Macierewicz: Nie jestem stroną "konfliktu" z prezydentem

- Bywam używany jako narzędzie lub cel, ale na pewno nie jestem stroną tego konfliktu i nie mam zamiaru być. Nie taka jest rola szefa MON - w ten sposób minister obrony narodowej Antoni Macierewicz odpowiedział na pytanie o to, "komu zależy na podsycaniu konfliktu z prezydentem".

Macierewicz został spytany w środę w Polskim Radiu 24 o to, "komu - jego zdaniem - zależy na podsycaniu konfliktu z prezydentem". "Czy państwo słyszeliście jakąkolwiek moją wypowiedź podczas pełnienia funkcji ministra obrony narodowej w tej sprawie? Wydaje mi się, że nie. Nie było takich wypowiedzi i nie będzie takich wypowiedzi" - odparł.    

Reklama

"Bywam używany jako narzędzie w tej sprawie przez kogoś, albo cel, ale na pewno nie jestem stroną tego konfliktu i nie mam zamiaru być" - podkreślił szef MON. Dodał, że "nie taka jest rola" ministra obrony narodowej.   

Macierewicz został też spytany o doniesienia medialne o tym, że "ceną" za podpisanie przez prezydenta Andrzeja Dudę ustaw o Sądzie Najwyższym i KRS ma być jego dymisja. 

"Nie komentuję medialnych wypowiedzi, które są częścią jakichś działań" - odpowiedział minister. Zaznaczył, że należy śledzić podobne doniesienia, ale nie są one warte komentowania.   

O różnicach poglądów między BBN a MON mówili w ostatnich tygodniach zarówno szef BBN Paweł Soloch jak i wiceministrowie obrony narodowej: Michał Dworczyk i Bartosz Kownacki.    

Kwestie sporne między oboma ośrodkami ws. przyszłego systemu kierowania i dowodzenia wojskiem dotyczą m.in. prerogatyw prezydenta i samych struktur. Nowy system ma przywrócić odrębne dowództwa rodzajów sił zbrojnych. Koncepcja MON nie przewiduje jednak postulowanego przez BBN połączonego dowództwa mającego koordynować współdziałanie sił lądowych, powietrznych, morskich i specjalnych oraz obrony terytorialnej. Resort obrony proponuje zarazem powołanie Inspektoratu Szkolenia i Dowodzenia, którego szef byłby mianowany przez ministra obrony, podczas gdy dowódców RSZ mianowałby prezydent.   

Brak uzgodnień dotyczących nowego system kierowania i dowodzenia i trwające prace nad nim były powodem - jak podawało BBN - odłożenia przez prezydenta nominacji generalskich. 

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje