Mencwel: Na zatrzymaniu "bohaterów" reprywatyzacji skandal się nie kończy

Jan Mencwel z Miasto Jest Nasze podkreśla, że na kilku zatrzymaniach nawet bardzo poważnych osób - "bohaterów" naszej mapy reprywatyzacji - ten skandal się nie skończy. Odniósł się w ten sposób do zatrzymania przez CBA ośmiu osób. MJN prowadzi także swój audyt ws. reprywatyzacji.

Prezes MJN Jan Mencwel odniósł się na konferencji prasowej przed stołecznym ratuszem do zatrzymania ośmiu osób - m.in. adwokatów i rzeczoznawców - w sprawie tzw. dzikiej reprywatyzacji w stolicy.

Reklama

"To są bohaterowie naszych publikacji - mapy reprywatyzacji, której opublikowaliśmy dwie edycje. Pokazywaliśmy ich interesy w Warszawie i związki z urzędnikami ratusza. Kiedy pierwszy raz publikowaliśmy tę mapę mówiono o nas, że jesteśmy oszołomami, przesadzamy, że na pewno to nie może tak wyglądać. Chyba dzisiaj już nikt nie zaprzeczy, że z reprywatyzacją w Warszawie nie było wszystko w porządku, że to nie była normalna reprywatyzacja, jak jeszcze rok temu uparcie twierdziła pani prezydent (Warszawy)" - powiedział Mencwel.  

"Te zatrzymania, które wczoraj były to jest dopiero początek. Będziemy dalej działać i zmuszać zarówno władze miasta jak i władze krajowe do działań ws. reprywatyzacji. Na kilku zatrzymaniach nawet bardzo poważnych osób ten skandal się nie skończy"- ocenił prezes MJN.

W sprawie tzw. dzikiej reprywatyzacji w stolicy na polecenie Prokuratury Regionalnej we Wrocławiu zatrzymano osiem osób - m.in. adwokatów i rzeczoznawców - poinformowała PAP w czwartek Prokuratura Krajowa. Z ustaleń śledztwa wynika, że wyrządzili oni Skarbowi Państwa i spadkobiercom szkodę na ponad 46 mln zł.

Według PK chodzi m.in. o działki przy Pałacu Kultury i Nauki. Piotr Kaczorek z Wydziału Komunikacji Społecznej CBA powiedział w czwartek PAP, że zatrzymania dokonali funkcjonariusze Biura w Warszawie; wszyscy zatrzymani trafią do wrocławskiej prokuratury regionalnej, która prowadzi śledztwo w tej sprawie i nadzoruje działania CBA.

Działacze MJN zwrócili także uwagę, że stowarzyszenie zaczęło społeczny audyt reprywatyzacji, który jest - jak mówili - odpowiedzią na brak audytu ze strony miasta. MJN domaga się od stołecznego ratusza ujawnienia wszystkich decyzji zwrotowych w latach 2003-2016.

Karolina Rybska z MJN podkreśliła, że miesiąc temu złożono w tej sprawie ok. 2 tys. wniosków w ramach trybu dostępu do informacji publicznej. "Otrzymaliśmy pierwsze odpowiedzi od miasta. Z odpowiedzi wynika, że miasto zgadza się z tym, że jako stowarzyszenie jesteśmy uprawnieni do domagania się tych decyzji. Po drugie miasto deklaruje, że faktycznie te decyzje zostaną ujawnione. Po trzecie miasto zaproponowało formę ujawnienia decyzji w Biuletynie Informacji Publicznej" - powiedziała.

Oceniła, że jest to przełom "na drodze do przywrócenia transparentności procesowi reprywatyzacji w Warszawie". Liczy, że w czerwcu opublikowana zostanie istotna część decyzji. Dodała, że MJN będzie próbował udostępnić decyzje również w bardziej przystępnej formie i stworzyć swoistą trzecią mapę reprywatyzacji.

Mencwel zaznaczył, że ponad 2,4 tys. decyzji to jest tylko materiał za ostatnie 15 lat. "Wychodzi nam, że w niektórych latach urząd miasta podejmował średnio 1,2 decyzji zwrotowej dziennie" - powiedział.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy