Lewica nie wie, czy poprze wnioski PiS

Złożone przez PiS wnioski o odwołanie marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego i wicemarszałka Stefana Niesiołowskiego mają małe szanse na powodzenie. Zdecydowanie krytykują je PO i PSL. Lewica nie podjęła jeszcze decyzji jak będzie głosować w tej sprawie.

PiS złożyło wniosek o odwołanie Komorowskiego po posiedzeniu komisji Komisji Sprawiedliwości. Posłowie tego klubu chcieli, by Komorowski wyjaśnił przed komisją sprawę swych spotkań z oficerem wojskowych służb specjalnych PRL Aleksandrem Lichockim. Marszałek nie uczestniczył w posiedzeniu - przebywał z wizytą w Brukseli.

Reklama

Posłowie PiS argumentowali na wtorkowej konferencji prasowej, że Komorowski "to być może najbardziej upolityczniony marszałek w historii Sejmu".

We wniosku wśród powodów o jego odwołanie wymieniono m.in. wątki jego "niejasnych kontaktów z oficerami WSI" oraz jego zachowanie podczas zamieszania wokół uchylenia immunitetu Zbigniewowi Ziobrze. PiS ocenia w nim, że "bilans ponad półrocznej pracy obecnego marszałka to balansowanie na granicy prawa".

Zdaniem szefa klubu PO Zbigniewa Chlebowskiego, złożenie przez PiS wniosku o odwołanie Komorowskiego to "zadyma wywołaną przez polityków PiS". "Świadomie używam mocnego słowa zadyma, ponieważ ja nie jestem w stanie inaczej tego określić" - powiedział na konferencji prasowej w Sejmie.

- Pan marszałek Komorowski znacznie wcześniej miał zaplanowane dzisiaj spotkanie w Brukseli, ważne spotkanie symboliczne, związane z wystawą poświęconą pamięci zmarłego Bronisława Geremka - zaznaczył Chlebowski.

Jego zdaniem, reakcja PiS-u jest niepoważna tym bardziej, że politycy tego ugrupowania wiedzieli, że Komorowski będzie we wtorek za granicą.

Polityk tłumaczył, że zgodnie z regulaminem Sejmu przewodniczący komisji ma obowiązek zwołać jej posiedzenie na wniosek grupy posłów. Dodał jednak, że to kogo komisja zaprosi zależy tylko od niej. W opinii szefa klubu PO, jeśli komisja poprosi marszałka na swoje posiedzenie Komorowski na pewno nie odmówi.

Według informacji Platforma w odpowiedzi na wnioski PiS może złożyć wniosek o odwołanie wicemarszałka Sejmu Krzysztofa Putry (PiS). Wiceprzewodniczący PO Waldy Dzikowski przyznał w rozmowie, że jego klub w najbliższym czasie rozważy taki krok.

Według szefa SLD Grzegorza Napieralskiego, decyzję w sprawie ewentualnego poparcia wniosków PiS o odwołanie Komorowskiego i Niesiołowskiego podejmą kierownictwo Sojuszu i klub Lewicy.

- Na pewno nie chcemy uczestniczyć w hucpie politycznej, natomiast do jednego i drugiego marszałka mamy olbrzymie zastrzeżenia - powiedział Napieralski.

Jak dodał, Niesiołowskiemu SLD zarzuca m.in. "zachowanie i wypowiedzi, które nie przystoją wicemarszałkowi", a Komorowskiemu m.in. to, że przetrzymuje projekty ustaw klubu Lewicy.

Z kolei poseł Eugeniusz Kłopotek(PSL) uważa, że nie ma "żadnych szans" na odwołanie Komorowskiego i Niesiołowskiego.

- PiS od dawna zapowiadał, że będzie chciał odwoływać marszałków z Platformy Obywatelskiej, ale póki co, nie ma na to żadnych szans - powiedział.

Kłopotek podkreślił, że koalicja obroni marszałków i mogą oni "spać spokojnie".

Jak dodał "opozycja ma swoje ekstra, dodatkowe prawa, pytanie tylko na ile będą one skuteczne; akurat w tym przypadku będą nieskuteczne".

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje