Muniek Staszczyk: Nie idę na żaden marsz

- Albo mnie wezmą za lewacką k... albo za faszystę. Dlatego zamiast na marsz idę z rodziną na obiad i wywieszam biało-czerwoną flagę na domu - powiedział Interii lider T.Love Muniek Staszczyk. Zdaniem muzyka Polacy nigdy nie byli tak podzieleni, jak obecnie.

- Po co zbierać się na marsze i udowadniać, kto jest lepszym Polakiem. To jest chore - uważa Muniek Staszczyk, którego T.Love promuje nową płytę singlem "Marsz". Oglądający najnowszy teledysk zespołu widzą zakrwawionych muzyków pozujących na tle telewizyjnych migawek z poprzednich marszy niepodległości. W tym roku w Warszawie zarejestrowano aż piętnaście zgromadzeń. Dwa największe zorganizują środowiska narodowe i Komitet Obrony Demokracji.

Reklama

- Rzeczpospolita zapisała się w swojej historii, jako kraj tolerancyjny, natomiast teraz wszystko chamieje i tabloidyzuje się. Ludziom ta hejterka zlasowała mózgi. Jesteś albo ultrakatolikiem, albo faszystą. Musisz się po jakiejś stronie opowiedzieć, bo jak się nie opowiesz, to jesteś tchórzem. Zastanawiam się po co są te marsze. Lepiej iść na dobry obiad i powiedzieć, że żyjemy w fajnym kraju.

Ta piosenka jest wyrazem troski. Myślę, że nie dojdzie do takich scen, jak na teledysku i na obu marszach nic złego się nie będzie działo.

Co ciekawe, lidera T.Love poparł lider... partii Wolność, Janusz Korwin-Mikke, który też nie jest przekonany co do swojego udziału w Marszu Niepodległości. "Może rzeczywiście lepiej zjeść schabowego z dobrą kapustą mając w pamięci zasługi ludowców w drodze Polski do niepodległości' - powiedział Interii europoseł. (Cała rozmowa z Januszem Korwin-Mikkem dostępna jest TUTAJ).

Przeczytaj cały wywiad z liderem T.Love!

KO

Polecamy też:
Adrian Zandberg: Polska jest dla wszystkich

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje