Mariusz Błaszczak: Jedna fundacja beneficjentem w kilku ministerstwach? To nie jest zdrowa sytuacja

"Reakcja organizacji pozarządowych jest bardzo zła, to histeryczna reakcja" - powiedział w Popołudniowej rozmowie w RMF FM Mariusz Błaszczak pytany o projekt ustawy powołującej Narodowe Centrum Społeczeństwa Obywatelskiego. Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji w rozmowie z Marcinem Zaborskim powiedział, że przez wiele lat była sytuacja taka, w której tylko niektóre z fundacji, organizacji pozarządowych czepały korzyści ze swoich działalności. "Czerpanie korzyści z działalnosci fundacji jest czymś złym" - podkreślił Błaszczak. "Trzeba zmienić to, że jedna fundacja jest beneficjentem w kilku ministerstwach. To nie jest zdrowa sytuacja. Pieniądze pochodzą z tego samego budżetu" - dodał minister. Przyznał także, że nie potrafi odpowiedzieć na pytanie, kiedy poznamy projekt nowej ustawy.

Marcin Zaborski, RMF FM: Gościem jest minister spraw wewnętrznych i administracji, wiceprezes PiS Mariusz Błaszczak.

Reklama

Mariusz Błaszczak: Dobry wieczór.

Po kolizji kolumny rządowej z polskimi ministrami w Izraelu, wie pan już dlaczego jeden z kierowców nagle gwałtownie zahamował i spowodował kraksę?

Nie, to strona izraelska prowadzi śledztwo w tej sprawie. To strona izraelska zapewniała bezpieczeństwo i transport polskiej delegacji. Wiem na pewno. Rozmawiałem wczoraj również z panią premier, że nic się nie stało poważnego...

Ale to znaczy, ze polskiego śledztwa w tej sprawie nie będzie, nie jest potrzebne?

Zobaczymy, jakie będą ustalenia izraelskie, myślę, że będą to ustalenia, które pozwolą wyjaśnić dogłębnie całą tę sprawę. 

I Biuro Ochrony Rządu poprosiło już o te ustalenia stronę izraelską?

Tak, tak.

A już je otrzymaliśmy?

Z tego co wiem - nie, jeszcze...

Czekamy.

Tak.

A kiedy poznamy zapowiadany przez panią premier projekt ustawy powołującej Narodowe Centrum Społeczeństwa Obywatelskiego, panie ministrze?

Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie, to nie jest zakres mojej odpowiedzialności. Oczywiście wiem, że taki projekt jest, on wynika z programu PiS, kiedy się pojawi - nie mam takiej wiedzy.

Beata Szydło mówi, że to nowe centrum miałoby uporządkować całą sferę NGO'sów, a na to przedstawiciele organizacji pozarządowych mówią tak: pani premier pokazuje, ze nie ma do nas zaufania.

Nie, ja myślę, ze to jest bardzo zła reakcja, histeryczna reakcja, zresztą przed wejściem na antenę rozmawialiśmy na ten temat, dzisiejsza publikacja w "Gazecie Wyborczej", tytuł: "Rząd kładzie łapę na trzecim sektorze". Ja sobie żartuję, że jeszcze nie było epitetu: brudną łapę... No to nie ma sensu. To w ogóle nie ma sensu. 

Ja nie mówię o reakcji "Gazety Wyborczej", tylko o reakcji np. portalu NGO.pl, który prowadzony jest przez tę organizację i one piszą tak: obszar trzeciego sektora jest od lat uregulowany, od 2003 roku mamy ustawę o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie. To co trzeba jeszcze uporządkować w obszarze NGO?

Ja powiedziałem o "Gazecie Wyborczej", dlatego że jest pewna zbieżność między "Gazetą Wyborczą" a np. Fundacją Batorego. Ta zbieżność związana jest z osobą Sorosa. 

I co z tego wynika, panie ministrze?

Nie, nie, tylko pokazuje, że takie zaangażowanie "Gazety Wyborczej" też jest objawem histerycznej reakcji. 

Ale ktoś powie: coś pan insynuuje, coś pan sugeruje. 

Nie, ale przeciez mówię tylko o faktach. Natomiast chodzi o to, że przez wiele lat była sytuacja taka, w której tylko niektóre z fundacji, z organizacji pozarządowych czerpały korzyści ze swojej działaności. W ogóle czerpanie korzyści z działalności fundacji jest czymś złym. Kiedy spogladamy i otrzymujemy informację, że 70 proc. kosztów poszczególnych fundacji związanych jest z wynagrodzeniami dla ich pracowników, to tak być nie powinno. 

I ta ustawa, którą pani premier zapowiada, wprowadzi jakieś ograniczenia w tym obszarze na przykład?

Ta ustawa pozwoli na stworzenie bardzo czytelnych kryteriów, dzięki którym będziemy wszyscy mieli jasność co do tego, na jakiej zasadzie otrzymają wsparcie poszczególne fundacje. A zresztą teę jest czymś niepokojącym, że te fundacje żyją z budżetu państwa. Dla mnie mecenat to jest rozdawanie pieniędzy, a nie pozyskiwanie. 

Ale to nie będzie pieniędzy budżetowych dla fundacji, to chce pan powiedzieć? 

Nie, nie. Ja tylko pokazuję, że to nie jest właściwa sytuacja, w której fundacje żyją z pieniędzy budżetowych.

Ale nadal będą żyły, rozumiem?

Fundacje powinny żyć, moim zdaniem, taki powinien być cel naszych działań, wtedy jest społeczeństwo obywatelskie, kiedy fundacje zajmują się wspieraniem określonych spraw, a nie pozyskiwaniem...

Minister Elżbieta Witek mówi: "Chodzi o to, żeby te pieniądze, które idą na fundacje były pod jakąś kontrolą". To brzmi trochę tak panie ministrze, jakby dzisiaj nie były pod kontrolą. 

No nie wiem, co pani minister miała na myśli. To jest tak, że pewnie należałoby przeczytać kontekst tej wypowiedzi. Natomiast dla mnie nie ulega żadnej wątpliwości, że sytuacja w której jedna fundacja czy jedna organizacja pozarządowa otrzymuje wsparcie z kilku ministerstw, bo te pieniądze są podzielone w kilku ministerstwach, nie jest to sytuacją zdrową.   

Panie ministrze, ale te fundacje, te organizacje co roku składają sprawozdania w urzędach skarbowych. 

Tak, oczywiście.

Te, które mają status organizacji pożytku publicznego - także do ministra pracy. No i fundacje sprawozdają też przed nadzorującymi je ministrami. A stowarzyszenia jeszcze u starosty się sprawozdają. Czyli jest kontrola?

No teoretycznie tak...

To co trzeba zmienić?

...ale praktyka pokazuje, że chociażby trzeba zmienić to, że jedna fundacja jest beneficjentem w kilku ministerstwach. To nie jest zdrowa sytuacja. Myślę, że przecież pieniądze pochodzą z tego samego budżetu. To jest budżet państwa. A w ogóle, dla mnie, zasada podstawowa powinna wyglądać w ten sposób, że fundacje nie powinny koncertować swojej uwagi na pozyskiwaniu z budżetu państwa, tylko na wspomaganiu, wspieraniu tych zadań, które mają w statucie. 

To w programie Prawa i Sprawiedliwości mamy taki zapis, że potrzebna jest nowelizacja ustawy o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie m.in. i tu cytat: "W kierunku poprawy działania mechanizmu jednego procenta". Co trzeba zmienić, żeby ten mechanizm działał inaczej, lepiej? 

Panie redaktorze, to jest rzeczywiście program Prawa i Sprawiedliwości. Ja nie jestem autorem całego programu.

Jest pan wiceprezesem Prawa i Sprawiedliwości, wiceszefem klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości.

Ale już od roku, a nawet od ponad roku, koncentruję swoją uwagę na dziedzinie, za którą odpowiadam, a więc na bezpieczeństwie państwa. 

Program powstał w 2014 roku. Wtedy był pan ważnym politykiem Prawa i Sprawiedliwości, i w klubie parlamentarnym PiS-u także.

To prawda, ale wykładni nie przedstawię.

Czyli nie wiemy co to znaczy, jak ten mechanizm ma być zmieniony? 

Nie, nie, to proszę zaprosić osoby odpowiedzialne w PiS, w rządzie, za te działania.

Zapraszam pana ministra Lipińskiego od tygodni, niestety nie udaje się umówić na rozmowę, ale będę próbował dalej, mam nadzieję, że pan się do niego uśmiechnie i to jakoś pomoże, i słuchacze też będą mieli okazję z panem ministrem się spotkać. Panie ministrze, PiS chce wyprosić dziennikarzy z Sejmu?

Panie redaktorze, no oczywiście możemy rozmawiać, ale za chwilę czas naszej audycji się skończy, a wczoraj odbyło się spotkanie Grupy Wyszehradzkiej w Polsce. To jest niezwykle istotne.

Porozmawiamy i o tym panie ministrze, ale pytanie jest bardzo ważne. Pytanie o dziennikarzy w Sejmie jest nieistotne?

Nie, nie, bo to znowu jest taki ping-pong, który chce pan uprawiać.

Nie ping-pong, pytanie. 28 redaktorów naczelnych pisze do Marszałka Sejmu. Są tam naczelni Gazety Polskiej, Do Rzeczy, Faktu, Super Expressu, Newsweeka, Tygodnika Powszechnego. 

Świetnie. I cóż Marszałek Sejmu na to?

Właśnie, mówi, że zmieniane będą przepisy dotyczące pracy dziennikarzy w Sejmie.

No to proszę, zapewniam pana redaktora, że również uśmiechnę się do Marszałka Sejmu, żeby przyszedł to pana audycji i żebyście panowie na ten temat porozmawiali.

A pan popiera pomysł ograniczenia możliwości poruszania się dziennikarzy po Sejmie?

Nie wiem na czym on polega, naprawdę nie studiowałem... Proszę sobie wyobrazić, że moja praca pochłania mój czas, również mój czas prywatny, nie mówię tego po to, żeby się żalić, ale zajmuję się bezpieczeństwem państwa, zajmuję się administracją, zajmuję się także sprawami dotyczącymi kryzysu migracyjnego, jaki ma miejsce w UE.

W Sejmie to nie jest administracja? To nie jest bezpieczeństwo państwa, panie ministrze.

Administracja w sensie wojewodów, wojewodowie są reprezentantami rządu w terenie i rzeczywiście nadzoruję ich pracę.

Marszałek Senatu Stanisław Karczewski przy okazji zapowiadania tych zmian mówił, że o to chodzi, żeby nie dochodziło do takich sytuacji, że dziennikarz w krótkich majteczkach, w krótkich spodenkach i trampkach albo w pepegach czy japonkach biegał wokół posłów i senatorów. Zdarzyło się panu, że biegał ktoś wokół pana w pepegach czy japonkach?


Ja myślę, że strój, odpowiedni strój, powinien wyróżniać się pozytywnie. Dziennikarzy, ale także i polityków. Tak, to jest strój naszej pracy. 

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje