedział Joński.       

Po zdarzeniu lider SLD wrócił do domu, a jego partyjni koledzy złożyli sieradzkiej policji doniesienie o "naruszeniu nietykalności cielesnej funkcjonariusza publicznego". Joński ma nadzieję, że sprawca ataku zostanie zatrzymany, tym bardziej, że było wielu świadków tego incydentu, lokalne media nagrywały wizytę Millera.       

Radosław Gwis z Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi potwierdził, że takie doniesienie przyjęła sieradzka policja. Dodał, że wszczęto w tej sprawie postępowanie. "Policja będzie ustalać świadków zdarzenia, typować sprawcę. Za ten czyn grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności" - wyjaśnił.       

 Sam Miller na twitterze napisał, że "oprócz zniszczonego ubrania nic się nie stało" i podziękował za słowa życzliwości.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje