Lubnauer: To nie pani premier decyduje

- Słowa pana Krzysztofa Łapińskiego podkreślają, że rola pani premier to bycie zasłoną dymną, że nie ma nic do powiedzenia, że nie ona zdecyduje, czy minister Macierewicz dalej będzie niszczył polską armię - powiedziała Interii szefowa klubu Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer, komentując słowa prezydenckiego rzecznika. Z kolei wiceszef Kancelarii Prezydenta Paweł Mucha zapewnił, że wypowiedź Łapińskiego została błędnie odebrana.

Rzecznik prezydenta pytany był we wtorek w Krynicy o doniesienia medialne na temat tego, że Andrzej Duda miał rozmawiać z premier Beatą Szydło o konieczności zdymisjonowania szefa MON Antoniego Macierewicza. 

Reklama

"Jeśli prezydent miałby oczekiwania co do zmian w składzie Rady Ministrów, to na pewno by je wyraził prezesowi PiS Jarosławowi Kaczyńskiemu. Nie mam informacji, by takie propozycje formułował" - powiedział Krzysztof Łapiński. 

Lubnauer o zasłonie dymnej PiS

Zdaniem szefowej klubu Nowoczesnej, słowa rzecznika prezydenta pokazują "prawdziwą pozycję" premier Beaty Szydło. 

- Pani premier jest tylko listkiem figowym, żeby zakryć tę śmieszną twarz PiS, jaką jest Jarosław Kaczyński. PiS bardzo długo było taką partią obciachu, dlatego postanowili zastosować manewr zasłaniający - zasłonę dymną w postaci Andrzeja Dudy i Beaty Szydło. W tej chwili słowa pana Łapińskiego podkreślają, że rola pani premier Beaty Szydło jest byciem tą zasłoną, że nie ma nic do powiedzenia, że nie ona zadecyduje, czy minister Macierewicz będzie dalej niszczył polską armię, czy nie - powiedziała w rozmowie z Interią.

- Oczekiwałam od prezydenta, że w kwestii ministra Macierewicza zadziała bardzo energicznie, nie tylko zażąda dymisji, ale i doprowadzi do tego, żeby jego żądanie stało się rzeczywistością - dodała.

W jej ocenie, jeżeli prezydent Andrzej Duda nie doprowadzi do dymisji ministra Macierewicza, to pokaże, że jest "słabym prezydentem, politykiem, który ma niewiele do powiedzenia". 

- Słowa pana Łapińskiego są podwójnie niepokojące. Z jednej strony pokazują słabość pana prezydenta, który nie chce skutecznie zadziałać w sprawie pana ministra Macierewicza, a z drugiej strony pokazują, że pani premier została chyba "Człowiekiem Roku" w zastępstwie za Jarosława Kaczyńskiego, który odebrał tę nagrodę w 2015 r., więc nie można było powtórzyć tego wydarzenia - powiedziała, nawiązując do nagrody, którą podczas krynickiego forum otrzymała premier Beata Szydło.

Źle zrozumiano intencję rzecznika?

Do wypowiedzi rzecznika prezydenta odniósł się również w rozmowie z Interią wiceszef Kancelarii Prezydenta Paweł Mucha. Jak podkreślił, Krzysztof Łapiński nawiązywał do kwestii, która wprost wynika z treści konstytucji.

- Prezydent dokonuje zmian w składzie Rady Ministrów na wniosek prezesa Rady Ministrów i bardzo wyraźnie to w wypowiedzi pana ministra Łapińskiego wybrzmiało - tłumaczył Paweł Mucha.

- Drugą częścią wypowiedzi pana ministra była kwestia odniesienia się do tego, że - według jego wiedzy - nie było konsultacji, co do zmian w składzie Rady Ministrów ani z panią premier, ani z liderem obozu politycznego Prawa i Sprawiedliwości - powiedział w rozmowie z Interią.

- Gdyby pan prezydent chciał prowadzić konsultacje, to rzeczą zrozumiałą jest, że partnerem do rozmowy jest prezes Rady Ministrów, ale są też kontakty oczywiście z całym obozem politycznym, a liderem obozu jest pan prezes Jarosław Kaczyński - dodał.

Wypowiedź prezydenckiego rzecznika wywołała lawinę komentarzy, nie tylko w opozycji, ale również w obozie władzy. "Słowa Krzysztofa Łapińskiego o wpływie pani Beaty Szydło na skład rządu świadczą o braku kompetencji albo złym wychowaniu. Gdybym był jego szefem zwolniłbym go" - napisał na Twitterze marszałek Senatu Stanisław Karczewski.


Jolanta Kamińska, Krynica 

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy