MSZ składa kondolencje po krwawej strzelaninie w USA

"Jesteśmy głęboko poruszeni w związku z szokującymi wiadomościami z Orlando" - napisał minister Witold Waszczykowski w przesłanej dzisiaj do sekretarza stanu Johna Kerry'ego depeszy kondolencyjnej.

"W imieniu Ministerstwa Spraw Zagranicznych i swoim własnym pragnę wyrazić najgłębsze kondolencje. Nasze myśli są z rodzinami ofiar, jak i wszystkimi dotkniętymi tą tragedią" - zaznaczył szef polskiej dyplomacji.

Reklama

"Mamy nadzieję, że okoliczności tragedii, w wyniku której śmierć poniosło 50 osób, zostaną dokładnie zbadane, a ci, którzy ponoszą odpowiedzialność, zostaną pociągnięci wkrótce do odpowiedzialności" - zakończył minister Witold Waszczykowski.

Strzelanina w Orlando

Niedzielny atak w Orlando był najtragiczniejszą masową strzelaniną w historii USA i najpoważniejszym atakiem terrorystycznym w tym kraju po 11 września.

W niedzielę w nocy w gejowskim klubie Pulse w Orlando uzbrojony napastnik zastrzelił około 50 osób i ranił 53. Wśród ofiar jest także sprawca masakry - 29-letni Omar Saddiqui Mateen.

Mateen był obywatelem Stanów Zjednoczonych. Urodził się w Nowym Jorku, jego rodzice pochodzili z Afganistanu. W 2013 roku Omar Mateen podczas kłótni w pracy groził kolegom, że ma związki z terrorystami.

Powiadomili oni policję, FBI wszczęło dochodzenie.

"Ostatecznie nie byliśmy w stanie potwierdzić jego słów i sprawa została zamknięta" - mówił przedstawiciel FBI Ronald Hopper.

W 2014 roku stwierdzono, że Mateen miał kontakt z Monerem Abu Salahem, który dokonał samobójczego zamachu bombowego w Syrii.

"Stwierdziliśmy, że kontakt był minimalny i wówczas nie stanowił zagrożenia" - tłumaczył Hopper.

Prowadzący śledztwo poinformowali, że przed wczorajszą masakrą Omar Mateen zadzwonił na numer alarmowy 911, deklarując lojalność wobec Państwa Islamskiego. Była żona napastnika twierdzi, że stosował wobec niej przemoc i był niezrównoważony psychicznie.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje