Miller: Gender to nauka, nie ideologia

Gender to nie ideologia, to nauka, która powinna się rozwijać bez żadnych kagańców i bez żadnych prób ograniczenia - przekonywał w sobotę szef SLD Leszek Miller podczas debaty "Gender dla wszystkich - w 95 rocznicę uzyskania przez Polki praw wyborczych".

Lider Sojuszu wyraził pogląd, że teorię naukową gender stosuje się w Polsce od lat, tymczasem obecnie dla Kościoła i środowisk prawicowych stała się "ideologią groźną, którą trzeba zwalczać". - Widzimy, że dla Kościoła gender jest substytutem diabła, szatana - zauważył Miller. - Kościół z reguły nie może żyć bez wroga i zawsze kogoś sobie znajdzie. Teraz w Polsce znalazł sobie gender - podkreślił polityk.

Reklama

Według niego w innych krajach podejście Episkopatu do teorii gender jest "bardziej rozsądne". - Wydaje się, iż można postawić tezę, że mniej więcej od śmierci Jana Pawła II poziom polskiego Episkopatu wyraźnie obniża się systematycznie. To szkoda rzecz jasna, ponieważ życie społeczne traci możliwość kooperacji w niektórych sprawach tam, gdzie instytucja państwa i Kościoła mogą współpracować - ocenił Miller.

Lider SLD przypomniał, że Polki otrzymały prawa wyborcze pod koniec 1918 roku, a postulat ten znalazł się w programie pierwszego rządu po odzyskaniu niepodległości, którym kierował socjalista Ignacy Daszyński. Później kwestie równości wpisano do uchwalonej w 1921 roku Konstytucji Marcowej, a następnie w prawie PRL.

W III RP z kolei zagadnienia związane z gender szczególnie bliskie były Izabeli Jarudze-Nowackiej - najpierw pełnomocniczce rządu ds. równego statusu kobiet i mężczyzn, a następnie wicepremier i minister pracy i polityki społecznej - która zginęła w katastrofie smoleńskiej. Miller zwrócił uwagę, że to właśnie Jaruga-Nowacka była autorką pierwszej w historii Polski ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie.

Miller skrytykował przy tym rządzącą PO, że mimo iż "próbuje iść śladem" Sojuszu, to jej przekonania nie pozwalają wdrożyć rozwiązań jego ugrupowaniu "tak naprawdę".

Szef SLD przypominał, że premier Donald Tusk powołał najpierw Elżbietę Radziszewską na pełnomocnika rządu ds. równego traktowania, "która - jak się okazało - była skrajną przeciwniczką praw kobiet". Później, dodał, powołał Jarosława Gowina na ministra sprawiedliwości. - Nie muszę go bliżej charakteryzować - zaznaczył..

Podkreślił, że premier "utrzymuje dalej na stanowisku" wiceministra sprawiedliwości Michała Królikowskiego - "świeckiego zakonnika, eksperta Konferencji Episkopatu".

Zdaniem Millera obecnie bardzo potrzebna jest walka z bardzo konserwatywnym podejściem do zagadnień związanym z gender. Zapowiedział, że jeśli po wyborach parlamentarnych w 2015 roku jego formacja będzie miała możliwość współrządzenia, hasła zwolenników gender, związane z równością staną się elementem programowym ewentualnej koalicji rządzącej.

Lider SLD zapewnił, że będzie dążył też, żeby więcej równości było też w samym SLD. Chodzi m.in. o wprowadzenie 50-proc. parytetu, który miałby obowiązywać w gremiach decyzyjnych partii.

W sobotniej debacie, która z inicjatywy SLD odbyła się w Sejmie, wzięli też udział: prof. filozofii Renata Zimińska, wiceszefowa SLD Paulina Piechna-Więckiewicz oraz b. posłanka SLD Katarzyna Piekarska.

Dowiedz się więcej na temat: Leszek Miller

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje