Najgroźniejszy boss "Pruszkowa" na wolności

Wtorek, 17 czerwca 2008 (11:03)

Janusz P. ps. Parasol, najgroźniejszy członek gangu pruszkowskiego, został dwa tygodnie temu zwolniony z warszawskiego aresztu - ustalił serwis internetowy tvp.info.

Informację tę potwierdza Wojciech Małek, rzecznik warszawskiego sądu okręgowego.

- Obawiam się, że po blisko siedmiu latach względnego spokoju, "Pruszków" ponownie pojawi się na kryminalnej scenie polski. "Parasol" to najgroźniejszy boss tej bandy, który cieszy się wielkim poważaniem w półświatku. Na wolności są już jego zaufani "oficerowie" i żołnierze. Kwestią czasu jest całkowite odrodzenie się bandy - mówi jeden z prokuratorów biura d.s przestępczości zorganizowanej Prokuratury Krajowej.

Reklama

Z informacji operacyjnych policji wynika, że po odzyskaniu wolności "Parasol" urządził pod Warszawą huczną imprezę. Mieli w niej uczestniczyć członkowie kilku stołecznych gangów. Niewykluczone, że reaktywowany Pruszków porozumie się co do stref wpływów z niedobitkami gangu mokotowskiego. W ostatnich dniach w Warszawie i okolicy doszło do kilku spotkań przedstawicieli stołecznego półświatka, na których rozprawiono o nowym podziale terenów.

Wypuszczenie z aresztu najgroźniejszego bossa mafii pruszkowskiej to efekt decyzji sądu okręgowego z 28 maja. Wcześniej sąd uchylił areszty wobec dziewięciu innych członków "Pruszkowa". Swą decyzję sąd uzasadnił "długotrwałością aresztów" i brakiem obawy o matactwo. Tymczasem świadkowie koronni oraz przestępcy zeznający w zamian za złagodzenie wyroków nie kryją, że boją się o swoje życie. - Bandyci traktowani są lepiej niż świadkowie. W dodatku większość tych, którzy zostali zwolnieni z aresztu, nie przychodzi na rozprawy, śmiejąc się z byłych kompanów, którzy poszli na współpracę z organami ścigania - mówi Jarosław S. ps. Masa, świadek koronny.

Janusz P. odpowiadał przed sądem m.in. za udział w napadzie na konwój z pieniędzmi. Wcześniej skończył odsiadywać siedmioletni wyrok za kierowanie gangiem pruszkowskim. W najgroźniejszym polskim gangu odpowiadał m.in. za rozwiązywanie konfliktów zbrojnych z konkurencyjnymi grupami. - To on wpadł na pomysł, aby ostrzelać dom Dziada z wyrzutni rakietowej - opowiada "Masa". - Mówił wówczas, że trzeba jej użyć, bo polując na dziada w rowie niedaleko jego domu dostaje już reumatyzmu - opowiada "Masa".

Więcej na temat:parasol | boss