Nazwali Tuska "d... Putina". Umorzono śledztwo

Warunkowe umorzenie postępowania wobec dwóch 19-latków, oskarżonych o publiczne znieważenie w 2013 r. Donalda Tuska, orzekł w piątek kielecki sąd. Mężczyźni włamali się do systemu komputerowego telebimu i umieścili obraźliwe treści pod adresem ówczesnego premiera.

Wobec Mateusza P. sąd warunkowo umorzył postępowanie karne na dwa lata, a wobec Arkadiusza G - na rok. Obaj mają zwrócić koszty sądowe sprawy - po 2 tys. 775,66 zł i zapłacić po 300 zł na rzecz funduszu pomocy pokrzywdzonym oraz pomocy postpenitencjarnej.

Reklama

Sprawa dotyczy incydentu z początku lipca 2013 r. kiedy na elektronicznym billboardzie przy jednym z głównych skrzyżowań w Kielcach, pojawiło się wspólne zdjęcie ówczesnego premiera Donalda Tuska i prezydenta Rosji Władimira Putina z podpisem "Tusk, dziwka Putina".

Prokuratura oskarżyła dwóch mężczyzn - w 2013 r. 18-letnich licealistów - o publiczne znieważenie konstytucyjnego organu RP w osobie premiera Donalda Tuska.

Sąd ocenił, że umieszczony na bilbordzie napis i obraz nie były satyrą, jak tłumaczył jeden z oskarżonych. W uzasadnieniu wskazano, że gdyby chciał on dokonać takiego samego czynu wobec osoby prywatnej, ściągnąłby z internetu zdjęcie Tuska w ubraniu nieformalnym np. podczas wypoczynku, a nie pochodzące z urzędowego spotkania.

- Panowie nie rozróżniacie osoby prywatnej od osoby zajmującej konkretne stanowisko. Nie obraziliście Tuska, tylko prezesa Rady Ministrów Donalda Tuska. Chcieliście to zrobić i zrobiliście to - argumentował sędzia Kamil Czyżewski.

Sędzia dodał, że mężczyźni dzień wcześniej wpadli na pomysł umieszczenia takiego zdjęcia, przygotowywali się do tego działania, nie był to więc incydent. Zwrócił uwagę, że Mateusz P. wcześniej dopuszczał się podobnych zachowań, wobec swoich kolegów i koleżanek, wykorzystując nowoczesne technologie.

- Niejednego kolegę potrafił pan w podobnymi zachowaniami dotknąć () Pan się na tym zna, jest pan dobrym informatykiem i pan się tak zabawia - zwrócił się sędzia do P.

W ocenie sądu wina i społeczna szkodliwość tych czynów nie są znaczne, ale nie są też znikome. - Faktem jest że politycy muszą mieć grubą skórę, ale obywatelowi nie wolno jest w ten sposób odnosić się do innych, do nikogo - tutaj do prezesa Rady Ministrów. Takie zachowanie jest niedopuszczalne - podkreślił sędzia.

Orzeczenie nie jest prawomocne.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje