Nawałnice nad Polską. Trąba powietrzna zabiła człowieka

Jedna osoba zginęła i dziewięć zostało rannych wskutek nawałnicy, która w sobotę przeszła nad siedmioma powiatami województw pomorskiego, kujawsko-pomorskiego i wielkopolskiego.

Trąba powietrzna przeszła po południu nad południowo-wschodnią częścią województwa pomorskiego. Zniszczyła dachy na ponad 20 budynkach, powaliła słupy energetyczne i przewróciła domek letniskowy, zabijając mężczyznę. Pięć osób zostało rannych.

Reklama

Jedna osoba nie żyje

Rzecznik prasowy pomorskiej straży pożarnej, Tadeusz Konkol, poinformował, że w sumie do późnego wieczora w sobotę straż wyjeżdżała do około 55 zdarzeń związanych z trąbą powietrzną oraz silnymi wiatrami, które pojawiły się w regionie.

Z informacji straży wynika, że najwięcej interwencji miało miejsce w powiatach starogardzkim i sztumskim.

Jak poinformował Tomasz Szeliga z Wojewódzkiego Stanowiska Koordynacji Ratownictwa, w powiecie starogardzkim nawałnica całkowicie lub częściowo pozrywała dachy z przynajmniej kilku domów lub budynków gospodarczych znajdujących się m.in. w miejscowościach Radogoszcz i Kopytkowo.

W miejscowości Wycinki w tym samym powiecie trąba zerwała dachy ze wszystkich zabudowań jednego gospodarstwa, a w innym uszkodziła dach obory. Padło również około 20 drzew. W Wycinkach trąba przewróciła też domek letniskowy. W wyniku tego zdarzenia zginął 60-letni mężczyzna, a 3 inne osoby zostały niegroźnie ranne.

- W Wycinkach i Kopytkowie spadające przedmioty raniły też dwie inne osoby - powiedział Konkol.

Z kolei w powiecie sztumskim największe zniszczenia nawałnica przyniosła w miejscowości Barlewice, gdzie straż zanotowała 22 uszkodzone częściowo dachy, w tym 15 na budynkach gospodarczych, 6 na mieszkalnych i jeden - na obiekcie biurowym. W tej miejscowości powalone zostały też słupy energetyczne, co pozbawiło mieszkańców prądu.

Cztery osoby ranne

Nawałnice przeszły również nad województwem kujawsko-pomorskim. O ich skutkach poinformował rzecznik Komendy Głównej Państwowej Straży Pożarnej st. bryg. Paweł Frątczak oraz dyżurni komend powiatowych PSP w Świeciu n. Wisłą i Tucholi

W miejscowości Stara Rzeka (pow. Świecie n. Wisłą) ranne zostały cztery osoby. Według wstępnych informacji są to mieszkańcy wsi i uczestnicy spływu kajakowego Wdą. Jedna osoba dorosła została przetransportowane do szpitala śmigłowcem, a dziecko przewieziono do szpitala karetką pogotowia. Po pozostałych dwóch poszkodowanych lecą śmigłowce. W Starej Rzece i Łążku zanotowano kilkadziesiąt przypadków wywrócenia drzew i połamania konarów.

Pomiędzy miejscowościami Zdroje i Ludwichowo (pow. Tuchola) wskutek nawałnicy został zniszczony całkowicie jeden dom, z dwóch domów wichura zerwała dachy, a z czterech innych dachówki. Uszkodzonych zostało też dziewięć budynków gospodarczych i stodoła. Wiele drzew zostało połamanych.

Wielkopolska: Ponad sto interwencji

Nawałnice przeszły w sobotę po południu także przez północną Wielkopolskę - poinformował rzecznik wielkopolskiej straży Sławomir Brandt. Strażacy interweniowali ponad sto razy.

- Najpoważniejsza sytuacja jest w pow. pilskim. Tutaj strażacy interweniowali już w około 60 miejscach. W Pile na ul. Bydgoskiej, najprawdopodobniej w wyniku wyładowania atmosferycznego, runął komin na budynku mieszkalnym. Silny wiatr uszkodził również dach szkoły policyjnej - powiedział Brandt.

Strażacy na bieżąco współpracują z przedsiębiorstwem energetycznym, sześciu pilarzy z zakładów zieleni miejskiej w Pile pracuje przy usuwaniu powalonych drzew.

Dużo zdarzeń odnotowano też w pow. czarnkowsko-trzcianeckim. Tam silny wiatr zerwał trzy dachy.

- Starostwo Powiatowe w Pile uruchomiło samochód z plandekami, który dowozi je w miejsca, gdzie są uszkodzone dachy. Większość gmin tego powiatu boryka się z przerwami lub brakiem energii elektrycznej - powiedział Brandt.

Gwałtowne burze

Pogoda mocno daje się nam ostatnio we znaki. Gwałtowne burze, jakie przetoczyły się nad Polską na przełomie czerwca i lipca, zniszczyły ponad 1500 budynków, a także most i kilkadziesiąt odcinków dróg.

Straty są ogromne. Jedno tylko burzowe popołudnie z początku lipca na Warmii i Mazurach kosztować będzie ponad 9 milionów złotych. Najbardziej ucierpiał wtedy Bisztynek, w którym gradobicie zniszczyło ponad tysiąc dachów, w tym na ponad 300 domach. Spore są też straty w Kolnie, gdzie przez ulewę z brzegów wystąpiła niewielka rzeczka, która zalała 16 gospodarstw. W regionie zniszczone zostały też drogi.

W szesnastu gminach w województwie śląskim lipcowe burze zniszczyły ponad sto budynków - z kilku z nich wiatr całkowicie zerwał dachy, kilka kolejnych zapaliło się od uderzeń pioruna. Nawałnice uszkodziły także dwie drogi.

RMF/PAP
Dowiedz się więcej na temat: nawałnice

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje