"Minister Zembala nie ma dwóch moralności i nigdy nie będzie miał"

Bycie ministrem zdrowia traktuję jako służbę najjaśniejszej Rzeczpospolitej, tej sprawie poświęcę każdy dzień urzędowania - mówił w środę w Sejmie minister zdrowia Marian Zembala. Zapewnił, że zrezygnował ze wszystkich funkcji, których nie mógłby pełnić jako szef resortu zdrowia.

Zembala odpowiadał na pytania posłów PiS, m.in. Czesława Hoca. Dopytywali oni o liczne funkcje, które do tej pory pełnił, i podkreślali, że łączenie ich ze stanowiskiem szefa resortu zdrowia mogłoby rodzić konflikt interesów.

Reklama

"Minister, który się nazywa Marian Zembala, nie ma dwóch moralności i nigdy nie będzie miał" - odpowiadał na to nowy minister zdrowia. Podkreślił, że zdaje sobie sprawę, iż zgodnie z konstytucją członek Rady Ministrów nie może działać w sprzeczności ze swoimi obowiązkami publicznymi i podlega określonym rygorom.

"Bycie ministrem traktuję jako służbę dla najjaśniejszej Rzeczpospolitej i tej sprawie poświęcę każdy dzień mojego urzędowania" - powiedział. Wymienił również funkcje, z których zrezygnował właśnie z powodu objęcia stanowiska szefa resortu zdrowia.

Poinformował m.in., że zawiesił działalność gospodarczą Indywidualna Specjalistyczna Praktyka Lekarska Marian Zembela i zrezygnował ze stanowiska członka rady nadzorczej spółki Kardio-Med Silesia. Zastrzegł równocześnie, że za tę funkcję nie otrzymywał pieniędzy; spółka pełni funkcję intelektualnego zaplecza nowych technologii w medycynie.

Dodał, że zrezygnował także z pełnienia funkcji członka rady Fundacji na Rzecz Rozwoju Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi. Podkreślił, że służył szpitalowi swoim doświadczeniem społecznie i traktował to jako "zaszczyt i nobilitację".

Zembala poinformował, że zrezygnował też z bycia członkiem rady Fundacji Rozwoju Medycyny Sercowo-Naczyniowej Zabrze-Gliwice. Wyjaśnił, że celem fundacji jest tworzenie połączeń pomiędzy Śląskim Centrum Chorób Serca i szpitalem w Gliwicach, tak by uzupełniały się w obszarach, w których jest to możliwe. Dodał, że jego rola miała charakter "prospołeczny i propaństwowy".

"Zrezygnowałem z funkcji członka rady Fundacji Śląskie Centrum Chorób Serca. Rezygnowałem trochę z żalem, bo to była spuścizna, którą dostałem imiennie i organizacyjnie od mojego mentora profesora Religi. To ja ją prowadziłem jako szef rady naukowej, i prowadzę. Oczywiście, służba najjaśniejszej jest najważniejsza i w związku z tym zawiesiłem działalności" - powiedział.

Dodał, że przestał też być m.in. członkiem rady naukowej fundacji Polpharmy - w której pełnił społecznie funkcję naukową; zrezygnował też z funkcji konsultanta krajowego z zakresu kardiochirurgii.

Zaznaczył równocześnie, że zgodnie z prawem nie ma przeszkód, by łączył funkcję ministra zdrowia z funkcją radnego Sejmiku Wojewódzkiego, dlatego z tego nie rezygnuje. Nie zrezygnował też - jak poinformował - z funkcji nauczyciela akademickiego w Śląskim Uniwersytecie Medycznym. "Rektor zwrócił się do mnie, czy mógłbym społecznie w jakiś sposób jeszcze służyć. Ministrem się jest, służy i odchodzi. Mam tego świadomość. Jestem nauczycielem akademickim i nim pozostanę" - dodał.

"Szanuje, że w świetle obowiązujących przepisów można wykonywać zawód lekarza nieodpłatnie, w ramach wolontariatu. Nieodpłatnie pragnę realizować swoje powołanie. Jestem wciąż bardzo doświadczonym lekarzem i nie ma dnia, żeby moi koledzy nie dzwonili i nie pytali o radę. Dla mnie telefon o konsultacje jest czynny 24 godziny na dobę i żadna siłą, żadna polityka nie jest w stanie tego zaburzyć, bo ja jestem, żeby służyć" - powiedział.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje