Miller: Koalicja jest spojona strachem

Głosowanie nad wnioskiem o odwołanie szefa MSW udowodniło, że koalicja jest "spojona strachem" - uważa przewodniczący SLD Leszek Miller.

W piątek posłowie w głosowaniu odrzucili dwa wnioski PiS: o konstruktywne wotum nieufności dla rządu oraz o odwołanie szefa MSW. W pierwszym głosowaniu opozycyjne kluby SLD i TR wstrzymały się od głosu. Za odwołaniem Sienkiewicza głosowała cała opozycja, szef MSW pozostał na stanowisku, bo do odrzucenia wniosku PiS wystarczyły głosy PO i PSL.

Reklama

Miller zaznaczył, że wynik głosowania o wotum nieufności dla Sienkiewicza zależał od tego, jak się zachowa PSL. "Słowa pana premiera 'idziemy po was', okazały się wystarczająco silną przestrogą (by nie poprzeć wniosku o odwołanie szefa MSW)" - ocenił szef SLD.

Miller przekonywał, że koalicja była do niedawna "spojona profitami rządzenia", a dziś jest "spojona strachem".

"Od kilku dni dowiadujemy się, że ekipa CBA odwiedza kolejne gabinety przedstawicieli rządu premiera Tuska, czy samorządów, gdzie rządzi koalicja PO-PSL i nic dziwnego, że w takiej atmosferze najważniejsze problemy polskiej rzeczywistości uciekają. (...) Koalicja ma problemy" - mówił szef Sojuszu.

Miller odniósł się w ten sposób do przeszukania przez CBA biura szefa klubu parlamentarnego ludowców Jana Burego w Rzeszowie, a także przeszukania pomieszczeń wiceministra infrastruktury Zbigniewa Rynasiewicza z PO. W ramach śledztwa zarzuty powoływania się na wpływy w resorcie infrastruktury, w zamian za korzyść majątkową lub osobistą, przedstawiono dwóm biznesmenom z branży paliwowej z Leżajska.

Miller przekonywał, że potrzebna jest alternatywa dla obecnego rządu. "Najlepiej, żeby była to lewicowa alternatywa w postaci SLD" - dodał.

Po raz kolejny zapowiedział, że jego partia będzie dążyła do złożenia wniosku o konstruktywne wotum nieufności wobec rządu Tuska.

"Zaproponujemy potencjalnym sojusznikom taką kandydaturę na premiera, która będzie dla nich do przyjęcia. Będziemy też starać się uzyskać poparcie całej opozycji, bo tylko wtedy takie przedsięwzięcie ma sens" - zapewnił.

W piątek, podczas głosowania wniosku PiS o wotum nieufności dla szefa MSW, b. szef PSL Waldemar Pawlak zaproponował, aby ogłosić przerwę przed głosowaniem nad tym wnioskiem do 22 lipca, by w tym czasie prokurator generalny w trybie nadzoru nad prokuraturą i premier w trybie nadzoru nad CBA, przedstawili Sejmowi informację, czy są poważne zarzuty wobec posła Jan Burego. PO i pozostali członkowie klubu PSL zdecydowali jednak, że głosowanie nad wotum nieufności dla Sienkiewicza będzie w piątek. Przeciwko odwołaniu szefa MSW zagłosowała cała koalicja, jedynie Pawlak wstrzymał się od głosu.

"Niestety Waldemar Pawlak okazał się nie tyle rycerzem na białym koniu, ile błędnym rycerzem" - skomentował Miller.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje