Miodowicz: Sojusznicy NATO są zaniepokojeni

Piątek, 13 kwietnia 2007 (10:11)

Poseł PO Konstanty Miodowicz, były szef kontrwywiadu UOP w latach 90, wyraził opinię, że sojusznicy Polski z NATO poufnie przekazują polskim politykom sygnały świadczące o zaniepokojeniu w związku z ujawnianiem agentów WSI. Miodowicz powiedział o tym w piątek w radiowej "Trójce".

- Jestem głęboko przekonany, że nasi sojusznicy z NATO poufnie przekazują naszym politycznym decydentom sygnały świadczące o ich zaniepokojeniu dlatego, że mamy do czynienia nie tylko z osłabieniem potencjałów wywiadowczych naszego kraju, ale i sojuszu atlantyckiego - powiedział.

Były szef kontrwywiadu przypomniał, że w połowie lat 80., we Włoszech, w związku z powiązaniami mafijnymi rozwiązano wywiad wojskowy. Jak dodał, nikomu nie przyszło wówczas do głowy, żeby przy tej operacji ujawniać współpracowników służb.

Reklama

Tymczasem - jak zauważył - w świat poszła z Polski informacja, iż państwo, "które od wielu lat twierdziło, że buduje nowy ustrój, że jest państwem demokratycznym, państwem prawa, i członkiem sojuszu atlantyckiego, ujawnia aktualne aktywa kadrowe i agenturalne całemu światu".

Miodowicz uznał, że polskie służby wywiadowcze nie mogą się obecnie posługiwać swoimi agentami. "Sądzę, że obecne służby, zarówno cywilne jak i wojskowe - i mówię tę tezę w poczuciu pełnej odpowiedzialności - nie są w stanie wykonać zadań, które państwo polskie tym służbom powierzyło" - powiedział. Powołał się przy tym na "swoją wiedzę o działaniach tych służb, które są sparaliżowane z braku dysponowania instrumentarium współpracowniczym".

Miodowicz dodał, że to właśnie agentura była "jedynym efektownym sposobem pozyskiwania informacji poprzez nasze służby wywiadowcze". Ocenił też, że Polaków nie stać, aby straty personalne rekompensować techniką.

Natomiast prezydencką poprawkę ustawy lustracyjnej Miodowicz ocenił jako "bardzo kontrowersyjną", mogącą "przynieść więcej szkód niźli zysków".

Poseł zasugerował, że "potknięcia (w działaniach związanych z likwidacją służb) przynoszące uszczerbek sektorowi bezpieczeństwa narodowego już są nieprzypadkowe. Koło pana prezydenta są osoby, które go dezinformują; muszę powiedzieć, że na niekorzyść państwa polskiego, natomiast na korzyść przeciwników tego państwa" - uznał.

- Gdyby po owocach te sprawy analizować, moglibyśmy snuć - co prawda niezobowiązujące - dyskusje na temat roli i udziałów agentury wpływu w kształtowaniu rzeczywistości polskiego bezpieczeństwa narodowego. Agentury wpływu obcego mocarstwa, która potrafi w sposób efektywny wprowadzać zamieszanie w debatę dla naszego państwa najważniejszą, bo dotyczące naszej obronności i bezpieczeństwa"- ostrzegł b. szef kontrwywiadu.

Miodowicz tłumaczył, że poprawka lustracyjna grozi "dekonspiracją wewnątrzkrajowych pozycji przykrytych", czyli "tych oficerów, którzy w różnych instytucjach państwa, na zasadzie oddelegowania w trybie konspiracyjnym, pełnią różne obowiązki powierzone im przez państwo polskie. To rozwiązanie proponuje wyprowadzenie pewnej wiedzy o kadrach służb do instytucji zewnętrznej wobec tych służb". W opinii posła "to wszystko układa się w jakąś całość".

INTERIA.PL/PAP
Więcej na temat:posłowie | sojusznicy | NATO | Miodowicz