Macierewicz: Skąd minister Gwizdała zna materiały?

Nie mam żadnych podstaw do tego, by sądzić, że wiceszef BBN Dariusz Gwizdała zna materiały w sprawie gen. Kraszewskiego - ocenił w TVP 1 szef MON Antoni Macierewicz, odnosząc się do wypowiedzi Gwizdały, w której wyraził on obawy co do intencji postępowania wszczętego w sprawie generała.

"Pozbawiony dostępu do informacji niejawnych i poddany procedurze sprawdzającej gen. Jarosław Kraszewski ma być prześwietlany pod kątem podejrzanych - według SKW - kontaktów z ukraińskimi wojskowymi" - napisał w czwartek "Dziennik Gazeta Prawna". 

Reklama

Według informacji gazety współpracujący z prezydentem Andrzejem Dudą oficer podczas natowsko-ukraińskich ćwiczeń w 2012 r. miał przyjąć od jednego z ukraińskich wojskowych butelkę alkoholu. Wartość alkoholu była jednak na tyle niska, że generał nie musiał odnotowywać go w pisemnym sprawozdaniu o otrzymywanych prezentach.

"Nie otrzymaliśmy jakichkolwiek informacji mogących podważyć wiarygodność generała. Stąd nasze daleko idące obawy co do faktycznych intencji wszczęcia postępowania. Z każdym dniem jego przedłużania sytuacja staje się coraz bardziej kuriozalna i nie do zaakceptowania" - powiedział "DGP" zastępca szefa BBN Dariusz Gwizdała.

O komentarz do tych doniesień poproszony został w TVP 1 szef MON Antoni Macierewicz.

"Po pierwsze ciekawy jestem, skąd pan minister Gwizdała zna materiały, które stanowią podstawę działań Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Ja ich nie znam, w związku z tym mam taką hipotezę roboczą, że to jest coś w rodzaju literatury, nazwijmy to sensacyjnej" - ocenił minister. 

"Nie mam żadnych podstaw, by sądzić, ze pan minister Gwizdała ma jakąkolwiek wiedzę na temat rzeczywistych materiałów, ja tej wiedzy nie mam, w związku z tym traktuję to jako literaturę quasi-sensacyjną" - zaznaczył.

Minister był pytany, czy wszczęte w czerwcu postępowanie sprawdzające musi trwać tak długo. Wszczęcie postępowania - które zgodnie z przepisami ustawy o ochronie informacji niejawnych może trwać do 12 miesięcy - oznacza czasowe odebranie dostępu do informacji niejawnych, a tym samym - jak stwierdziło Biuro - uniemożliwienie generałowi wykonywania w pełnym zakresie obowiązków służbowych w BBN.

Macierewicz podkreślił, że czas ustawowo przeznaczony na tego typu działania wynosi co najmniej rok.Szef MON przypomniał też, że w ostatnich dniach szef SKW Piotr Bączek stwierdził, że postępowanie dotyczące gen. Kraszewskiego zamknie się w okresie "półrocznym".

"To bardzo krótki termin, jak na tego typu postępowanie. Powiem szczerze, że nie znam tak szybkiego postępowania sprawdzającego, kontrolnego" - ocenił minister. 

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje