"Nie ujawniać aneksu, bo będą skandale"

Jeżeli prawdziwe są informacje "Dziennika", że aneks do raportu o WSI kończy się wnioskiem, że przed Trybunałem Stanu należy postawić czterech polityków, m.in. b. prezydenta Lecha Wałęsę, to nie powinien on zostać upubliczniony - uważa minister obrony narodowej Bogdan Klich.

- Oczywistą sprawą jest, że jeśli takie treści miałyby być zawarte w aneksie, to nie powinien on ujrzeć światła dziennego, dlatego że gdyby ujrzał światło dzienne, nie tylko byłby powodem skandalów politycznych, i to kilku skandalów politycznych, ale także byłby powodem dalszego osłabienia naszych służb specjalnych - powiedział Klich w środę w Radiu ZET.

Reklama

Szef MON odniósł się w ten sposób do artykułu w środowym "Dzienniku". Gazeta dotarła do ciągle tajnego aneks do raportu z likwidacji WSI. Według "Dz", aneks kończy konkluzja, że przed Trybunałem Stanu należy postawić czterech polityków: b. prezydenta Lecha Wałęsę i trzech b. ministrów obrony narodowej - Janusza Onyszkiewicza, Bronisława Komorowskiego i Jerzego Szmajdzińskiego.

- Likwidatorzy WSI postawili tezę, że Lech Wałęsa, jako prezydent, budował w swojej kancelarii oraz w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego nieformalną i pozakonstytucyjną strukturę, która miała kontrolować i zlecać zadania UOP i WSI - ujawniają rozmówcy "Dziennika", znający raport.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Bogdan Klich | minister obrony | WSI | Nie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy