Mazurek: Nagrody przekazali wszyscy czynni politycy

Wicemarszałek Sejmu Beata Mazurek powiedziała w środę, że wszyscy czynni politycy, którzy są w parlamencie i byli zobligowani, żeby przekazać nagrody za pracę w rządzie b. premier Beaty Szydło, przekazali je. Nagród nie przekazały trzy osoby, ale one "już w polityce nie są" - dodała.

Rzeczniczka PiS była pytana przez dziennikarzy w Sejmie o to, czy wszyscy ministrowie i wiceministrowie oddali nagrody, które otrzymali za pracę w rządzie b. premier Beaty Szydło.

Reklama

"Wszystkie osoby, które są czynnymi politykami, które są w parlamencie, które były zobligowane, żeby przekazać te pieniądze, przekazały je - poza trzema osobami, które już w polityce nie są" - oświadczyła.

"Jedna osoba nie przekazała informacji, ale to nie oznacza, że nie zwróciła, bo nie mamy z nią kontaktu" - poinformowała wicemarszałek Sejmu.

Mazurek powiedziała, że spośród parlamentarzystów prawie wszyscy przekazali nagrody do Caritasu. "Kilka przypadków jest, że zrobili to na inne fundacje, ale całość pieniędzy została przekazana" - mówiła.

"Część osób pokazała nam przelewy, część nas poinformowała, ale nie jest to żadną tajemnicą. Państwo możecie pytać Caritas, czy te pieniądze zostały przekazane (...). Jestem przekonana, że informacje, które zostały nam przekazane, są informacjami wiarygodnymi" - oświadczyła.

Nie ma decyzji o wstrzymaniu prac nad obniżeniem uposażeń parlamentarzystów

Mazurek pytana w Sejmie o nieoficjalne informacje, że prace nad tą ustawą zostały wstrzymane, ponieważ prezydent zamierza ją zawetować, powiedziała: "Nie będę dywagowała na ten temat, bo ja nic o tym nie wiem, żeby Senat wstrzymał prace nad tą ustawą, decyzji politycznej absolutnie takiej nie ma". "Natomiast, co do decyzji prezydenta - wiemy, że prezydent może podpisać, zawetować ustawę, albo skierować ją do TK" - dodała.

We wtorek z kolei Rada Ministrów przyjęła rozporządzenie ws. wynagradzania pracowników samorządowych, które przewiduje obniżenie - średnio o 20 proc. - minimalnego i maksymalnego wynagrodzenia zasadniczego osób pełniących funkcje zarządzające w jednostkach samorządu terytorialnego lub związkach jednostek samorządu terytorialnego, zatrudnianych na podstawie wyboru albo powołania.

Związku Gmin Wiejskich RP opublikował oświadczenie, w którym czytamy m.in., że "zastosowanie stawek płac przewidzianych w projekcie, skutkować będzie destabilizacją hierarchii stanowisk urzędniczych wewnątrz kadry kierowniczej jednostek samorządu terytorialnego i pogłębiona zostanie dysproporcja pomiędzy funkcjonariuszami z wyboru i powołania".

Mazurek pytana o stanowisko samorządowców, że "obniżenie ich uposażeń niszczy samorządność", powiedziała, że "to nie są aż tak duże pieniądze, żeby niszczyły samorządność". Podkreśliła, że "wynagrodzenie nie ma wpływu na samorządność, (ponieważ) o samorządności decyduje to, w jaki sposób zarządza się daną gminą, powiatem czy województwem". "Nie przesadzajmy" - apelowała.

Ustawa obniżająca uposażenia dla parlamentarzystów jest pokłosiem sprawy nagród przyznanych ministrom rządu Beaty Szydło. W lutym, w odpowiedzi na interpelację Krzysztofa Brejzy (PO) z grudnia ub.r., przedstawiono tabelę z łącznymi kwotami nagród brutto dla poszczególnych ministrów w 2017 r. Według tabeli nagrody otrzymało 21 konstytucyjnych ministrów w wysokości od 65 tys. zł do ponad 80 tys. zł rocznie; 12 ministrów w KPRM od blisko 37 tys. do prawie 60 tys. zł rocznie oraz ówczesna premier Beata Szydło (65 100 zł).

Według obecnie obowiązujących przepisów, uposażenie posła i senatora odpowiada wysokości wynagrodzenia podsekretarza stanu, ustalonego na podstawie przepisów o wynagrodzeniu osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe, z wyłączeniem dodatku z tytułu wysługi lat.

Zgodnie z ustawą o wykonywaniu mandatu posła i senatora uposażenie parlamentarzysty jest traktowane jako wynagrodzenie ze stosunku pracy. Według informacji na stronie internetowej Sejmu, wysokość uposażenia poselskiego wynosi obecnie 10.020,80 zł brutto. Posłowie i senatorowie otrzymują też dietę parlamentarną, czyli środki finansowe na pokrycie wydatków związanych z wykonywaniem mandatu na terenie kraju. Dieta wynosi 25 proc. uposażenia. Obecnie jest to 2.505,20 zł brutto. Dieta parlamentarna jest wolna od podatku dochodowego od osób fizycznych w granicach określonych w przepisach dla diet otrzymywanych z tytułu pełnienia obowiązków obywatelskich. Obecnie zwolniona z PIT jest kwota 2.280,00 zł. 

Usuną protestujących z Sejmu?

Mazurek pytana w środę przez dziennikarzy w Sejmie, czy osoby niepełnosprawne i ich opiekunowie, nadal pozostaną na sejmowym korytarzu, powiedziała że protestujący twierdzą, iż będą protestować długo. Na pytanie, czy jest rozważany scenariusz usunięcia osób niepełnosprawnych z Sejmu, rzeczniczka PiS powiedziała, że nie ma takiej informacji.

Dopytywana, dlaczego założycielka Polskiej Akcji Humanitarnej Janina Ochojska nie może wejść do Sejmu, Mazurek powiedziała, że na prezydium Sejmu została poinformowana, iż ze względu na sytuację, która ma miejsce, dostęp do Sejmu będzie ograniczony. "Z drugiej strony dla opinii publicznej nie jest tajemnicą, że z uwagi na trwający protest, to ograniczenie obowiązywało i obowiązuje nadal" - podkreśliła.

W ocenie rzeczniczki PiS, postulaty z którymi osoby protestujące przyszły do Sejmu, zostały spełnione. "Te postulaty wychodzą naprzeciw nie tylko osób protestujących, ale całego środowiska osób niepełnosprawnych. Podnieśliśmy przecież rentę socjalną, daliśmy w innej formie, ale jednak dodatek rehabilitacyjny, czy świadczenia rehabilitacyjne, możliwość dostania się do lekarzy, daliśmy nowy pakiet działań dla osób niepełnosprawnych, działania systemowe, taką mapę drogową, która została wczoraj przedstawiona, której do tej pory nie było, daliśmy fundusz solidarnościowy, który będzie wspólnie z osobami niepełnosprawnymi, dzielony na ich potrzeby" - wyliczała Mazurek.

Protest opiekunów osób niepełnosprawnych i ich podopiecznych trwa od 18 kwietnia. Protestujący zgłaszali dwa postulaty - zrównania renty socjalnej z minimalną rentą z tytułu niezdolności do pracy oraz wprowadzenia dodatku "na życie", zwanego też "rehabilitacyjnym" dla osób niepełnosprawnych niezdolnych do samodzielnej egzystencji po ukończeniu 18. roku życia w kwocie 500 zł miesięcznie; zaproponowali, by dodatek był wprowadzany krocząco: od września 2018 r. 250 zł, od stycznia 2019 roku - dodatkowo 125 zł i od stycznia 2020 r. również 125 zł.

Protestujący uważają, że do tej pory zrealizowano jeden ze zgłaszanych przez nich postulatów. Chodzi o podniesienie renty socjalnej do 100 proc. kwoty najniższej renty z tytułu całkowitej niezdolności do pracy. Zgodnie z ustawą podpisaną przez prezydenta renta socjalna wzrośnie z 865,03 zł do 1029,80 zł.

Prezydent podpisał również ustawę wprowadzającą szczególne uprawnienia w dostępie do świadczeń opieki zdrowotnej, usług farmaceutycznych oraz wyrobów medycznych dla osób ze znacznym stopniem niepełnosprawności. Zdaniem autorów ustawy (posłów PiS), spełnia ona jeden z postulatów protestujących w Sejmie i przyniesie gospodarstwom z osobą niepełnosprawną miesięcznie około 520 zł oszczędności. Innego zdania są protestujący, którzy uważają, że ustawa to "wydmuszka" i nie realizuje ich żądań ws. dodatku.

We wtorek szefowe resortów: finansów i rodziny, zapowiedziały, że powstanie nowy państwowy fundusz celowy: Solidarnościowy Fundusz Wsparcia Osób Niepełnosprawnych. Fundusz będzie zasilany z części składki na Fundusz Pracy oraz z "daniny solidarnościowej" od osób zarabiających ponad 1 mln zł rocznie.   

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje